1990.05.17 Lech Poznań - Kolumbia 1:1
| Sezon 1989/90, towarzyski | ||
| 1:1 (1:1) |
||
| Lech Poznań | Kolumbia | |
| Andrzej Juskowiak 24' |
1:0 1:1 |
|
| Kazimierz Sidorczuk Janusz Gałuszka (Zagłębie Sosnowiec) Marek Rzepka Waldemar Włosowicz Waldemar Kryger Dariusz Kofnyt Dariusz Skrzypczak Dariusz Bayer Jarosław Araszkiewicz Andrzej Juskowiak Bogusław Pachelski |
René Higuita Gildardo Gómez Alexis Mendoza Luis Perea Gabriel Gómez Leonel Álvarez Luis Herrera Carlos Valderrama Freddy Rincón Carlos Estrada Arnoldo Iguarán | |
trener: Andrzej Strugarek |
trener: Francisco Maturana | |
| pod nieobecność kadrowicza Damiana Łukasika i kontuzjowanego Czesława Jakołcewicza w drużynie Lecha wystąpił gościnnie Janusz Gałuszka ówczesny gracz Zagłębia Sosnowiec. | ||
Transmisja II połowy
Skrót meczu
Relacje prasowe
Express Poznański
Andrzej Juskowiak pokonał Higuitę, a Lech zremisował 1:1 z Kolumbią
“
Było to niewątpliwie piłkarskie wydarzenie miesiąca w naszym kraju. Na kilkanaście dni przed rozpoczęciem finałów piłkarskich mistrzostw świata, do Poznania na towarzyski mecz z Lechem przyjechała reprezentacja Kolumbii, jeden z finalistów "Italia 90". po ciekawej grze spotkanie zakończyło się remisem 1:1 (1:1).Kilka tysięcy widzów obejrzało atrakcyjną piłkę zwłaszcza w pierwszej połowie meczu. Kolejarze zaczęli bowiem bardzo bojowo, choć mieli prawo być lekko zdeprymowani renomą rywala. Kolumbijczycy odpowiadali pojedynczymi atakami, które pewnie likwidowała poznańska obrona, wzmocniona na ten mecz Janem Gałuszką z Zagłębia Sosnowiec. Nawiasem mówiąc, piłkarz ten przydałby się w Lechu. W tym okresie tylko raz Sidorczuk wykazał swoja klasę broniąc na róg strzał Iguarana oddany z niewielkiej odległości. W odpowiedzi indywidualna akcją popisał się Rzepka, lecz okrzyk radości zabrzmiał dopiero w 24 minucie.
Pachelski posłał dobrą piłkę do Juskowiaka i nasz wyborowy strzelec, środkowy napastnik, wspaniale o nią powalczył z Mendozą. Ubiegł Kolumbijczyka i z zimną krwią strzelił obok bezradnego bramkarza Higuity. 1:0 dla Lecha.
Bramkarz drużyny Kolumbii był zresztą najbarwniejszą postacią w tym zespole. Opinie o jego grze w niczym nie były przesadzone. Chętnie zapuszczał się do środka boiska, główkował, dośrodkowywał, miał parę razy ochotę na indywidualne akcje, przy pozostawionej pustej bramce, lecz w porę z nich rezygnował. Lech bowiem grał dobrze, a motorem większości akcji był mający wyjątkową ochotę do gry Araszkiewicz. Piłkarz ten miał jednak ogromnego pecha. W meczu, gdzie piłkarze obu drużyn wybitnie szanowali kości rywali, Araszkiewicz został sfaulowany w 30 min. przez Herrerę. Przy okazji obaj zderzyli się głowami i poznaniak w karetce pojechał na opatrunek, i wrócił na stadion z czterema szwami na głowie. Jest nadzieja, że w sobotę w ważnym meczu z Ruchem Araszkiewicz zagra, i tak samo dobrze, jak przez 30 minut spotkania z Kolumbią.
Wyrównanie padło na 3 minuty przed przerwą, a uzyskał je najlepszy obok bramkarza piłkarz gości Rincon. Jego płaski strzał był nie do obrony. Wcześniej Sidorczuk wygrał pojedynek sam na sam z Alvarezem. Druga połowa nie była już tak atrakcyjna, odnotowaliśmy piękny strzał Skrzypczaka w poprzeczkę. Widać Kolumbijczycy, co później potwierdził ich trener, cenili sobie remis z kandydatem na mistrza Polski, a poznaniacy uznali, iż lepiej będzie, jeżeli w świat pójdzie wynik 1:1, niż najbardziej nawet honorowa porażka.
Lech: Sidorczuk, Kryger, Rzepka, Gałuszka, Włosowicz, Kofnyt, Skrzypczak, Bayer, Araszkiewicz (Trzeciak), Juskowiak, Pachelski (Wołoszczuk).
Kolumbia: HIquita, G. Gomez, Mendoza, Perez, G. Gomez, Alvarez, Herrera (Villa), Valderrama (Fajardo), Rincon, Estrada (Redin), Iguaran.
Mecz został rozegrany w ramach uprzejmości i szerokim kontaktom Jerzego Kopy. Kolumbia przygotowywała się do zbliżających się Mistrzostw Świata we Włoszech, a Lech korzystając z okazji rozegrał sparing, który miał niejako być przedsmakiem tego, co czekało go jesienią w ramach rozgrywek PEMK.
Powiedzieli po meczu:
Andrzej Strugarek:
"Jestem zadowolony z tego, że mieliśmy okazję grać z finalistą mistrzostw świata. Taki mecz bardzo przyda się mojej drużynie, która grać będzie przecież w europejskich pucharach. Oba zespoły grały swobodnie, bez obciążeń, mecz mógł się więc podobać"
Francisco Maturana:
"Chciałbym podziękować, że mogliśmy grać w Poznaniu, gdzie czuliśmy się bardzo dobrze. Z wyniku jestem zadowolony, graliśmy przecież z przyszłym mistrzem Polski na jego stadionie. Brakuje nam jednak jeszcze sporo do osiągnięcia szczytowej formy. Nie graliśmy w tym meczu na pełnych obrotach, staraliśmy się, by nikt nie odniósł kontuzji"
”
wm
Źródło: Express Poznański, 18 maja 1990
Źródło: Express Poznański, 18 maja 1990

