Przejdź do zawartości

1995.08.05 Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:1

Z wikiLech.pl
Sezon 1995/96, I liga, 2. kolejka
5 sierpnia 1995, sobota, 17:30
Wrocław, stadion Śląska
9.000 (w tym 450 gości)
Zygmunt Ziober (Przemyśl)
Szczełkun (Zielona Góra) i Pasek (Legnica)
0:1
(0:0)

Śląsk Wrocław

Lech Poznań

0:1 Piotr Reiss 90'
Tomasz Bobel
Bogdan Szczęsny
Marcin Szymański
Zbigniew Ilski (25')
Romuald Kujawa
Paweł Adamczyk
Jarosław Góra
Lesław Grech (70' Mariusz Kurzeja)
Marek Kowalczyk (56' Rafał Lis)
Robert Cieślewicz (85' Tomasz Kosztowniak)
Józef Kostek
Robert Mioduszewski
Paweł Bocian
Przemysław Bereszyński (84' Tomasz Augustyniak)
Waldemar Kryger
Ryszard Remień (86')
Paweł Wojtala
Sławomir Twardygrosz
Dariusz Wojciechowski (70' Piotr Reiss)
Adam Majewski
Krzysztof Piskuła (75' Jakub Ostrowski)
Artur Wichniarek

trener:
Bogusław Wilk

trener:
Zbigniew Franiak




Skrót meczu

Relacje prasowe

"PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO" -
Przegląd Sportowy
PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO

Przegląd Sportowy 1995.08.04-06 Nr 150

ŚLĄSK Wrocław - LECH Poznań . WROCŁAW, ul. Oporowska 62.
ŚLĄSK: Bobel - Szczęsny, Kujawa, Szymański - Kurzeja, Adamczyk, Góra, Grech, Mazur - Cieślewicz, Kostek. W zeszłym sezonie nie grali (Śląsk w II lidze).

PROGNOZA "PS": Beniaminek nie dał rady w Gdańsku, mimo iż prowadził z Lechią/Olimpią 1:0. Przegrał, zapłacił frycowe i pewnie jeszcze nieraz dostanie nauczkę od innych - bardziej doświadczonych - zespołów. W składzie wojskowych brakuje klasowych zawodników i debiutanta w ekstraklasie trenera Bogusława Wilka czeka sporo pracy, by takowych uczynić z piłkarzy, których ma do dyspozycji. W inaugurującej rozgrywki w tym sezonie kolejce przegrał także Lech. Poznaniacy zaryzykowali i prowadząc otwartą grę na boisku w Mielcu ponieśli minimalną porażkę. To rzadkość na polskich stadionach, by strzelając dwie bramki zejść z murawy pokonanym. Wydaje się jednak, że popularny "Kolejorz", choć ma fatalny układ spotkań w pierwszej fazie ligi (kolejne trzy mecze na wyjeździe), powinien uzbierać w tym czasie jakąś zdobycz punktową. „PS" uważa, że we Wrocławiu nie poznamy zwycięzcy i drużyny zadowolą się remisem.

LECH: Mioduszewski - Bereszyński, Kryger, Wojtala, Urbaniak - Majewski, Remień, Piskuła, Twardygrosz - Wojciechowski, Wichniarek.
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 150 z 4-6 sierpnia 1995
***
"ŚLĄSK Wrocław - LECH Poznań 0:1 (0:0) REISS - BOHATER OSTATNIEJ AKCJI" -
Przegląd Sportowy
ŚLĄSK Wrocław - LECH Poznań 0:1 (0:0) REISS - BOHATER OSTATNIEJ AKCJI

Przegląd Sportowy 1995.08.07 Nr 151

ŚLĄSK Wrocław - LECH Poznań 0:1 (0:0). Bramka: Reiss 90'. Sędziowali: Ziober z Przemyśla (5) jako główny oraz Szczełkun (Zielona Góra) i Pasek (Legnica). Żółte kartki: Ilski (Śląsk); Majewski, Remień, Wojtala, Kryger, Bocian (Lech). Czerwone kartki: Ilski (Śląsk) - 25 minuta; Remień (Lech) - 86 minuta. Widzów: 9000.

ŚLĄSK: Bobel 4, Szczęsny 4, Kujawa 7, Szymański 5, Kowalczyk 5 (56' Lis), Góra 4, Adamczyk 6, Grech 6 (70' Kurzeja), Ilski 0, Коstek 5, Cieślewicz 6 (85' Kosztowniak).

LECH: Mioduszewski 6, Piskuła 5 (75' Ostrowski), Bocian 7, Wojtala 8, Bereszyński 5 (84' Augustyniak), Majewski 7, Kryger 6, Twardygrosz 8, Remień 0, Wojciechowski 4 (70' Reiss), Wichniarek 4.

WROCŁAW, 5.8. Akcją w czarnym dymie rzuconej na murawę świecy rozpoczął się pierwszy mecz Śląska w ekstraklasie. Nim więc pierwsza liga na dobre zawitała do stolicy Dolnego Śląska, arbiter musiał przerwać grę na chwilę, by dać szansę porządkowym uprzątnięcia efektu działalności wrocławskich szalikowców. Ci ostatni zresztą do końca spotkania nie zachowywali się zbyt poprawnie, rzucając na plac gry jeszcze dwukrotnie płonące race, a także obrzucając przebiegających przy linii bocznej graczy Lecha drobnymi przedmiotami. Gospodarze zaczęli mecz z dużym animuszem. Szczególne zagrożenie na polu karnym gości stwarzał Robert Cieślewicz, który nieźle radził sobie z pilnującym go Przemysławem Bereszyńskim i umiejętnie wykorzystywał fakt, że niezbyt dobrze na środku obrony potrafili dogadać się debiutujący w barwach Lecha Paweł Bocian oraz Paweł Wojtala. W 3 minucie po akcji Cieślewicza z Józefem Kostkiem zagrożenie pod własną bramką musiał zlikwidować pewną interwencją Robert Mioduszewski. Cztery minuty później po błędzie Wojtali Cieślewicz "zamieszał" z lewej strony pola karnego, ale Kostek próbując wykończyć akcję, strzelił zdecydowanie zbyt słabo. Po 10 minutach gry sytuacja na boisku wyraźnie się wyrównała. Lech zamiast bezczynnie czekać na napastników gospodarzy na własnym polu karnym zaczął likwidować akcje wrocławian w środku pola, czyniąc to na ogół dość skutecznie. Poznaniacy zaczęli też sami groźnie atakować - dwukrotnie z daleka umiejętności Tomasza Bobela usiłował sprawdzić Dariusz Wojciechowski, jednak jego strzały minęły bramkę. W 25 minucie doszło do sytuacji, która miała duży wpływ na dalsze losy spotkania. Mający już na koncie żółtą kartkę Zbigniew Ilski zbyt ostro wszedł w nogi dryblującego Sławomira Twardygrosza i pan Zygmunt Ziober usunął wrocławskiego piłkarza z boiska. Okazało się zresztą, że zdarzenie to wpłynęło także na postawę sędziego, który w pewnym momencie jakby przestał kontrolować, komu i za co rozdziela kartoniki, czyniąc to nader niekonsekwentnie i o wiele za często. Skutek tego był taki, że w tym wcale nie brutalnym meczu aż ośmiokrotnie "żółtko" pojawiło się w dłoni arbitra, a dodatkowo jeszcze dwóch graczy wyleciało z boiska, przy czym akurat ten, który miał na sumieniu najwięcej, na nim pozostał. Usunięcie llskiego nie zmieniło tak od razu obrazu gry. Stroną przeważającą wciąż był Śląsk, który jednak nie potrafił sobie wypracować dogodnej sytuacji strzeleckiej. O wiele groźniejsze były szybkie wypady Lecha. Ciężkie chwile wrocławska defensywa przeżyła w 38 minucie, gdy najpierw odbitą przez Bobela piłkę po strzale Adama Majewskiego na rzut rożny musiał wybijać Bogdan Szczęsny, a za moment Bobel końcami palców przeniósł nad poprzeczką "główkę" Wojciechowskiego. W 42 minucie po dynamicznym rajdzie Twardygrosz huknął potężnie z wysokości narożnika pola karnego trafiając w wewnętrzną część słupka wrocławskiej bramki. Odbita piłka wyszła jednak w pole. W drugiej części gry z każdą upływającą minutą coraz wyraźniej widać było, ile sił kosztuje wrocławian prowadzenie wyrównanej walki z posiadającym przewagę liczebną rywalem. Gospodarze, którzy wcale nie trzymali się kurczowo defensywy, nie potrafili jednak przeprowadzić sensownej akcji w ataku. Z drugiej strony Lech również z rzadka gościł na polu karnym rywali. Dopiero w 63 minucie poznaniacy przeprowadzili naprawdę groźną akcję Twardygrosz wpadł w pole karne i ostro strzelił, a piłka musnąwszy ręce Bobela trafiła w poprzeczkę. Dwie minuty później Twardygrosz świetnie zagrał piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Majewskiego, ale ten strzelił wprost we wrocławskiego bramkarza. Spore ożywienie do poczynań gospodarzy wniósł wprowadzony na boisko w 70 minucie Mariusz Kurzeja. W 77 minucie otrzymał on świetne podanie w środku boiska i wysokim lobem oszukał będącego ostatnią zaporą na drodze do bramki, Bociana. Poznański obrońca nie widząc innego sposobu na zatrzymanie akcji sfaulował wrocławianina, za co, o dziwo, ujrzał jedynie żółty kartonik. Ostatecznie jednak obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę, bowiem w 86 minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Ryszard Remień za przewinienie popełnione w ferworze walki. W tym momencie odżyły nadzieje Śląska na wywalczenie już nie jednego, ale może nawet trzech punktów, co okazało się mieć jednak dość kruche podstawy. W ostatniej minucie meczu Bogdan Szczęsny popełnił fatalny błąd, tracąc piłkę przed polem kamym rywali. Szybka kontra Lecha zakończyła się wbiegnięciem Piotra Reissa w pole karne i silnym strzałem w nie obstawiony "krótki" róg bramki Bobela.
MARCIN KALITA
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 151 z 7 sierpnia 1995
***
Express Poznański

Express Poznański 1995.08.07 Nr


Źródło: Express Poznański, 7 sierpnia 1995
***