1990.10.03 Panathinaikós AO - Lech Poznań 1:2
Wygląd
| Sezon 1990/91, Puchar Europy Mistrzów Krajowych, I runda (1/16 finału), II mecz | ||
| 1:2 (1:0) |
||
| Panathinaikós AO | Lech Poznań | |
| Dimitrios Saravakos 44' (k.) |
1:0 1:1 1:2 |
|
| Józef Wandzik Giannis Kalitzakis Nikolaos Kourbanas Stratos Apostolakis Iakovos Chatziathanasiou Lysandros Georgamlis Vangelis Vlachos Chris Kalantzis Dănuț Lupu Dimitris Saravakos Krzysztof Warzycha |
Kazimierz Sidorczuk Marek Rzepka Czesław Jakołcewicz Damian Łukasik Przemysław Bereszyński Dariusz Kofnyt Michał Gębura Dariusz Skrzypczak Mirosław Trzeciak Bogusław Pachelski Kazimierz Moskal | |
trener: Vasilis Daniil |
trener: Andrzej Strugarek, Jerzy Kopa | |
| w dwumeczu 5:1 dla Lecha Poznań i awans do kolejnej rundy rozgrywek; wg angielskiej Wikipedii widzów 49.310 | ||
Video z meczu
Relacje prasowe
Express Poznański
Poznańscy piłkarze rzucili Greków na kolana! Po zwycięstwie w Atenach Lech w II rundzie Pucharu Europy
Express Poznański 1990.10.04 Nr193
“
Brawo Lechici! Rewelacyjna gra! Tak krzyczał do mikrofonu sprawozdawca radiowy kończąc transmisję z Aten, gdzie zawodnicy poznańskiego Lecha sprawili wszystkim kibicom wspaniałą niespodziankę. W jaskini lwa pokonali Panathinaikos Ateny 2:1. Mało kto chyba z kibiców Kolejarzy liczył na tak wspaniały występ Lechitów w Atenach. Po zakończeniu pierwszej połowy spotkania w szeregi naszych piłkarzy mogło wkraść się zwątpienie, gdyż po niezłej grze stracili w ostatniej minucie bramkę. Sędzia za faul Gębury podyktował rzut karny, a pewnym egzekutorem był Saravakos. Druga odsłona tego pojedynku rozpoczęła się od falowych ataków Greków. Pod bramką poznańską dochodziło do mrożących krew w żyłach sytuacji. Jednak na posterunku był zawsze Kazimierz Sidorczuk, który był jednym z bohaterów tego meczu. Bronił w sytuacjach zdawałoby się niemożliwych i nikt chyba oprócz trenera Strejlaua nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego ten zawodnik nie broni w bramce reprezentacji Polski. W 67 minucie spotkania rozstrzygnęły się losy tego meczu. Na wspaniały rajd zdecydował się Bogusław Pachelski, wpadł na pole karne, ograł Józefa Wandzika i pomimo broniących bramki trzech zawodników Panathinaikosu zdobyl gola. Szał radości w zespole Lecha i chyba już nikt w tym momencie nie wątpił w awans Kolejarzy do drugiej rundy rozgrywek mistrzów krajowych. Jak gdyby remisu było mało na trzy minuty przed zakończeniem meczu poznaniacy rzucili Greków na kolana. Juskowiak podał wspaniałą pilkę do Kazimierza Moskala, który po 15-metrowym rajdzie strzelił pod poprzeczkę. Na stadionie olimpijskim w Atenach zaległa cisza, a kibice greccy gremialnie zaczęli opuszczać trybuny. Był to wspaniały mecz poznańskiego zespołu i w zasadzie wszyscy zawodnicy zagrali znakomite spotkanie. Jak powiedział menedżer Jerzy Kopa w wywiadzie radiowym po zakończeniu spotkania bramkarz Sidorczuk zagrał pewnie, a obrońcy wręcz rewelacyjnie. My uważamy, że cały zespół zasługuje na słowa uznania i serdecznie dziękujemy za emocje i chwile wzruszeń. Poznaniacy przylecą do Poznania na lotnisko Ławica dzisiaj około godziny 20:20 i myślimy że wierni kibice Lecha zgotują naszym bohaterom z Aten wspaniale przywitanie. A już niedługo dowiemy się kogo los wyznaczy Lechitom w drugiej rundzie europejskich pucharów.”
Dziennik Polski
PUCHAR EUROPY PANATHINAIKOS - LECH 1:2 (1:0)
Dziennik Polski. 1990, nr 231 (4 X) = nr 14088 - 4/27
“
Bramki: Saravakos (45’ karny) - Pachelski (68), Moskal (86). Bohaterem meczu był znakomicie grający bramkarz gości Sidorczuk. Obronił on wiele, groźnych strzałów Saravakosa, K. Warzychy, Kalatsisa i innych graczy mistrza Grecji. Gospodarze od pierwszej minuty rzucili się do zdecydowanych ataków. Grali bardzo szybko, zdecydowanie. Na polu karnym Lecha często dochodziło do niebezpiecznych sytuacji. Dopingowani przez fanatycznych kibiców Grecy za wszelką cenę chcieli uzyskać prowadzenie. Sędzia, szwajcarski Galler przedłużył I połowę meczu aż o 6 min. I właśnie wtedy Saravakos zdobył gola z rzutu karnego. Po przerwie napór gospodarzy nie zmalał. W 57 min. K. Warzycha przegrał pojedynek sam na sam z Sidorczukiem. Poznaniacy nie ulękli się jednak rywali. W 68 min. ku powszechnemu zaskoczeniu Pachelski ograł Wandzika i wyrównał na 1:1. W 86 min. kolejny jęk zawodu na trybunach: Moskal podwyższył wynik na 2:1.”
Źródło: Dziennik Polski, nr 231 z 4 października 1990 [2]

