Przejdź do zawartości

1965.08.05 Lech Poznań - Star Starachowice 3:1

Z wikiLech.pl
Sezon 1964/65, eliminacje o awans do II ligi, baraż
5 sierpnia 1965, czwartek, 16:45
Warszawa, stadion Warszawianki, ul. Puławska
20.000 (w tym 4.000 gości)
Wacław Majdan (Warszawa)
3:1
(1:1)
(1:1)
(1:1)
Lech Poznań Star Starachowice

Karol Śmiłowski 41'
Czesław Szczepankiewicz 115'
Czesław Szczepankiewicz 119'
0:1
1:1
2:1
3:1
Kopocz 26'
Henryk Wittig
Andrzej Mroczoszek
Krystian Polowczyk
Jan Kaczmarek
Andrzej Karbowiak
Jan Domino
Henryk Wróbel
Lech Stępkowski
Włodzimierz Jakubowski
Czesław Szczepankiewicz
Karol Śmiłowski
Stefek
Stroka
Buchacz
Biegaj
Pieczka
Kasprzyk
Gradoń
Kopocz
Edward Pietrasiński
Zdzisław Bielas
Wrzesiok

trener:
Zygfryd Słoma
Po rozegraniu wszystkich meczów Lech Poznań i Star Starachowice zgromadziły taką samą ilość punktów. W związku z tym rozegrano mecz dodatkowy o awans do II ligi, który wygrał po dogrywce Lech Poznań.




Pisali w Express Poznański 1965.08.05

Express Poznański 1965.08.05 Nr182

2 tys. kibiców piłkarzy Lecha już w Warszawie

Ponad 2.000 kibiców z Poznania wyjechało dziś przed południem dwoma pociągami turystycznymi do Warszawy, ażeby dopingować piłkarzy Lecha w ich decydującym pojedynku o awans do II ligi ze Starem Starachowice. Sekretariat Lecha, gdzie odbywała się sprzedaż biletów, przedstawiał we wtorek widok oblężonej twierdzy. Już na długo przed godziną 8 zebrał się przed Domem Kolejarza tłum entuzjastów piłkarstwa, pragnących zaopatrzyć się w karty uczestnictwa. Krótko po godz. 10 sprzedano ostatnie bilety na pociąg odchodzący o godz. 10.30. Z uwagi na wzrastający co chwila tłum chętnych, władze kolejowe zdecydowały się uruchomić drugi pociąg, którego wyjazd wyznaczono na godz. 8:55. Również i na ten pociąg bilety zostały rozprzedane. Jak się dowiadujemy, poza turystami kolejowymi wyruszyły jeszcze do Warszawy liczne wycieczki autobusowe z miejscowych zakładów pracy. Wśród nich znajdują się również piłkarze Olimpii i Warty. Obszerną relacje naszego specjalnego wysłannika z dzisiejszego meczu przyniesie jutrzejszy "Express". [[1]]


Pisali w Express Poznański 1965.08.06

Express Poznański 1965.08.06 Nr183

Gratulujemy Lechowi! Sprawozdanie naszego wysłannika z warszawskiego meczu. Po 120- minutowych zmaganiach piłkarze Lecha wywalczyli upragniony awans do II ligi

To był naprawdę dramatyczny mecz, który wszystkim uczestnikom pozostanie na długo w pamięci. Wysoka stawka sprawiła, że spotkanie warszawskie prowadzone było w bardzo nerwowej atmosferze. Wśród blisko 20-tysięcznej publiczności, zebranej na stadionie Warszawianki, rej wodzili niewątpliwie kibice Lecha. Zjechało ich do stolicy około 4.000, i to zarówno z Poznania jak i całej Wielkopolski. Uzbrojeni w różne trąbki, już na długo przed rozpoczęciem meczu rozpoczęli donośny pojedynek w skandowaniu swego bojowego okrzyku "Kolejarz", który odtąd rozbrzmiewał niemal bez przerwy na boisku. Zajmujący sąsiednie sektory kibice Staru, przybyli do Warszawy w podobnej liczbie, jedynie początkowo zdołali dotrzymać im pola. W miarę upływu czasu coraz głośniej rozlegały się chóralne okrzyki "Kolejarz", głusząc niemal zupełnie głosy zwolenników Staru. Poziom meczu nie mógł zadowolić bardziej wybrednych widzów. Przez 120 minut rzadko kiedy mogliśmy obserwować płynne, składne akcje. Więcej przeprowadził ich niewątpliwie Lech, w którym najbardziej niebezpiecznym napastnikiem był w pierwszej połowie Stępkowski. Wespół ze Szczepankiewiczem zagrażali oni niejednokrotnie bramce Staru, jednak nie mieli szczęścia ze strzałami. Niespodziewanie w 26 minucie Star uzyskał prowadzenie z dalekiego, silnego strzału Kopocza. Nie zdeprymowało to jednak piłkarzy Lecha, którzy po pięknej akcji całego napadu wyrównali przez Śmiłowskiego. Mimo wysiłków obu drużyn stan ten utrzymał się do końca meczu, choć Lech miał przynajmniej trzy kapitalne okazje do zdobycia bramki. Dwukrotnie Jakubowski i raz Śmiłowski zaprzepaścili 100-procentowe sytuacje, strzelając z kilku metrów wprost w bramkarza. W dogrywce inicjatywę przejął Star, którego ataki rozbijały się jednak o twardo walczącą defensywę Lecha, wspomaganą przez Stępkowskiego. Gra w tym czasie uległa zaostrzeniu a ofiarą brutalnych wejść piłkarzy Staru padł w 97 minucie Kaczmarek, którego zniesiono z boiska. Po kilku minutach wrócił wprawdzie na murawę, lecz do końca meczu już raczej statystował. Rozstrzygnięcie padło w 115 minucie. Znajdujący się na "desancie" Szczepankiewicz przejął wybitą spod własnej bramki piłkę i minąwszy 2 przeciwników strzelił nieuchronnie. Utrata bramki zdeprymowała zupełnie zawodników Staru, jak i ich kibiców, którzy, nie czeając końca zawodów, poczęli gremialnie opuszczać trybuny. Trudno natomiast opisać, co się działo na sektorach, zajętych przez kibiców Lecha. Prawdziwy szał radości ogarnął ich jednak, gdy 3 minuty później Szczepankiewicz przedarł się ponownie przez obronę Staru i po raz trzeci zmusił bramkarza Stefka do kapitulacji. Po końcowym gwizdku sędziego kibice Lecha wtargnęli na boisko i wynieśli swych pupilów na ramionach do szatni. Długo jeszcze tramwaje i ulice warszawskie rozbrzmiewały okrzykami rozentuzjazmowanych zwolenników Lecha, którzy w ten sposób dali upust swej radości z powodu awansu jedenastki dębieckiej do II ligi. Powracających z Warszawy oczekiwały na peronie nowe tłumy entuzjastów, wznoszących okrzyki na cześć Lecha. Uformował się pochód, który z transparentem "Witamy Lecha w II lidze", przemaszerował ulicami miasta. Piłkarzom Lecha gratulujemy awansu i życzymy im w nadchodzących rozgrywkach II ligi dalszych sukcesów. (St.M.)

SĘDZIA MAJDAN: "Gra obustronnie bardzo zacięta. Zespołem lepszym pod względem technicznym, a zwłaszcza taktycznym był Lech, który zdając sobie sprawę z tego, że do awansu wystarcza mu wynik remisowy, zaczął po uzyskaniu wyrównującej bramki grać na utrzymanie wyniku. W dogrywce, gdy Star uzyskał wyraźną przewagę, lechici nadal umiejętnie się bronili, ograniczając się do groźnych wypadów, które w efekcie przyniosły im dwie bramki. Z jedenastki poznańskiej wyróżniam Wróbla, Kaczmarka, Polowczyka i Szczepankiewicza a w Starze Bielasa i Pieczkę".

PREZES POZPN DYR. ŚLEDZIEJOWSKI: "Ani na chwilę nie wątpiłem w końcowy sukces Lecha, choć optycznie w dogrywce ton grze nadawał Star. Moim zdaniem nasza jedenastka zwycięstwo zawdzięcza mądrej taktyce oraz niezwykle ambitnej grze wszystkich zawodników. Na szczególne słowa uznania zasługują Kaczmarek, który po przerwą był ostroją defensywy mimo kontuzji wytrwale grał niemal do samego końca, dalej Wittig w bramce, Polowczyk, Wróbel, Stępkowski i Szczepankiewicz, który po samotnych rajdach dwukrotnie zmusił bramkarza Staru do kapitulacji. Sędzia Majdan miał trudne zadanie, jednak wywiązał się z niego doskonale. [[2]]

Nieznane źródło I
Nieznane źródło II