1999.10.03 Widzew Łódź - Lech Poznań 2:2
Wygląd
| Sezon 1999/00, I liga, 11. kolejka | ||
| 2:2 (1:1) |
||
| Widzew Łódź | Lech Poznań | |
| Sławomir Gula 15' Artur Wichniarek 45' Artur Wichniarek 51' |
1:0 1:1 1:1 2:1 2:2 |
|
| Marek Matuszek Daniel Bogusz Dariusz Gęsior Tomasz Kiełbowicz Rafał Pawlak Radosław Michalski Marek Citko Sławomir Gula Rafał Kaczmarczyk Mirosław Szymkowiak Artur Wichniarek |
Michał Kokoszanek Tomasz Augustyniak Paweł Bocian Arkadiusz Głowacki Przemysław Urbaniak Marcin Drajer Maciej Scherfchen Krzysztof Piskuła Jarosław Maćkiewicz Sławomir Suchomski Jacek Kubicki | |
trener: Orest Lenczyk |
trener: Marian Kurowski | |
| wg 90minut Wichniarek nie wykorzystał karnego w 90' | ||
Skrót meczu
Relacje prasowe
Przegląd Sportowy
PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO
Przegląd Sportowy 1999.10.01-03 Nr 192
“
WIDZEW - LECH KREISEL. Poznań ŁÓDŹ, al. Marszałka Piłsudskiego 138 niedziela, 3 października godz. 16:00.WIDZEW: Matuszek - Bogusz, Łapiński, Pawlak - Szymkowiak, Gęsior, Michalski, Kiełbowicz, Kaczmarczyk - Citko, Wichniarek. Nie zagrają: Stolarczyk, Terlecki (obaj Widzew) 4. żółte kartki.
PROGNOZA: Jeżeli w dogodnych sytuacjach będziemy trafiali do bramki przeciwników to zwycięstwa są pewne - powiedział niedawno na łamach naszej gazety Radosław Michalski. I miał rację. Kto więcej razy przechytrzy rywala ten będzie miał szanse na odniesienie sukcesu. Ale w przypadku ligowej konfrontacji Widzewa z Lechem, bodaj po raz pierwszy od wielu lat te dwa bardzo dobre zespoły spotykają się na boisku w sytuacji kiedy muszą wyrwać się ze strefy drużyn zagrożonych spadkiem z ekstraklasy. Łodzianie będą czuli w kościach pucharowy mecz pierwszej rundy Pucharu UEFA ze Skonto Ryga i jedynym problemem będzie to czy w ciągu kilku dni zdążą zregenerować siły, by w bardzo dobrej dyspozycji psychicznej przystąpić do mistrzowskiej rywalizacji. To samo dotyczy zresztą "Poznańskiej Lokomotywy", która rozgrywała rewanż w Goeteborgu. Widzew wystąpi bez Maciejów - Stolarczyka i Terleckiego, natomiast Lech prawdopodobnie też bez kolejnego Macieja Żurawskiego.
LECH: Koszanek - Drajer, Głowacki, Bocian - Najewski, Scherfchen, Urbaniak, Piskuła, Suchomski - Kubicki, Maćkiewicz. Nie zagrają: Kaczorowski (Lech) 4. żółta kartka.
”
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 192 z 1-3 października 1999
Przegląd Sportowy
WIDZEW Łódź - LECH Poznań 2:2 (1:1)
Przegląd Sportowy 1999.10.04 Nr 193
“
WIDZEW Łódź - LECH Poznań 2:2 (1:1). Bramki: Widzew - Gula 15 min., Wichniarek 51 min.; Lech - Maćkiewicz 28 min., Piskuła 66 min.. Sędziowali: Mikulski jako główny (Lublin) oraz Stempniewski (Warszawa) i Krawiec (Jelenia Góra). Widzów, 3500.WIDZEW: Matuszek 6, Pawlak 6, Michalski 6, Bogusz 7, Gula 6, Szymkowiak 8, Gęskior 6, Kiełbowicz 7, Kaczmarczyk 5, Citko 4 (63' Zając), Wichniarek 8. TRENER: Orest Lanczyk.
LECH Kokoszanek 5, Bocian 3 (46' Nnorom 2), Głowacki 5, Drajer 5, Suchomski 5 (89' Najewski), Piskuła 7, Sherfchen 5, Urbaniak 6, Augustyniak 6 Kubicki 5 (81' Goliński), Maćkiewicz 6. TRENER: Marian Kurowski.
ŁÓDŹ, 3.10. Po zwycięskim spotkaniu pucharowym ze Skonto Ryga spotkaliśmy prezesa Widzewa, Jacka Dzieniakowskiego. Panowie nie znacie przypadkowo wyniku rewanżowego meczu poznańskiego Lecha z IFK Göteborg? - zapytał. - Jeszcze nie znamy. Musicie panowie "modlić się" o to, by poznaniacy nie odrobili strat - zauważyliśmy. - Niby dlaczego? - zaripostował prezes. - A z bardzo prostej przyczyny. Ponieważ wiadomo wówczas na sto procent, że w drużynie z Wielkopolski nie zagra Maciej Żurawski. - Rzeczywiście. O tym zapomniałem... Dlatego też, zarówno zawodnicy wicemistrzów Polski jak i trenerzy byli bardzo usatysfakcjonowani w momencie, kiedy dotarła do nich informacja, że Lech zremisował zaledwie 0:0 i odpadł z Pucharu UEFA. To może niezbyt sportowa postawa, ale przecież ligowe rozgrywki w ekstraklasie to nie sentymenty. Mimo to nutka niepewności nadal istniała i dopiero kiedy Żurawski wystąpił w barwach Wisły w sobotnim, zwycięskim meczu z ŁKS wszyscy w widzewskim obozie odetchnęli z ulgą. Wiadomo przecież, co dla poznańskiej drużyny znaczył ten utalentowany napastnik. Gospodarze przystąpili do tego spotkania z wielka wolą odniesienia zwycięstwa. Pierwsze ataki nie były przeprowadzane na "hura", ale z pełnym wyrachowaniem, i co chyba najważniejsze bez zbytniego szafowania siłami. W 4 minucie Marek Citko podawał do Tomasza Kiełbowicza i ten z kilku metrów przestrzelił, ale trzeba podkreślić, że był naciskany przez poznańskich obrońców. Następnie (8 minuta) dobrą akcję widzewskiej drużyny rozpoczął Mirosław Szymkowiak, podał do Sławomira Guli, ten przekazał piłkę na druga stronę boiska i Citko zakręcił futbolówką, lecz ta przeleciała wzdłuż bramki i nie wpadła do siatki. Jednak niebawem, po kwadransie, było już 1:0 dla Widzewa. Z narożnika boiska zacentrował na pole karne Artur Wichniarek, nie zdołał przeciąć lotu piłki Przemysław Urbaniak i niespodziewanie Sławomir Gula stanął oko w oko z Michałem Kokoszankiem. Nie zaprzepaścił, szansy i trafił do siatki... Widzewiacy nadal mieli inicjatywę, a strzałami z dystansu usiłowali pokonać bramkarza Lecha Rafał Kaczmarczyk i Dariusz Gęsior. Ale zawodnicy Lecha, widząc co się dzieje szybko uporządkowali szyki i zaczęli przeprowadzać akcje ofensywne. Najpierw zaatakował Krzysztof Piskuła, wbiegł z piłką w pole karne został przewrócony przez obrońców i błagalnym wzrokiem patrzył na sędziego Tomasza Mikulskiego z Lublina, by podyktował jedenastkę. Dobrze, że arbiter meczu nie ukarał poznaniaka żółtą kartką. W 28 minucie był jednak tym zawodnikiem, który doprowadził do wyrównania strat przez Lecha. Zakręcił w polu karnym widzewskimi obrońcami, podał do Jarosława Maćkiewicza i ten pokonał Andrzeja Matuszka... Gospodarze zaczęli odrabiać straty, choć wszystkim akcjom brakowało precyzji. W 33 minucie Rafał Pawlak podał prostopadle do Wichniarka, ten strzelił w krótki róg, lecz Kokoszanek nie dał się zaskoczyć. W 38 minucie Widzew był o krok od powodzenia. Citko podawał do Gęsiora, który strzelał głową, a sprzed pustej bramki wybił piłkę Urbaniak... I nadeszła 45 minuta spotkania, która była wyjątkowo kontrowersyjna. Lubelski arbiter podyktował rzut karny uważając, że jeden z poznańskich defensorów ciągnął za koszulkę napastnika Widzewa - Wichniarka. Poszkodowany jednak spudłował, zaś trener reprezentacji Janusz Wójcik, który specjalnie przyjechał do by obserwować "Wichniara" swoje chyba pomyślał. Zapewne jednak szybko zmienił swoje zdanie, kiedy w 51 minucie, po rzucie rożnym, przepięknym wolejem Wichniarek trafił do siatki. Ale Lech nie rezygnował. W 56 minucie Arkadiusz Głowacki uderzył z rzutu wolnego w poprzeczkę; zaś w 66 minucie poznaniacy wyrównali. Strzelał Jacek Kubicki, bramkarz Widzewa odbił piłkę przed siebie i Piskuła trafił do siatki. Widzew cały czas dążył do strzelenia zwycięskiej bramki, ale sztuka się nie powiodła. Widać zmęczenie po meczu ze Skonto Ryga dało znać o sobie...
Marian Kurowski (Lech): "Czwartkowy pucharowy występ kosztował nas mnóstwo zdrowia. Uzyskanie bezbramkowego remisu z IFK Göteborg to naprawdę trudna sztuka. Dzisiaj byliśmy lepsi w środku pola, ale brakowało nam wykończenia akcji w pobliżu bramki przeciwnika. Uważam, że mogliśmy wygrać, albowiem zwłaszcza w końcowej fazie meczu przeważaliśmy. Odejście Macieja Żurawskiego do krakowskiej Wisły okazało się mniejszą stratą, niż można było przypuszczać. Całkiem udanie zastępował go Jarosław Maćkiewicz. Reasumując punkt wywalczony na widzewskim stadionie cieszy".
Orest Lenczyk (Widzew): "Także i nas pucharowe spotkanie ze Skonto Ryga kosztowało sporo wysiłku. Brak dwóch Maciejów - Terleckiego i Stolarczyka miał swoje znaczenie; w tej sytuacji musiałem zmienić ustawienie zespołu. Bodaj najlepiej zaprezentował się Radek Michalski. Wielka szkoda, że przy stanie 1:1 Artur Wichniarek nie wykorzystał rzutu karnego, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nasze błędy w obronie sprawiły, że musimy zadowolić się tylko jednym punktem. Cóż, taka jest piłka..."
”
ANDRZEJ SZYMAŃSKI
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 193 z 4 października 1999
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 193 z 4 października 1999
Przegląd Sportowy
ŁÓDŹ Widzew - Lech 2:2 SMUTNO JAK NIGDY
Przegląd Sportowy 1999.10.05 Nr 194
“
WYGRAMY dzisiaj z poznańskim Lechem i wszystko będzie w porządku - mówili głośno najzagorzalsi fani Widzewa przed spotkaniem z poznańskim Lechem. Punktami zrównamy się z ŁKS, a ponieważ mamy lepszy bilans bramkowy to właśnie my, a nie rywale z Alei Unii, będziemy zajmowali dwunaste miejsce w tabeli. Inaczej być nie może - przekonywali się wzajemnie. A jednak było inaczej. I gdyby nie bardzo wątpliwy rzut karny być może, że niedzielna ligowa konfrontacja z drużyną z Wielkopolski zakończyłaby się nawet porażką wicemistrzów Polski. I to w sytuacji, kiedy przeciwnicy niczego rewelacyjnego na stadionie przy Alei Piłsudskiego nie pokazali. Jeżeli najlepszym na boisku zawodnikiem był Krzysztof Piskuła, to ja naprawdę czegoś naprawdę nie rozumiem. Jeszcze jedynie Orest Lenczyk, chcąc być oryginalny ratuje twarz wypowiedziami w stylu: "Jeżeli nie można wygrać, trzeba pilnować remisu". Nie pamiętam, by jego poprzednicy na tym stanowisku musieli uciekać się do takich wypowiedzi. Widać nawet w klubie wicemistrza Polski zmieniły się obyczaje. Pracownicy od kilku miesięcy nie otrzymali, ani złotówki wypłaty. W sumie smutno w tym Widzewie...”
ANDRZEJ SZYMAŃSKI
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 194 z 5 października 1999
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 194 z 5 października 1999
Express Poznański
Widzew Łódź - Lech Kreisel Poznań 2:2 (1:1) Kryzys już mają za sobą
Express Poznański 1999.10.04 Nr 232
“
Widzew Łódź - Lech Kreisel Poznań 2:2 (1:1). Bramki: Widzew Sławomir Gula (17.), Artur Wichniarek (51); Lech Jarosław Maćkiewicz (28), Krzysztof Piskuła (66.). Sędziował: Tomasz Mikulski (Lublin). Żółte kartki Dariusz Gęsior i Rafał Pawlak (Widzew), Jarosław Maćkiewicz, Arkadiusz Głowacki i Jacek Kubicki (Lech). Widzów 3500.Lech: Kokoszanek - Głowacki, Bocian (46' Nnorom), Drajer, Scherfchen, Suchomski (89' Najewski), Augustyniak, Urbaniak, Piskuła, Maćkiewicz, Kubicki (81' Goliński).
Piłkarze Lecha powoli wychodzą z kryzysu, o czym świadczy wczorajszy remis w Łodzi. Po raz pierwszy w tym sezonie musieli grać bez Macieja Żurawskiego, a mimo to mieli nawet szansę wygrać. Pierwsza bramka padła po dośrodkowaniu z prawej strony, zakończonej strzałem głową z 5 m Sławomira Guli. Wyrównał Jarosław Mackiewicz po dograniu piłki przez Krzysztofa Piskułę. Uderzenie z 13 m poznańskiego napastnika okazało się za trudne do obrony dla łódzkiego bramkarza. Tuż przed przerwą Artur Wichniarek mógł odmienić losy spotkania, ale nie wykorzystał kontrowersyjnego rzutu karnego. Widzew prowadził ponownie w 51 min, kiedy to strzałem z pierwszej piłki w długi róg popisał się wspomniany Wichniarek, który otrzymał po meczu dodatkowe powołanie do kadry od jej trenera, Janusza Wójcika. Drugiego gola dla Lechitów zdobył natomiast Krzysztof Piskuła, wykorzystując zamieszenie na polu karnym i brak zdecydowania obrońców gospodarzy. Potem, w przedłużonym czasie gry, poznaniacy mieli szansę na zwycięstwo, ale piłka po strzale Sławomira Suchomskiego przeszła nad poprzeczką. Szkoda, że pomocnik Lecha nie zdecydował się na podanie do lepiej ustawionego Michała Golińskiego, bo wtedy prawdopodobnie goście zgarnęliby w Łodzi całą pulę. Nasz zespół zasłużył we wczorajszym meczu na słowa uznania, zwłaszcza za rozsądną grę w obronie i umiejętne wyprowadzanie kontrataków.
”
pat
Źródło: Express Poznański, nr 232 z 4 października 1999
Źródło: Express Poznański, nr 232 z 4 października 1999
Źródło: ,

