1954.10.03 Kolejarz Poznań - Budowlani Chorzów 0:0
| Sezon 1954, I liga, 15. kolejka | ||
| 0:0 (0:0) |
||
|
Kolejarz Poznań |
Budowlani Chorzów | |
| 0:0 | ||
| Henryk Krysztofiak Władysław Sobkowiak Tadeusz Szafczyk Władysław Deska Zygfryd Słoma Mieczysław Chudziak Bogdan Kajdasz Teodor Anioła Henryk Pietrzak Janusz Gogolewski Florian Wojciechowski |
Werner Bulik Teodor Wieczorek Jan Król Henryk Janduda Józef Muskała Jan Skrzypiec Ginter Powała Gerard Lizurek Maksymilian Barański Rajnold Grzywocz Edward Olszówka | |
trener: Mieczysław Tarka |
trener: Leonard Piątek | |
Relacje z meczu
BUDOWLANI CHORZÓW: Bulik, Król, Wieczorek, Janduda, Muskała, Grzywocz D., Skrzypiec (Januszek), Powała, Barański, Olszówka, Lizurek.
Blisko 1O-tysięczna rzesza publiczności na boisku Kolejarza tylko przez pierwszych 25 minut oglądała grę na poziomie, godnym zespołów I -ligowych. W tym okresie Kolejarz grał jak z nut, a akcje jego napadu nosiły w sobie ustawicznie zarodek bramki. Napastnicy przechodzili stosunkowo łatwo pod bramką Budowlanych, gdzie jednak natrafiali na zmasowaną obronę. Nie bawiąc się w zbyt zawiłe kombinacje, strzelali z każdej nadarzającej się ku temu okazji. Po tym okresie gra się nieco wyrównała i napór Kolejarza widocznie zelżał. Odtąd do końca meczu nie mieliśmy już możności oglądania tak pięknych pociągnięć i strzałów, jak w pierwszym okresie gry.
Budowlani, zwłaszcza w drugiej połowie, nastawili się, wyłącznie na defensywę, pozostawiając w napadzie jedynie trzech graczy, którzy rzadko tylko zdołali stworzyć niebezpieczne sytuacje pod bramką Kolejarza. A że piątka ofensywna gospodarzy nie umiała po przerwie zdobyć się na tak skutezną grę jak poprzednio, ostatnie 45 min. gry zamienny się raczej na jałową kopaninę, przy czym strzałów na bramkę oglądaliśmy doprawdy nie wiele. Te zaś, które adresowane były we właściwym kierunku, były przeważnie niecelne lub przechodziły nad poprzeczką.
Doskonały bramkarz Budowlanych Bulik, który w pierwszej połowie miał często okazję do popisu, po zmianie stron rzadko tylko zmuszony był do interwencji. Jeszcze rzadziej zatrudniony był Krysztofiak w bramce Kolejarza, który w drugiej połowie grał chwilami na linii pola karnego. Mimo jednak niewątpliwej przewagi Kolejarza wynik bezbramkowy utrzymał się do końca meczu. Zasługa to przede wszystkim stopera Wieczorka, który wraz z pomocnikiem Muskałą pilnował pieczołowicie Anioły. Ten ostatni poza kilkoma przebojami nie zademonstrował tym razem swych normalnych walorów. W napadzie gospodarzy mógł się podobać na środku ataku Pietrzak, który grał bardzo ofiarnie i dobrze rozdzielał piłki. Grający po raz pierwszy w tym roku Gogolewski obok dobrych momentów miał również i słabe, grzesząc przede wszystkim niecelnością podań.
Obaj skrzydłowi Wojciechowski i Kajdasz byli mało produktywni, przy czym Kajdasz nie miał szczęścia ze strzałami, trafiając raz w słupek. W pomocy Słoma wypadł tym razem słabiej niż zwykle, przetrzymując zbyt długo piłkę i podając nie zawsze celnie. Dobrze natomiast zagrała linia obrony z Szafczykiem na czele, który zajął się troskliwie Barańskim, nie dopuszczając go w ogóle do strzału. Krysztofiak grał na swym normalnym poziomie. W drużynie gości najlepszym graczem był niewątpliwie stoper Wieczorek, któremu dobrze sekundowali obaj obrońcy oraz pomocnicy. Zwłaszcza ci ostatni pracowali niezmordowanie, grając równie dobrze w defensywie jak i w budowaniu własnych akcji ofensywnych. W napadzie najbardziej niebezpiecznym był Barański oraz szybki Lizurek na lewym skrzydle. Napastnicy Budowlanych grzeszyli jednak niezaradnością pod bramką Kolejarza, decydując się zbyt późno na oddanie strzału.
W drugiej połowie swymi targami z sędzią oraz nie zawsze sportowym zachowaniem na boisku pozostawili niezbyt sympatyczne wrażenie na widowni. Gra jak już zaznaczyliśmy tylko w pierwszych 25 min. była ładna później zamieniła się na chwilami bezładną kopaninę, przy czym niepotrzebnie grano ostro, czemu słaby sędzia Nowak z Kielc nie umiał się przeciwstawić. Gospodarze rozpoczęli grę bardzo obiecująco, pierwszy jednak strzał na bramkę oddali goście. Dopiero w 5 min. po kornerze Słoma strzela silnie na bramkę, lecz Bulik jest na posterunku. W 9 min. błyskawiczna akcja ataku Kolejarza uwieńczona zostaje strzałem Kajdasza, który jednak trafia w słupek. Minutę później strzela Gogolewski, lecz piłka przechodzi obok słupka. W 13 min. Pietrzak po ładnej kombinacji oddaje strzał na bramkę, lecz dobrze ustawiony Bulik chwyta pewnie piłkę. Dwie minuty później po rzucie z kornera Słoma kieruje główką piłkę na bramkę w sam dolny róg, jednakże w ostatniej chwili obrońca wybija ją na trzeci z kolei róg. Kolejarze przeważają w tym czasie coraz bardziej, jednakże wszystkie strzały stają się albo łupem bramkarza, albo odbijają się o las nóg. Budowlani zdobywają się jedynie na kilka wypadów, które kończą się przeważnie na obronie. Jedynie w dwóch wypadkach Krysztofiak zmuszony jest do interwencji, zbierając między innymi w podskoku centrę Lizurka. W kontrataku Gogolewski z półobrotu oddaje wspaniały strzał, który jednak przechodzi tuż nad poprzeczką. Ten sam los czeka również strzał wolny Baraniaka.
Tuż przed przerwą Budowlani omal nie strzelili bramki samobójczej, kiedy to po kombinacji Anioły z Gogolewskim piłka odbiła się od obrońcy. Dopiero w ostatniej chwili bramkarz chwycił ją na samej linii bramkowej. Po przerwie wskutek wzmocnionej obrony Budowlanych atak gospodarzy rzadko tylko dochodził do strzału. Wspomnieć tylko należy o pięknym przeboju Anioły, uwieńczonym ostrym strzałem nad poprzeczkę oraz o wolnym, bitym w 77 min. przez Aniołę, przy czym piłka musnęła poprzeczkę i wyszła na aut. Ostatnie minuty gry - to obustronna bezładna kopanina. Publiczność, zdenerwowana słabą grą obu drużyn, na długo przed końcem gry poczęła opuszczać boisko.

