1950.09.02 ŁKS-Włókniarz Łódź - Kolejarz Poznań 0:3
| Sezon 1950, I liga, 16. kolejka | ||
| 0:3 (0:2) |
||
|
ŁKS-Włókniarz Łódź |
Kolejarz Poznań | |
| 0:1 0:2 0:3 |
| |
| Henryk Szczurzyński Jan Włodarczyk Michał Urban Tadeusz Hogendorf Edward Miller Stanisław Baran Tadeusz Pietrzak Stanisław Koxmiński Edward Zygmuncik Rudolf Patkoló Jerzy Kałużyński |
Roman Wróblewski Władysław Sobkowiak Ryszard Wojciechowski Zygfryd Słoma Mieczysław Tarka Henryk Czapczyk Mieczysław Chudziak Edmund Białas Teodor Anioła Janusz Gogolewski Tadeusz Kołtuniak | |
trener: Jan Wiszniowski |
trener: Antoni Böttcher i Franciszek Bródka | |
| pierwotna data 3 września, wszystkie mecze kolejki przesunięto na sobotę 2 września | ||
Pisali w Głosie Wielkopolskim 1950.09.04
Głos Wielkopolski. 1950.09.04 R.6 nr243 Wyd.ABC
Szczęśliwa passa trwa. Kolejarz (Poznań) - Włókniarz (Łódź) 3:0
Poznański Kolejarz pokonał zdecydowanie ŁKS Włókniarz 3:0 (2:0). Bramki zdobyli: Anioła — 2 i Białas 1. Sędziował Szczur z Sosnowca. Widzów 15 tysięcy. Spotkanie stało na wysokim poziomie, zwłaszcza w pierwszej części meczu. Kolejarz dalekimi i szybkimi podaniami łatwo zdobywał teren, a mając szybkich i doskonałych kondycyjnie napastników Białasa i Aniołę stwarzał pod bramką gospodarny szereg niebezpiecznych sytuacji. Wszystkie bramki były wynikiem współpracy obu tych zawodników, gdyż wyjątkowo słabo zagrali skrzydłowi. W defensywie Tarka zupełnie unieszkodliwił Barana. Bramkarz gości, Wróblewski, bronił szczęśliwie. Łodzianie grali wyjątkowo słabo. Jedynie Hogendorf w ataku i Patkolo stali w pierwszej części meczu na wysokości zadania. Najlepszym graczem drużyny był Hogendorf. W obronie wyróżnił się Włodarczyk. Szczurzyński za puszczone bramki nie ponosi winy. [[1]]
Pisali Dziennik Łódzki 1950.09.03
Dziennik Łódzki. 1950-09-03 R. 6 nr 242
Łodzianie przegrali O: 3 z Kolejarzami (P) Mecz interesujqcy, ale Włókniarze stracili 2 punkty
Po ostatnim sukcesie piłkarzy poznańskiego Kolejarza nad Górnikiem trudno było liczyć na sukces drużyny ŁKS Włókniarza zwłaszcza, że w
drużynie łódzkiej zabrakło straconego na rzecz CWKS Janeczka i nadal nie mógł grać Łuć. Mecz z Kolejarzami z Poznania przegraliśmy 0:3.
Drużyna gości była zespołem lepszym, ale gdyby nie pech prześladujący łodzian, to z równym powodzeniem wynik mógł być inny. Gra
była ciekawa i żywa zwłaszcza w pierwszej połowie meczu. Drużyny wystąpiły w następujących składach:
Kolejarz (P): Wróblewski, Sobkowiak, Wojciechowski, Słoma, Tarka, Czapczyk, Chudziak, Białas, Anioła i Kołtuniak.
ŁKS Włókniarz: Szczurzyński, Włodarczyk, Pietrzak, Miller, Urban, Kałużyński, Hogendorf, Patkolo, Baran, Koźmiński, i Żygmuncik.
Już w pierwszych minutach Patkolo piłkę skierowuje w stronę bramki poznańskiej, ale niestety chybia. Szczurzyński pięknie broni silny
strzał Białasa. W 5 min. Baran przestrzeliwuje strzał wolny. W 12 min. gry piłkę otrzymuje Anioła. Mija on kolejno dwóch graczy, a
potem Urbana i strzela. Piłka siedzi w bramce. Kolejarz prowadzi 1:0. Łodzianie nie załamują się psychicznie i za wszelką cenę chcą
wyrównać. Patkolo bije z wolnego, ale trafia piłką w słupek. Trzeba mieć rzeczywiście pecha, żeby nie strzelić nieco niżej. W 35 min. znów przy piłce jest Anioła i tym razem pada celny strzał. Goście prowadzą już 2:0. Gra w dalszym ciągu jest ładna. Pięknie
gra Patkolo. Nie zawsze udają się inicjonowane przez Hogendorfa akcje, ale poznaniacy trzymają tak Hogendorfa, jak też i Barana. Niemal
wszystkie akcje są więc paraliżowane. Słabo grają obaj skrzydłowi w drużynie poznańskiej, a u nas raczej ton nadawany jest przez skrzydło
Hogendorfa. Ofiarnie i skutecznie grają na pomocy Miller i Urban. Baran przestrzeliwuje jeszcze jeden strzał wolny i do przerwy utrzymuje
się wynik 2:0 na korzyść Kolejarza. Po zmianie stron w 6 min. Białas zdobywa trzecią i ostatnią bramkę dnia, ustalając tym samym wynik meczu 3:0 na korzyść gości. W drugiej połowie włókniarze grają słabiej niż poprzednio. Odnosi się wrażenie że zrezygnowano już z uzyskania przynajmniej honorowej bramki. Kolejarze grali bardziej zespołowo. Byli wyrównanym zespołem we wszystkich formacjach. Mieli lepszy start do piłki i celniejsze podania, a przede wszystkim lepiej grał atak. Szkoda, że straciliśmy dalsze dwa cenne punkty w
rozgrywkach ligowych. Sędziował Szczur z Sosnowca. Publiczności około 15 tysięcy. [[2]]
Pisali w Przegląd Sportowy 1950.09.04
Piłkarz : tygodniowy przegląd sportowy. R. 3, 1950, nr 39
Dobra passa Kolejarzy poznańskich trwa nadal Kolejarz - ŁKS Włókniarz 3:0 (2:0)
Łódź (tel. wł.) Kolejarze poznańscy potwierdzili swoją dobrą formę z ubiegłego tygodnia, w którym to rozgromili Górnika z Szombierek
11:1. W dniu wczorajszym zademonstrowali oni w Łodzi wszystkie swe walory i potwierdzili również zdolności strzeleckie swego ataku.
Ze zdumieniem przyglądała się łódzka publiczność. jak Kolejarze zdeklasowali swego przeciwnika, nie pozwalając mu zupełnie na prowadzenie
gry, trzymając go cały czas w szachu. Tylko bowiem 13—20 min. gospodarze byli równorzędnym przeciwnikiem i w tym okresie grali dobrze. Od tego jednak czasu, na boisku widziało się tylko poznaniaków, jak prostymi sposobami przechodzili łatwo pomoc i obronę gospodarzy oraz dalekimi i celnymi strzałami ciągle zatrudniali Szczurzyńskiego w bramce. Dobre zagrania w trójce środkowej gości, ułatwiał w dużym stopniu bardzo słabo grający na pozycji stopera Urban, który nie mógł upilnować bardzo dobrze grającego Anioły. W ataku gospodarzy nie kleiło się zupełnie nic, to też bramkarz poznański prawie nie był zatrudniony. Że Włókniarz przegrał tylko 3:0 ma on do zawdzięczenia doskonale broniącemu Szczurzyńskiemu, który obok Włodarczyka w obronie i Mullera w pomocy był najjaśniejszym punktem gospodarzy. Inaczej zupełnie spisywała się linia pomocy poznańczyków, w której Tarka całkowicie zastopował Barana, oraz Słoma — skrzydłowego gospodarzy.
Wobec dobrej gry Kolejarzy Włókniarz musiał przegrać, tym bardziej, że atak jego grał całkowicie nieudolnie, a sporadyczne wypady
poszczególnych napastników likwidowała, również dobrze grająca obrona gości. Włókniarz miał tylko trzy okazje do zdobycia bramki, których
nie wykorzystał.
PRZEBIEG GRY
Po 15 min. równorzędnej gry. Anioła uzyskuje pierwszą bramkę z prostopadłego podania Białasa silnym strzałem z 18 m. W 3 min. później Wojciechowski broni na linii bramkowej pewną bramkę. Kontratak poznaniaków przynosi im drugą bramkę, którą znowu zdobywa Anioła w 35 min. gry. Na kilka minut przed przerwą piękny strzał Anioły Szczurzyński z trudem wybija na korner. Po przerwie gra jest mniej ciekawą; na boisku panuje niepodzielnie Kolejarz, który przesiaduje na przed polu bramkowym gospodarzy. W 11 min. trzecią bramkę uzyskuje Białas,
który dobija silny strzał Anioły, kierując piłkę po raz trzeci do siatki Włókniarza. Końcowe minuty to skoncentrowana obrona łodzian,
którzy starają się nie dopuścić do większej porażki. Bardzo dobrym sędzią był p. Szczur ze Sosnowca. Publiczności 16 tys. [[3]]
Pisali w Przegląd Sportowy 1950.09.04
Przegląd Sportowy. R. 6, 1950, nr 70
Łatwe zwycięstwo Kolejarza Poznań. ŁKS Włókniarz przegrywa 0:3
Łódź 3.9 (Tel. wł.) ŁKS Włókniarz - Kolejarz Poznań 0:3 (0:2) Bramki zdobyli: Anioła - 2 i Białas -1. Sędzia Szczur z Sosnowca. Widzów 15 tysięcy.
KOLEJARZ: Wróblewski, Sobkowiak, Wojciechowski, Słoma, Tarka, Czapczyk, Chudziak, Białas, Anioła, Gogolewski, Kołtuniak.
ŁKS WŁÓKNIARZ: Szczurzyński, Włodarczyk, Pietrzak, Miller, Urban, Kałużyński; Hogendorf, Patkolo, Baran, Koźmiński, Zygmunciak.
Tym razem atak Kolejarzy poznańskich nie sypał gradem piłek, do bramki Włókniarza, jak to miało miejsce w spotkaniu z Górnikiem. Kolejarze z Poznania przyjechali do Łodzi pewni zwycięstwa. Łodzianie nie liczyli tym razem na sukces chociaż w pierwszej połowie potrafili nawiązać równorzędną grę. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że gdyby nie pech prześladujący Włókniarzy, to niewątpliwie wynik meczu byłby inny. Już w pierwszych minutach gry Patkolo pięknymi nożycami strzela do bramki Wróblewskiego. Ale gola nie ma. Po chwili Szczurzyński brawurowo broni strzał Białasa, a Baran przestrzeliwuje rzut wolny. Dopiero w 12 min. przy piłce jest Anioła. Mija kolejno dwóch graczy, a po minięciu Urbana, pięknym strzałem zdobywa pierwszego gola. Łodzianie chcą się zrewanżować. Patkolo jednak, bijąc wolnego, trafia w słupek. W 35 min. Anioła zdobywa drugą bramkę dla Kolejarza. Baran kolejno przestrzeliwuje dwa wolne. Dobrze gra atak poznański, chociaż skrzydłowi nie wiele mają piłek. Pierwsze skrzypce gra Białas z Aniołą. W 6 minucie po przerwie Białas strzela do pustej bramki, ustalając ostatecznie wynik meczu. Kolejarze, mając już zapewnione zwycięstwo, nie wysilają się zbytnio, a w ataku łódzkim niebezpieczne momenty stwarza jedynie Hogendorf z Patkolą. Koźmiński, będąc na krok od bramki, nie wytrzymuje nerwowo i psuje bardzo dogodną pozycję. W drużynie łódzkiej najlepiej grali pomocnicy Miller i Urban, a w drużynie poznańskiej Białas i Anioła. [[4]]

