1981.05.06 Lech Poznań - ŁKS Łódź 0:0

Z wikiLech.pl
Sezon 1980/81, I liga, 23. kolejka
6 maja 1981, środa, 18:00
Poznań, Bułgarska
15.000
Janusz Eksztajn (Warszawa)
0:0
(0:0)


Lech Poznań ŁKS Łódź
0:0
Piotr Mowlik
Hieronim Barczak
Krzysztof Pawlak
Remigiusz Marchlewicz
Józef Szewczyk
Andrzej Strugarek (61' Ryszard Szpakowski)
Bogusław Oblewski
Jerzy Krzyżanowski
Romuald Chojnacki
Marek Skurczyński
Marek Plata
Leszek Kwaśniewicz
Mirosław Bulzacki
Janusz Komorowski
Marian Galant
Grzegorz Ostalczyk
Krzysztof Woziński
Marek Dziuba
Zdzisław Filipiak
Jan Sobol (46' Paweł Rojewski)
Grzegorz Molenda
Andrzej Milczarski

trener:
Wojciech Łazarek

trener:
Marian Geszke



Relacje prasowe

"Lech - ŁKS 0:0 Wyjątkowa nieskuteczność" -
Głos Wielkopolski
Lech - ŁKS 0:0 Wyjątkowa nieskuteczność

Głos Wielkopolski. 1981.05.07 R.37 nr89 Wyd.A

Bezbramkowym remisem zakończył się rozegrany wczoraj w Poznaniu mecz piłkarski o mistrzostwo I ligi Lech -

ŁKS. Sędziował Eksztajn z Warszawy. Widzów 15 000. Żółte kartki otrzymali: Molenda i Rojewski (obaj ŁKS). Zespoły wystąpiły w następujących składach:
Lech: Mowlik, Strugarek (od 61 min. Szpakowski), Szewczyk, Pawlak, Barczak, Oblewski, Marchlewicz, Skurczyński, Krzyżanowski, Chojnacki, Plata.

ŁKS: Kwaśniewicz, Filipak, Bulzacki, Komorowski, Galant, Dziuba, Ostalczyk, Sobol (od 46 min. Rojewski), Woziński, Milczarski, Molenda.

Piłkarzom Lecha nie udało się przedłużyć passy zwycięstw. Po pięciu kolejnych wygranych meczach, Kolejarze oddali jeden punkt rywalom, co można uznać za rezultat niespodziewany, zważywszy na fakt, że poznaniacy grali przed własną widownią, i że ich rywal nie należy do silnych w lidze. Nie można Lechitom odmówić ambicji w tym pojedynku. Starali się bardzo, przewagę mieli dużą (stosunek rzutów rożnych 18:1), ale by zdobywać bramki decydujące o sukcesie, trzeba jeszcze grać skutecznie. A pod tym właśnie względem Lechici wczoraj zawiedli. Po początkowych 15 minutach, kiedy to obie drużyny grały bardzo niemrawo, inicjatywę przejęli Lechici i coraz częściej gościli pod bramką gości. W 24 minucie poznaniacy mieli najdogodniejszą sytuację do uzyskania gola. Z bliskiej odległości strzelał Plata, jednak bramkarz gości Kwaśniewicz zdołał musnąć piłkę końcami palców, i ta odbiła się od poprzeczki. Przed przerwą jeszcze jedynie płaski strzał Strugarka mógł zaskoczyć bramkarza rywali, ale piłka przeszła obok słupka. Po zmianie stron Lech miał już zdecydowaną przewagę, a piłkarze ŁKS ograniczali swoje poczynania jedynie do obrony bezbramkowego rezultatu. Gol jednak nie padł. Lechici nie potrafili przeprowadzić zaskakującej akcji, która by mogła zmusić defensywę gości do popełnienia błędu. Z pewnością wpływ na to miała nieobecność kontuzjowanego Kasalika. Piłkarze drugiej linii nie decydowali się też na zaskakujące strzały z dalszej odległości. Większość piłek posyłana była górą na pole karne. Tam jednak znany z dobrej gry głową Bulzacki spisywał się znakomicie. Kiedy i jemu nie udało się zażegnać niebezpieczeństwa, wtedy skutecznie interweniował Kwaśniewicz. Tym dwóm zawodnikom łodzianie w głównej mierze zawdzięczają zdobycie w Poznaniu jednego punktu.

Po meczu powiedzieli - trener Lecha - WOJCIECH ŁAZAREK: "Wbrew pozorom jestem zadowolony z wyniku, gdyż na więcej nie było nas dzisiaj Stać. Niektórzy nasi zawodnicy mają jeszcze spore braki w wyszkoleniu technicznym, co uniemożliwia im skuteczne rozgrywanie piłki przy zmasowanej obronie rywali. Słabiej niż oczekiwałem zagrali rutynowani zawodnicy Chojnacki i Skurczyński. ŁKS zremisował zasłużenie, gdyż grał mądrze i konsekwentnie".

Trener ŁKS - MARIAN GESZKE: "To chyba zrozumiałe, że zdobyty punkt bardzo nas cieszy. Aż sześciu zawodników jest kontuzjowanych i nic dziwnego, że remis był dla nas Szczytem marzeń. Cały zespół walczył bardzo ambitnie, a na szczególne wyróżnienie zasłużyli Bulzacki, Komorowski i bramkarz Kwaśniewicz.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 89 z 7 maja 1981 [1]
***
"Lech - ŁKS 0:0 Wyjątkowa nieskuteczność" -
Głos Wielkopolski
Lech - ŁKS 0:0 Wyjątkowa nieskuteczność

Głos Wielkopolski. 1981.05.07 R.37 nr89 Wyd.AB

W kolejnym meczu mistrzowskim piłkarskiej ekstraklasy poznański Lech zmierzył się na własnym boisku z ŁKS Łódź remisując 0:0. Żółte kartki otrzymali Molenda i Rojewski z ŁKS. Widzów 20.000. Zespoły wystąpiły w następujących składach:

Lech: Mowilk, Pawlak, Szewczyk, Strugarek, (od 61 min. Szpakowski), Barczak, Oblewski, Krzyżanowski, Marchlewicz, Skurczyński, Chojnacki, Plata.

ŁKS: Kwaśniewicz, Filipiak, Bulzacki, Komorowski, Galant, Dziuba, Ostalczyk, Sobol (od 46 min. Rojewski), Woziński, Milczarski, Molenda.

Wczorajszy mecz miał raczej ospały początek. Piłkarze tak jednej jak i drugiej drużyny nie kwapili się zbytnio do jakichkolwiek poczynań ofensywnych. Gra toczyła się przez pierwsze 15 minut właściwie tylko w strefie środkowej boiska. Po tym niemrawym początku do szturmu na bramkę przeciwnika ruszyli poznaniacy. W kierunku bramki Kwaśniewicza sunął atak za atakiem. Niestety nie wszystkie kończyły się celnym strzałem, jednak w 24 min. po silnym uderzeniu piłki przez Platę mimo interwencji bramkarza gości piłka trafiła w poprzeczkę. W 33 min. na bramkę ŁKS strzelał silnie Strugarek, ale piłka przeszła minimalnie obok słupka. Łodzianie do przerwy zdołali tylko raz skierować piłkę w światło bramki poznańskiej lecz Mowlik bezbłędnie zażegnał niebezpieczeństwo. Druga odsłona spotkania miała przebieg podobny do pierwszych minut z tym, że poznaniacy zepchnęli przeciwników jeszcze głębiej do obrony. Sytuację tę odzwierciedla stan rzutów rożnych, który wynosi 18:1 na korzyść Lecha. Niestety napór piłkarzy poznańskich nie przyniósł oczekiwanego efektu w postaci zdobytego gola. Łodzianie bronili się rozpaczliwie lecz umiejętnie i z dużym szczęściem. Znakomicie zagrali ich obrońcy na czele z Bulzackim. Kolejarze natomiast nie potrafili znaleźć skutecznej broni na ten skonsolidowany blok defensywny gości. Dość składne akcje jedenastki Lecha kończyły się lub na uważnie grającej obronie łodzian lub też ich dalekie strzały w dobrym stylu bronił bramkarz Kwaśniewicz. Tak więc przerwane zostało pasmo zwycięstw Kolejarzy w najmniej oczekiwanym momencie. Powszechnie liczono na kolejne zwycięstwo piłkarzy Lecha, którzy sprawili zawód swym kibicom zadowalając się tylko jednym punktem, gdy zwycięstwo było w ich zasięgu.
leg
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 89 z 7 maja 1981 [2]
***