1961.07.08 Lech Poznań - Wisła Kraków 0:0
| Sezon 1961, I liga, 13. kolejka | ||
| 0:0 (0:0) |
||
| Lech Poznań | Wisła Kraków | |
| 0:0 | ||
| Marian Wilczyński Bernard Bartoszak Zygfryd Słoma Andrzej Karbowiak Henryk Pietrzak Florian Wojciechowski Eugeniusz Gensler Zygmunt Maciejak Włodzimierz Lisiecki Łucjan Gojny Henryk Mikołajewski |
Błażej Karczewski Jan Rodak Władysław Kawula Ryszard Budka Ryszard Wójcik Antoni Zalaman 52` Marian Machowski Andrzej Sykta Władysław Kmiecik Ryszard Miceusz Zbigniew Lach | |
trener: Henryk Czapczyk |
trener: Mieczysław Gracz | |
Pisali w Express Poznański 1961.07.10
Express Poznański 1961.07.10 Nr160
Tradycji stało się zadość...Jeszcze jedno spotkanie piłkarze Lecha zremisowali.
Bramkarze: Wilczyński i Karczewski uratowali swoje drużyny od straty dwóch punktów.
BEZBRAMKOWYM wynikiem zakończył się sobotni pojedynek piłkarzy Lecha i krakowskiej Wisły. Rezultat ten rozczarował około 20 tys. widzów, którzy spodziewali się zwycięstwa swoich pupilów, jak również lepszej gry ze strony obu zespołów. Że w meczu tym nie padła ani jedna
bramka jest w dużej mierze zasługą, doskonale broniących bramkarzy i kiepsko strzelających napastników. Grę rozpoczęli krakowianie
i przez 5 minut przeprowadzili szereg groźnych akcji. Już w 2 min., Machowski oddał ostry, bardzo kąśliwy strzał, ale Wilczyński był na posterunku i pewnie wyłapał piłkę. Później gra się wyrównała, lecz więcej "okazji do strzelenia bramki mieli napastnicy Lecha. W 20
min. Gojny strzelił obok słupka. W 4 min. później Karczewski po silnym strzale, wypuścił piłkę z rąk, ale ani jeden z zawodników Lecha nie zdobył się na dobitkę. W 25 min. Mikołajewski był o krok od uzyskania gola; z kilku metrów strzelił on głową, ale Karczewski doskonale wyłapał piłkę.
Po przerwie, w obu drużynach nastąpiły zmiany. Genslera zastąpił na skrzydle Maciejak, a jego miejsce zajął Lisiecki. Wojciechowski przeszedł na środek ataku, a do pomocy, trener Czypczyk wystawił Bartoszaka. W obronie natomiast zagrał Sobkowiak. W Wiśle, na lewym skrzydle Lacha zastąpił Manieski. W 52 min., podczas walki o piłkę, pomocnik Wisły, Zelman, brutalnie sfaulował Lisieckiego; sędzia, p. Pawlik, usunął natychmiast krakowianina z boiska i odtąd Wisła grała w "dziesiątkę". Piłkarze Lecha, dopingowani przez publiczność, przystąpili teraz do generalnego szturmu. W polu uzyskali oni dużą przewagę, i raz po raz przed bramką Wisły dochodziło, do gorących momentów. Świetnie usposobione linie defensywne gości, rozbijały jednak nieskoordynowane ataki Lecha, a jeżeli któryś z ofensorów gospodarzy decydował się na strzał, to piłka, albo mijała o metry słupki i porzeczkę, bądź też stawała się łupem Karczewskiego. Po usunięciu Zelmana z boiska, trener Gracz, cofnął do tyłu Machowskiego, który spełniał rolę ofensywnego pomocnika. Atak Wisły grał więc w "czwórkę". Mimo to, napastnicy podwawelskiego grodu dość często przeprowadzali szybkie akcje i mogli nawet zdobyć dwie bramki. Zwłaszcza w 62 min., publiczność zamarła z przerażenia, gdy Manicki, wykorzystując błąd naszej obrony, podszedł z piłką, tuż na przedpole Wilczyńskiego i strzelił ostro. Bramkarz Lecha spisał się jednak kapitalnie wybijając piłkę w pole. Podobną sytuację zanotowaliśmy w 65 min., 100-proccntową sytuację zaprzepaścił wówczas Miceusz, który o ułamek sekundy za późno zdecydował się na strzał.Jak więc widzimy, obie drużyny posiadały dobre okazje do zdobycia goli i wywalczenia zwycięstwa. Jak spisali się poszczególni aktorzy sobotniego meczu?
- Zacznijmy od Lecha. W bramce Wilczyński spisał się moim zdaniem doskonale, chociaż raz wypuścił piłkę z rąk i wiele nie brakowało, by
znalazła się ona w siatce. W obronie, Słoma, jak i Karbowiak, grali na swym, normalnym poziomie. Sobkowiak, który wszedł na boisko po przerwie, był mało zwrotny i za wolny. Wydaje się, że ten, wielce zasłużony piłkarz, kończy już swą, bogatą karierę sportową. Bartoszak, który pierwsze 45 min. grał w obronie, a potem w pomocy, rozegrał dobry mecz i był motorem wielu ofensywnych akcji. Pietrzak nie zawiódł, ale moim zdaniem widząc nieporadność swoich kolegów w ataku, powinien on decydować się na strzały, nawet z dalszych odległości. Piątka ofensywna Lecha, poza Wojciechowskim, spisała się fatalnie. Mówiąc szczerze, z takim atakiem nie można wygrać meczu. Gojny stale wychodził na pozycje spalone i miał za to wielkie pretensje do... sędziego. Napastnikowi Lecha trzeba wytłumaczyć, że sędzia ma zawsze rację i nie wolno decyzji arbitra krytykować, bo w przeciwnym wypadku "wysiadka" z boiska. Pewne skłonności do dyskusji z sędzią ma również Pietrzak. Zawodnikom trzeba zwrócić uwagę, że wszelkie nieporozumienia załatwia z arbitrem tylko kapitan drużyn.
W zespole Wisły na najwyższą notę zasłużył stoper Kawula, bramkarz Karczewski oraz obrońca Budka i pomocnik Michel. Szczególnie bardzo
nam się podobał Kawula, który ze stoickim spokojem rozbijał akcje Lecha, wprowadzał ład w swoim zespole. W ataku Wisły, bardzo pracowity był młody Kmiecik, który przez pełne 90 min. grał na pełnych obrotach. Niezły był również Sykta. Dobre wrażenie pozostawił również Maniecki. Machowski, pełniący po przerwie rolę ofensywnego mocnika, oddał na bramkę Wilczyńskiego kilka kapitalnych "bomb". W sumie
spotkanie to, stało raczej na słabym poziomie, a tylko momentami gra stawała się ciekawsza. Składy drużyn:
Lech: Wilczyński, Bartoszak (Sobkowiak), Słoma, Karbowiak, Pietrzak, Wojciechowski, Gensler, Maciejak, Lisiecki, Gojny, Mikołajewski.
Wisła: Karczewski, Rodak, Kawula, Budka, Michel, Zelman, Machowski, Sykta, Kmiecik, Miceusz, Lach (Manieski).
Sędziowali pp.: Pawlik, Wasiński i Zawiski z Sosnowca. [[1]]

