1981.05.10 Stal Mielec - Lech Poznań 1:0

Z wikiLech.pl
Sezon 1980/81, I liga, 24. kolejka
10 maja 1981, niedziela, 17:00
Mielec, stadion Stali
10.000
Wiesław Bartosik (Kraków)
1:0
(0:0)


Stal Mielec Lech Poznań
Kazimierz Buda 72' 1:0
Janusz Stawarz
Kazimierz Polak
Edward Oratowski
Witold Łukasik
Antoni Mrowiec
Zbigniew Hnatio
Włodzimierz Ciołek
Krzysztof Frankowski
Edward Tyburski (59' Cezary Tobollik)
Henryk Janikowski
Kazimierz Buda
Piotr Mowlik
Krzysztof Pawlak
Józef Szewczyk
Janusz Małek
Hieronim Barczak
Bogusław Oblewski
Remigiusz Marchlewicz
Jerzy Krzyżanowski
Romuald Chojnacki
Marek Skurczyński
Marek Plata (30' Ryszard Szpakowski 66' T. Wiśniewski)

trener:
Marian Kosiński

trener:
Wojciech Łazarek



Relacje prasowe

"Porażka Lecha w Mielcu" -
Głos Wielkopolski
Porażka Lecha w Mielcu

Głos Wielkopolski. 1981.05.11 R.37 nr91 Wyd.A

Wczoraj w Mielcu tamtejsza Stal pokonała w meczu o mistrzostwo I ligi Lecha Poznań 1:0. Bramkę w 72 minucie zdobył Kazimierz Buda. Zespoły wystąpiły w następujących składach:

Stal: Stawarz, Polak, Oratowski, Łukasik, Mrowieć, Hnatio, Ciołek, Frankowski, Tyburski (od 59 min., Tobolik), Janikowski, Buda.

Lech: Mowlik Pawlak, Szewczyk, Małek, Barczak, Oblewski, Skurczyński, Marchlewicz, Krzyżanowski, Chojnacki, Plata (od 29 min. Szpakowski, a od 66 min. Wiśniewski).

Gospodarze bardzo obawiali się tej konfrontacji, zresztą nie tylko oni, bo jak się okazało, Lech także... Goście od początku grali w głębokim "ugrupowaniu obronnym”, chyba zbyt głębokim. Dotyczy to zwłaszcza Skurczyńskiego, który przez cały czas ubezpieczał parę stoperów, choć Szewczyk i Małek świetnie dawali sobie radę i aż takiego wsparcia nie potrzebowali. W pierwszej połowie meczu drużyna poznańska sprawiała solidne wrażenie. Przeważali jednak mielczanie przy czym stopień zagrożenia bramki Mowlika nie był duży. Bramkarz Lecha miał kłopoty w 24 min. (kąśliwy strzał, rykoszet Ciołka), wyłapał kilka piłek uderzonych z dystansu i to wszystko. Natomiast po drugiej stronie boiska, Stawarz długo nie miał żadnego zajęcia, ale w 36 min. znalazł się w opałach. Oblewski wygrał twardy pojedynek o piłkę na polu karnym i strzelił w ten sposób, że część widowni zapewne widziała już piłkę w siatce: zabrakło dosłownie 5-10 centymetrów. Po przerwie Lech grał z wiatrem, natarcie mielczan jakby osłabło, ale były to mylące pozory. Atak gospodarzy rozruszał wprowadzony do gry Tobolik i po jego "główce" w 65 min., a następnie bardzo groźnym strzale Budy w 72 min. w linii obronnej gości musiały powstać jakieś luki. Potwierdziła to akcja Janikowskiego już w następnej minucie. Mielczanin przedarł się wzdłuż bocznej linii pola karnego, zagrał wzdłuż bramki, a nadbiegający Buda wpakował piłkę do siatki. Wszystko to się działo w asyście obrońców Lecha, ale akurat w tym jednym momencie stalowcy byli szybsi i bardziej zdecydowani. Końcowy kwadrans meczu był najbardziej emocjonujący. Lech postawił wszystko na jedną kartę i atakował bez przerwy. Była w tym wielka determinacja, ale nie tylko. Widać było, że goście potrafią to robić. W 75 min. Wiśniewski znalazł się sam na sam ze Stawarzem (świetna interwencja bramkarza), a w 84 min. Pawlak trafił piłką w poprzeczkę. W minutowych odstępach Krzyżanowski egzekwował rzuty rożne, a za każdym razem, po takim zagraniu na polu karnym robiło się niesamowite zamieszanie. Doszło do tego, że poznaniacy, mając w momencie utraty bramki bardzo niekorzystny bilans rzutów rożnych, nie tylko odrobili różnicę, ale w jednym kwadransie uzyskali przewagę (9:7). Najważniejszego celu nie osiągnęli i musieli opuszczać murawę boiska jako pokonani.
JAN FILIPOWICZ
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 91 z 11 maja 1981 [1]
***
"Porażka Lecha" -
Głos Wielkopolski
Porażka Lecha

Głos Wielkopolski. 1981.05.11 R.37 nr91 Wyd.AB

Wczoraj w Mielcu tamtejsza Stal pokonała w meczu o mistrzostwo I ligi Lecha Poznań 1:0. Bramkę w 72 minucie zdobył Kazimierz Buda. Mecz miał przebieg mało ciekawy, dopiero ostatnie 30 minut przyniosło pewne ożywienie w grze. W pierwszej połowie Lechici z rzadka gościli na połowie mielczan i bramkarz gospodarzy niemal wcale nie był zatrudniany. Również Mowlik w tej części meczu nie miał wielu okazji do interwencji. W 68 minucie Chojnacki popisał się dobrym strzałem, z którego omal nie padła bramka. Od tego momentu stalowcy ruszyli do zdecydowanego ataku uwieńczonego bramką, strzeloną przez Budę z bliskiej odległości. W 84 min doskonałą okazję do wyrównania stanu meczu miał Pawlak, lecz jego strzał trafił w poprzeczkę. Szewczyk, Oblewski i Chojnacki należeli do najlepszych w poznańskim zespole.
o-leg
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 91 z 11 maja 1981 [2]
***