1984.10.03 Liverpool FC - Lech Poznań 4:0
Wygląd
| Sezon 1984/85, Puchar Europy Mistrzów Krajowych, I runda (1/16 finału), II mecz | ||
| 4:0 (3:0) |
||
| Liverpool FC | Lech Poznań | |
| John Wark 13' John Wark 19' Paul Walsh 38' John Wark 89' |
1:0 2:0 3:0 4:0 |
|
| Bruce Grobbelaar Phil Neal Alan Kennedy Mark Lawrenson Ronnie Whelan Alan Hansen Kenny Dalglish Sammy Lee Paul Walsh John Wark Michael Robinson |
Zbigniew Pleśnierowicz Krzysztof Pawlak Damian Łukasik Józef Adamiec Hieronim Barczak Czesław Jakołcewicz Rafał Stroiński Dariusz Kofnyt Mariusz Niewiadomski Mirosław Okoński Jarosław Araszkiewicz | |
trener: Joe Fagan |
trener: Wojciech Łazarek | |
| w dwumeczu 5:0, awans Liverpoolu | ||
Skrót meczu
Skrót meczu
Reklacje prasowe
Przegląd Sportowy
CZAS REWANŻÓW LIVERPOOL: BĘDZIE NIESPODZIANKA?
Przegląd Sportowy 1984.10.03 Nr 195
“
WSZYSTKO GOTOWE - teraz pozostaje czekać na rozstrzygnięcia. Kwartet przedstawicieli polskiego futbolu staje do walki w rewanżowych spotkaniach europejskich pucharów. Poniżej ostatnie meldunki z miejsc środowych meczów. Mamy nadzieję, że nie zabraknie wielu mocnych wrażeń oraz emocji i przeżyjemy miłe chwile. Trzymamy kciuki!LIVERPOOL, 2.10 (Inf. wł.). We wtorek przed południem piłkarze poznańskiego Lecha dotarli do Liverpoolu. Zamieszkali dość daleko od centrum miasta w eleganckim "Post Hotel", położonym w pobliżu toru wyścigowego i pól golfowych. Po południu przeprowadzili lekki trening, a właściwie rozruch na zielonych terenach w pobliżu hotelu. Wieczorem zapoznali się z nawierzchnią i oświetleniem stadionu Anfield Road, na którym w środę rozegrają rewanżowy mecz z 15-krotnym mistrzem Anglii, FC Liverpool. Trener Wojciech Łazarek jeszcze nie podał składu. Pewne kłopoty ma bowiem z kontuzjowanym Rafałem Stroińskim. Piłkarze Lecha żywo interesowali się okolicznościami niespodziewanej porażki Liverpoolu w angielskiej lidze, ale wszyscy, na czele z trenerem Łazarkiem podkreślają, że przegrana Liverpoolu w niczym nie zmienia układu sił przed środowym meczem. Liverpool, który wygrał w Poznaniu 1:0, jest w znacznie lepszej sytuacji i będzie z pewnością faworytem. Trener Joe Fagan stwierdził w wywiadzie prasowym, że z pewnością Liverpool nie będzie miał łatwego zadania. Martwi się także o to, czy wystąpi kontuzjowany John Wark, ale w jego wypowiedzi dał się wyczuć spory optymizm. Angielscy dziennikarze twierdzą natomiast, że może dojść do niespodzianki. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Fagan potwierdził także, że wcale nie zamierza zrezygnować w tym spotkaniu z bramkarza Bruce Grobbelaara, Czy zagra? przekonamy się w środowy wieczór.
”
MIROSŁAW SKÓRZEWSKI
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 195 z 3 października 1984
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 195 z 3 października 1984
Przegląd Sportowy
Liverpool FC - Lech Poznań 4:0 (3:0) PUCHAR EUROPY:
BOMBARDOWANIE NA ANFIELD ROAD
BOMBARDOWANIE NA ANFIELD ROAD
Przegląd Sportowy 1984.10.04 Nr 196
“
Liverpool FC - Lech Poznań 4:0 (3:0). Bramki: Wark 13', 19' i 86' oraz Walsh 33'. Sędziował Gerard Geruds z Holandii. Widzów 22.000.LIVERPOOL: Grobbelaar - Neal, Lawreson, Hansen, Kennedy - Lee, Dalglish, Wark, Whelan - Robinson, Walsh.
LECH: Pleśnierowicz - Pawlak, Łukasik, Adamiec, Barczak - Stroiński, Jakołcewicz, Kofnyt (63' Łazarek), Araszkiewicz (46' Bąk) - Niewiadomski, Okoński.
LIVERPOOL, 3.16 (inf. wł.). To było wielkie bombardowanie, na które niestety jedenastka naszego mistrza z Poznania nie potrafiła znaleźć skutecznej obrony. Co prawda, kiedy przed rewanżem z Liverpoolem rozmawiałem z naszymi piłkarzami, twierdzili, że nie popełnią błędu z pierwszego meczu i postarają się nawiązać równorzędną walkę, ale prawdę powiedziawszy skończyło się na chęciach i pobożnych życzeniach. Będziemy walczyć nie mamy nic do stracenia słyszało się takie głosy, lecz na zielonej murawie rzeczywistość okazała się znacznie smutniejsza. Podopieczni trenera Joe Fagana byli w środowy wieczór znakomicie dysponowani. Zaprezentowali praktycznie wszystkie tak charakterystyczne dla ich gry walory, a więc olbrzymią ruchliwość, waleczność, twardą walkę o każdą piłkę. Przeprowadzili wiele groźnych akcji ofensywnych, strzelali na bramkę Zbigniewa Pleśnierowicza przy każdej nadarzającej się okazji. Tylko pierwsze chwile mogły zapowiadać, że poznańskiej jedenastce uda się jednak na Anfield Road coś osiągnąć. Otóż w 1 min. w niezłej pozycji znalazł się Mirosław Okoński i silnie strzelił, jednakże piłka przeszła obok lewego słupka bramki gospodarzy. Potem z każdą minutą przejmowali oni inicjatywę. Na trybunach słychać było szepty, że wreszcie Liverpool łapie wiatr w plecy. Potwierdzeniem tego był silny strzał w 12 min. i prowadzenie. Zdobywcą pierwszego gola był nie kto inny lecz John Wark, ten sam, który rozwiał złudzenia podczas pierwszej poznańskiej konfrontacji. W 18 minucie sądziliśmy, że i dla nas chociaż przez chwilę będzie radośniej. Po szybkim ataku i dośrodkowaniu Krzysztofa Pawlaka w wybornej sytuacji znalazł się Jarosław Araszkiewicz, lecz strzelił silnie obok prawego słupka bramki. Minutę później prysnęły ostatecznie wszystkie złudzenia. Po dośrodkowaniu Kenny Dalglisha kapitalnym strzałem głową tuż pod poprzeczkę popisał się znów Wark. Z każda chwilą wzrastała przewaga gospodarzy, którzy rozluźnieni prezentowali szybki, efektowny i skuteczny futbol. Tak więc raz po raz rozlegały się na trybunach oklaski, niestety, nie za sprawą polskich zawodników. Coraz bardziej rzedły nam miny i dalsze fragmenty środowego widowiska oglądaliśmy już niemal "chłodnym okiem". W 33 min. nastąpiła kolejna popisowa akcja gospodarzy, którą zakończył celnym strzałem z kilku metrów Paul Walsh. Inna sprawa, że doskonale spisujący się w wielu innych sytuacjach Pleśnierowicz tym razem przepuścił piłkę między nogami. Druga połowa dość jednostajna, bowiem upłynęła pod znakiem popisów gospodarzy. Celny strzał Warka głową w 86 min dopełnił czary goryczy.
”
Red. Mirosław SKÓRZEWSKI telefonuje z Anglii
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 196 z 4 października 1984
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 196 z 4 października 1984
Express Poznański
Express Poznański 1984.10.03 Nr196
W. PALUSZKIEWICZ
Źródło: Express Poznański, nr 196 z 3 października 1984
Źródło: Express Poznański, nr 196 z 3 października 1984
Express Poznański
Express Poznański 1984.10.04 Nr197
W. PALUSZKIEWICZ
Źródło: Express Poznański, nr 197 z 4 października 1984
Źródło: Express Poznański, nr 197 z 4 października 1984
Głos Wielkopolski
Liverpool - Lech 4:0 (3:0) Ten niesamowity J. Wark Korespondencja "Głosu" z Anglii
Głos Wielkopolski. 1984.10.05 R.40 nr236 Wyd.AB
“
Rewanżowy mecz piłkarski Pucharu Europy, rozegrany tym razem w Anglii, pomiędzy Liverpoolem Lechem zakończył się sromotną porażką poznaniaków 0:4 (0:3). Bramki dla Liverpoolu zdobyli: Wark 3 (w 10, 19 i 86 min.) oraz Walsh w 33 min. Po tych dwóch porażkach Kolejarze musieli się pożegnać z europejskimi rozgrywkami klubowymi już w pierwszej rundzie. Mecz sędziował G. Goehr (Holandia). Widzów 22.000. Zespoły wystąpiły w następujących składachLech: Pleśnierowicz, Barczak, Adamiec, Łukasik, Pawlak, Kofnyt (od 62 min. G. Łazarek), Jakołcewicz, Stroiński, Okoński, Niewiadomski, Araszkiewicz (od 16 min. Bąk).
Liverpool: Grobbelaar, Neel, Hansen, Lawrenson, A. Kennedy, Lee, Dalglish, Walsh, Wark, Whelan, Robinson.
Już sam występ na osławionym "Anfield Road" był dla młodej drużyny poznańskiej wielkim wydarzeniom w sportowej karierze jednak nie o tym myśleli Lechici - oni pałali żądzą rewanżu za porażkę 0:1 poniesioną na swym boisku. Rozpoczęli więc bez lęku przed przeciwnikiem i już w 6 sekundzie Okoński próbował pokonać Grobbelaara, ale przestrzelił. Chwilę potem rozszalała się brytyjska nawałnica, która przygniotła Lecha w głębokiej defensywie i w 10 min. po serii strzałów z dystansu tym razem już z bliskiej odległości Wark podobnie jak w Poznaniu umieszcza piłkę w siatce bramki Pleśnieiowicza. Ten znakomity napastnik będzie się chyba śnił no nocach trenerowi Wojciechowi Łazarkowi gdyż on to był przyczyną nieszczęść w meczach Liverpoolu z Lechem. Strata pierwszego gola nie załamała Lechitów i w 18 min. wspaniąłą okazję zaprzepaścił Araszkiewicz nie trafiając z 6 metrów do bramki. Stara prawda piłkarska mówiąca, że takie niewykorzystane okazje się mszczą znalazła wyraz także w tym meczu, gdyż chwilę potem niesamowity Wark ponownie wpisał się na listę strzelców tym razem strzałem głową. Jeszcze w tej części gry Walsh podwyższył na 3:0 dla gospodarzy, a Lechici nadal razili nieporadnością pod bramką Grobbelaara. Odważnie wyprowadzali ataki dużą liczbą zawodników, lecz gubili się w pobliżu pola karnego przeciwników. W przerwie słyszałem jak angielscy dziennikarze żartowali że Lechici powinni grać w niedzielę, a to w ich ustach jest największą obrazą dla wyczynowego piłkarza, gdyż wówczas to na okolicznych skwerach kopią piłkę zespoły podwórkowe, sklecone naprędce. Po zmianie stron obraz gry uległ niewielkiej zmianie. Nadal Brytyjczycy bombardowali bramkę Pleśnierowicza strzałami z dystansu, lecz bramkarz Lecha - niewątpliwie najjaśniejsza postać poznańskiej drużyny - dzielnie trwał na swoim posterunku. Pod koniec musiał jednak znowu skapitulować przed Werkiem i wówczas to nawet Liyerpoolskie niebo zapłakało deszczem nad niedolą Lechitów i ich nieudolnością na tle brytyjskich profesjonałów. Poznaniacy z wyszkoleniem technicznym nie tak bardzo ustępowali rywalom, jednak w obecnej dyspozycji poradzić sobie z przeciwnikiem nie byli w stanie Piłkarze Liyerpoolu wykorzystywali bez litośnie każdy błąd, pomyłkę poznaniaków. Przechwytywali niecelne podania, odbierali piłkę, gdy tylko ktoś niefrasobliwie odsunął od niej nogę wykorzystywali każde nieporozumienie. Dali Lechitom poglądową lekcję futboolu. Lech w Liverpoolu zagrał niewątpliwie nawet odważniej niż w Poznaniu. Zabrakło jednak stosownego wykończenia akcji. Obnażone zostały także poważne braki w drugiej linii, która nie potrafiła powiązać akcji obrońców z poczynaniami napastników. W rezultacie wszelkie akcje zwykle utykały już w środkowej strefie boiska, lub pod polem karnym rywali. W takiej sytuacji awans do II rundy PE wykreślony został nawet z marzeń poznaniaków, a mistrz Polski na tle profesjonałów brytyjskich wypadł bardzo blado.
”

