1956.08.05 Garbarnia Kraków - Kolejarz Poznań 4:0
| Sezon 1956, I liga, 12. kolejka | ||
| 4:0 (2:0) |
||
|
Kolejarz Poznań | ||
| Józef Browarski 16' Henryk Bożek 33' Antoni Konopelski 53' (k.) Józef Kolasa 79' |
1:0 2:0 3:0 4:0 |
|
| Henryk Stroniarz Zbigniew Feluś Antoni Konopelski Piechulski Leśniak Zdzisław Bieniek Kolasa Browarski Józef Piątek Bożek Kucharski |
Jan Konenc Władysław Sobkowiak Tadeusz Szafczyk Henryk Pietrzak Zygfryd Słoma Eugeniusz Rosik Kazimierz Wróbel Teodor Anioła Janusz Gogolewski Jan Kaczmarek Florian Wojciechowski | |
trener: Mieczysław Tarka | ||
Pisali w Express Poznański 1956.08.06
W meczu z Garbarnią Kraków Kolejarz nie powtórzył swego sukcesu z I rundy
Nie udał się Kolejarzom ich pierwszy, po dłuższej przerwie "wypad do Krakowa" - wywieźli bowiem aż 4 gole, nie uzyskując nawet honorowego punktu. Bramki dla Garbarni uzyskali: Browarski w 16 min., Bożek w 42, Konopelski w 52 (z karnego) i Kolasa w 86 min. Przed sędzią Aleksandrowiczem stanęły drużyny w następujących składach:
Kolejarz: Konenc, Sobkowiak, Szafczyk, Pietrzak, Słoma, Rosik, Wróbel, Anioła, Gogolewski, Kaczmarek, Wojciechowski.
Garbarnia: Stroniarz, Feluś, Konopelski, Piechulski, Leśniak, Bieniek, Kolasa, Browarski, Piątek, Bożek, Kucharski.
Mecz zaczął się bardzo ciekawie. W 6 min. z linii pola karnego strzela ostro Wojciechowski, lecz Stroniarz broni. Podobnych sytuacji było w czasie meczu więcej. Pewnego rodzaju odzwierciedleniem gry może być następujące zestawienie: Kolejarz oddał w czasie 90 minut gry 28 strzałów. Garbarnia natomiast zaledwie 17. To zestawienie mówi samo za siebie. Jedenastka poznańska grała jakby w zwolnionym tempie.
Akcje jej nie "kleiły się", a poza tym grali zbyt krótkimi podaniami, co utrudniało szybkie zdobywanie terenu, a z drugiej strony pozwalało Garbarni na montowanie akcji defensywnych.
Trener Kolejarza - Tarka niewiele ma do powiedzenia: "Właściwie, to graliśmy w 9 gdyż Wróbel i Kaczmarek prawie nie istnieli na boisku. Z chwilą, gdy straciliśmy pierwsza bramkę, drużyna, jak gdyby załamała się psychicznie, najlepiej podobali mi się: Wojciechowski i Pietrzak. Gdyby wszyscy tak zagrali, jak oni wynik "brzmiałby inaczej".
Sędzia Aleksandrowicz jest zdania, że gdyby strzały Kolejarza były choćby tylko w połowie celne, to może nie wygraliby meczu, ale stosunek byłby dla nich korzystniejszy. Mecz właściwie przegrała pomoc Kolejarza, która nie dość starannie kryła atak Garbarni, dając
mu dużo okazji do strzału. Poza tym Kolejarzom brak jeszcze szybkości. [[1]]
Pisali w Przegląd Sportowy 1956.08.06
Przegląd Sportowy : organ Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Centralnej Rady Związków Zawodowych. 1956 nr 93=1217 [1218] (6 VIII)
Garbarnia gromi Kolejarza Poznań i sygnalizuje powrót do formy
KRAKÓW , 5.8 (teł. wł.) Garbarnia — Kolejarz Poznań 4:0 (2:0). Bramki zdobyli: Browarski, Bożek, Konopelski (karny) i Kolasa. Sędzia Aleksandrowicz z Warszawy. Widzów ponad 10 tys.
Garbarnia: Stroniarz, Feluś, Konopelski, Piekulski, Leśniak, Bieniek, Kolasa, Browarski, Piątek, Bożek, Kucharski.
Kolejarz Poznań: Konenc, Sobkowiak, Szafczyk, Pietrzak, Słoma, Rosik, Wróbel, Anioła. Gogolewski, Kaczmarek, Wojciechowski.
Start Garbarni w drugiej rundzie wypadł bardzo pomyślnie. Kolejarze okazali się bardzo miernym przeciwnikiem. Wzbudzający respekt, swoją, fizyczną postawią. Szafczyk grał fatalnie taktycznie i jemu można przypisać utratę przynajmniej dwóch bramek. Przy pierwszej asystując Browarskiemu na przestrzeni około 20 m pozwolił łącznikowi Garbarni na wyrobienie sobie dobrej pozycji strzałowej, a przy stanie 2:0, zawinił rzut karny, którego padła trzecia bramka. Budziła również dużo zastrzeżeń interwencja Szafczyka poprzedzająca moment utraty czwartej bramki. Nie popisał się także Anioła którego produktywnością w grze zdecydowanie przewyższali Gogolewski i Wojciechowski. Słabo wypadł Rosik mający na usprawiedliwienie fakt, że grał przeciw najlepszemu napastnikowi Garbarni Kolasie.
W Garbarni na pochwałę zasłużyli jeszcze Konopelski i Stroniarz. Z pozostałych zdecydowanie najsłabsi byli Piątek i Kucharski. Mecz rozpoczął się od szybkich obustronnych ataków, przy czym pierwszy okres gry przyniósł o wiele groźniejsze sytuacje i niebezpieczniejsze strzały na bramkę Garbarni. Od momentu zdobycia prowadzenia (16 min.) zaczęli krakowianie coraz wyraźniej przeważać i jeszcze przed przerwą uwieńczyli swoją przewagę zdobyciem drugiej bramki. Trzecia bramka zdobyta tuż po przerwie przesądziła ostatecznie o losach meczu i uspokoiła Garbarzy, którzy pod koniec zawodów popisali się szeregiem pięknych zagrań w polu. Kolejarze tylko od czasu do czasu zrywali się do ataków inicjowanych głównie przez...Słomę. (St, H.) [[2]]
Pisali w Echo Krakowa 1956.08.06
Echo Krakowa. 1956, nr 184 (6 VIII) - 5/26
Garbarnia rozgromiła poznańskiego Kolejarza 4:0. Zaskakujący strzał Browarskiego zapoczątkował serię bramek
Nawet najzagorzalsi zwolennicy Garbarni nie oczekiwali tak wysokiego zwycięstwa swych pupilów nad Kolejarzem Poznańskim. Drużyna ludwinowska od pierwszych minut meczu wykazywała wielką wolę zwycięstwa. Z miejsca narzuciła ostre tempo, posiadając prawie przez cały okres spotkania przewagę. Dopiero po uzyskaniu czwartej bramki gospodarze zwolnili grę. Serię bramek rozpoczął w szesnastej minucie Browarski, uzyskując prowadzenie silnym, zaskakującym strzałem z 20 m. Zdobycie bramki dopinguje piłkarzy Garbarni, którzy przeprowadzają ustawiczne ataki na bramkę Konenca, uwieńczone pięcioma rzutami rożnymi. W 43 min. po rzucie wolnym, bitym przez Bieńka, piłkę otrzymuje Kolasa, skierowuje ją do Bożka, a ten zdobywa bramkę. Jeszcze kilka strzałów na bramkę Kolejarza i pierwsza połowa kończy się wynikiem 2:0. Po przerwie Kolejarze starają się poprawić niekorzystny dla siebie wynik. Uzyskują nawet w 50 minucie bramkę przez Gogolewskiego. Zdobyta była jednak w sposób nieprawidłowy i słusznie nie została uznana przez sędziego. Jedna z akcji pod bramką Kolejarza kończy się rzutem karnym, za faul na Piątku. Rzut egzekwował Konopelski zdobywając trzecią bramkę. Wynik meczu ustalił Kolasa strzelając czwartą bramkę. Zwycięstwo Garbarni pozwala z dużą ufnością patrzeć w przyszłość na losy tej drużyny, która po kryzysie w rozgrywkach wiosennych wydaje się być obecnie skonsolidowanym zespołem. Sędziował Aleksandrowicz (Warszawa). (m) [[3]]

