2000.08.05 Lech Poznań - Zagłębie Sosnowiec 1:2
Wygląd
| Sezon 2000/01, II liga, 2. kolejka | ||
| 1:2 (0:2) |
||
| Lech Poznań | Zagłębie Sosnowiec | |
Michał Goliński 65' |
0:1 0:2 1:2 |
|
| Krzysztof Tyma Damian Zieniuk Adam Dąbrowski Krzysztof Smoliński 🆕 Piotr Jacek Jarosław Białek Sławomir Twardygrosz Tomasz Najewski Michał Goliński Zbigniew Zakrzewski Bartosz Ślusarski |
Robert Stanek Arkadiusz Koster Piotr Stach Łukasz Antczak Wojciech Nowak Dawid Skrzypek Rafał Baczyński Krzysztof Obiedziński Artur Derbin Maciej Zudin Marek Adamczyk | |
trener: Adolf Pinter |
trener: Władysław Szaryński | |
| Debiut w Lechu odnotowuje Krzysztof Smoliński | ||
Relacje prasowe
Przegląd Sportowy
PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO LECH Poznań - ZAGŁĘBIE Sosnowiec
Przegląd Sportowy 2000.08.02-04 Nr
“
SPOTYKAJĄ się dwie uznane firmy. Poznaniacy aktualnie zdają się podążać w dół, sosnowiczanie po odbiciu od dna idą w górę. - Będziemy chcieli kosztem Zagłębia powetować sobie stratę punktów w Łęcznej - mówi kierownik drużyny "Kolejorza" Zbigniew Śmiglak. - Interesuje nas tylko zwycięstwo. Wszyscy są zdrowi, nikt nie będzie pauzował - zakończył. W Poznaniu najprawdopodobniej nie zagra jeszcze Eric Fasindoh, którego certyfikat nie może dotrzeć z Nigerii. - Poza tym cała kadra jest zdrowa i gotowa do walki o korzystny wynik - mówi prezes Zagłębia Leszek Baczyński. - Średnia wieku drużyn Lecha i Zagłębia jest podobna. Na boisku spotka się więc młodość i możemy się spodziewać ciekawego widowiska. Do Poznania wybiera się kilkusetosobowa grupa kibiców z Sosnowca. Sympatycy Lecha i Zagłębia od lat nie darzą się sympatią, więc służby porządkowe muszą być tego dnia w pełnej gotowości.LECH: Tyrajski - Zieniuk, Dąbrowski, Borykin - Truszczyński, Jacek, Brede, T. Najewski, Twardygrosz - Ślusarski, Zakrzewski.
ZAGŁĘBIE: Stanek - Koster, Stach, Antczak - Skrzypek, Nowak, Baczyński, Obiedziński, Derbin - Zudin, Stawecki.
”
JAROSZ
Źródło: Przegląd Sportowy, nr - z 02-04 sierpnia 2000
Źródło: Przegląd Sportowy, nr - z 02-04 sierpnia 2000
Przegląd Sportowy
LECH Poznań - ZAGŁĘBIE Sosnowiec 1:2 (0:2) 8 tysięcy rozczarowanych. Mimo naporu w II połowie, "Kolejorz" nie zdobył pierwszego punktu w lidze.
Przegląd Sportowy 2000.08.07 Nr
“
LECH Poznań - ZAGŁĘBIE Sosnowiec 1:2 (0:2). Bramki: Lech - Goliński 64'; Zagłębie - Zudin 4' karny, Derbin 32'. Sędziowali Skonieczny (5) oraz Cwalina i Borucki (Gdańsk). Widzów: 8000. Żółte kartki: Smoliński, Twardygrosz, Zakrzewski, P. Najewski (Lech); Stach, Zudin (Zagłębie).Tyma 5 - Zieniuk 5, Dąbrowski 5, Smoliński 5 - Jacek 5, Twardygrosz 4 (46' Borykin) 5, T. Najewski 6, Białek 6, Ślusarski 5 - Zakrzewski 5 (46' P. Najewski) 5, Goliński 6. TRENER: Pinter.
Stanek 6 - Koster 5 Stach 6, Antczak 5 - Nowak 5, Skrzypek 5, Baczyński 6, Obiedziński 6 (73' Łuczywek), Derbin 6, Zudin 6 (87' Zajdel) - Adamczyk 6 (70' Stawecki). TRENER: Szaryński.
POZNAŃ, 5.8 Jak głęboka jest wiara poznańskich kibiców w szybki powrót piłkarzy Lecha do ekstraklasy, przekonaliśmy się w sobotni wieczór, kiedy w pierwszym drugoligowym meczu na stadion przy szło 8 tysięcy widzów. Większość z nich sądziła, że porażka w Łęcznej przed tygodniem była wypadkiem przy pracy, a opinie o kiepskiej grze Lechitów były przesadzone i mijały się z rzeczywistością. Mecz odbywał się wieczorem i zdaniem wielu gra przy elektrycznych światłach miała być dodatkowym atutem gospodarzy. Nie każda przyjezdna drużyna szybko dostosowuje się do innych przecież warunków gry, zatem liczono, że niedawny trzecioligowiec będzie czuł się na Bul=łgarskiej nieco zagubiony. Okazało się, że i te rachuby były chybione. To sosnowiczanie od pierwszego gwizdka ruszyli do śmiałego ataku, czym zaskoczyli gospodarzy do tego stopnia, że już w 4. minucie uzyskali prowadzenie. Marek Adamczyk wszedł odważnie z piłką w pole karne i tam został przewrócony przez dwóch obrońców, a podyktowany rzut karny na bramkę dla Zagłębia zamienił Maciej Zudin. Było to jak uderzenie gromu zarówno dla widowni, jak i piłkarzy. O ile jednak trybuny dość szybko przełknęły tę pigułkę, o tyle Lechici nie mogli odnaleźć się już do końca I połowy. Lech przeważał, ale nie stwarzał żadnego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Roberta Stanka Zastanawiało ustawienie drugiej linii poznaniaków, gdzie role skrajnych pomocników powierzono Piotrowi Jackowi i Tomaszowi Najewskiemu, którzy do tej pory najlepiej czuli się w środku pola, Kiedy po przerwie Najewski wrócił na swoją pozycję, stał się największym zagrożeniem dla sosnowiczan, kilka razy groźnie strzelając po indywidualnych akcjach. Zanim jednak to się stało, Zagłębie prowadziło już 2:0. W 32. minucie Rafał Baczyński idealnie podał do wychodzącego na pozycję Artura Derbina, a ten będąc sam na sam z bramkarzem Krzysztofem Tymą nie zaprzepaścił okazji i pewnie posłał piłkę do siatki.
Druga część meczu miała zupełnie inny przebieg niż pierwsza. Już w 49. minucie formę Stanka sprawdził Bartosz Ślusarski, a potem w odstępie dwóch minut bramkarz Zagłębia jeszcze dwukrotnie mógł popisać się swoim kunsztem. Szczególne brawa zebrał po obronie szybującego w okienko strzału Jarosława Białka. Goście z Sosnowca prowadząc 2:0 niepotrzebnie cofnęli się do obrony i jedyną drużyną, która w drugiej połowie atakowała, był Lech. Przyznać trzeba, że poznaniacy grali z ogromną ambicją. Niezliczone wrzutki siały zamęt w defensywie Zagłębia, jednak upragniony gol padł dopiero w 64. minucie meczu. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Michała Golińskiego, a ten po krótkim zwodzie strzelił prawą nogą zdobywając kontaktowego gola. Ostatni kwadrans to wręcz oblężenie bramki Zagłębia. Goście wychodzili jednak obronną ręka z każdej opresji. To szczęście potwierdziło się w 90, minucie, kiedy potężna bomba Ślusarskiego odbiła się od poprzeczki, Chwile później arbiter zakończył mecz i wśród wielotysięcznego tłumu cieszyć się mogli tylko piłkarze z Sosnowca i ich kilkusetosobowa grupa kibiców. Tysiące poznaniaków przeżywało natomiast rozczarowanie.
”
WOJCIECH MICHALSKI
Źródło: Przegląd Sportowy, 7 sierpnia 2000
Źródło: Przegląd Sportowy, 7 sierpnia 2000
Głos Wielkopolski
Lech - Zagłębie 1:2 (0:2) Daremny trud i próżne żale
Głos Wielkopolski 2000.08.07 Nr
“
Lech Zagłębie 1:2 (0:2). Bramki: dla Lecha - Goliński (65); dla Zagłębia Zudin (4, karny), Derbin (33) Żółte kartki: Smoliński, Twardygrosz, Zakrzewski Piotr Najewski (wszyscy Lech); Stach, Zudin (Zagłębie). Sędziował Paweł Skonieczny (Gdańsk). Widzów 8.000.LECH: Tyma - Zieniuk, T. Najewski, Dąbrowski, Smoliński - Jacek, Twardygrosz (46' Borykin), Białek Zakrzewski (46' P. Najewski), Ślusarski, Goliński.
ZAGŁĘBIE: Stanek - Koster, Nowak, Stach - Skrzypek, Baczyński, Antczak, Zudin (88' Zaļdel), Obiedziński (73' Łuczywek) - Adamczyk (70' Stawecki), Derbin.
Nie wiadomo, czy należy ogłosić już alarm. Piłkarze Lecha Poznań doznali już drugiej porażki w rozgrywkach rundy jesiennej II ligi. W sobotę, na stadionie przy ulicy Bułgarskiej, Lechici przegrali z beniaminkiem II ligi Zagłębiem Sosnowiec 1:2. Smutne, ale prawdziwe...
W sobotni wieczór na stadionie przy ulicy Bułgarskiej panowała wspaniała atmosfera. Były sztuczne ognie, dziarsko grała orkiestra, a licznie zgromadzeni kibice nie oszczędzali gardeł. Zabrakło tylko sukcesu Lechitów. Radość piłkarzy Zagłębia i ich fanów, po ostatnim gwizdku gdańskiego arbitra Pawła Skoniecznego, nie miała granic. Zepchnięci przez zdesperowanych Lechitów w drugiej połowie skutecznie bronili korzystnego rezultatu i powrócili do Sosnowca z tarczą. Podopieczni trenera Adolfa Pintera przygotowani są do walki przez 90 minut, ale młodym piłkarzom najwyraźniej brakuje umiejętności technicznych. W pierwszej połowie poznaniacy grali chaotycznie. Szybko stracili bramkę. W 4 minucie, w narożniku pola karnego na Marka Adamczyka sfaulował Damian Zieniuk i sędzia podyktował rzut karny. Egzekutor "jedenastki", Maciej Zudin, nie dał Krzysztofowi Tymie najmniejszych szans i 20-letni golkiper poznaniaków musiał wyjmować piłkę z siatki. Bartosz Ślusarski, najbardziej aktywny oraz efektywny z trójki napastników gospodarzy w pierwszej połowie meczu, precyzyjnie dośrodkował piłkę na pole karne w 25 minucie, ale uderzenie Jarosława Białka zablokowali defensorzy beniaminka. Pięć minut później, bezbarwny w sobotni wieczór Zbigniew Zakrzewski, z najbliższej odległości posłał piłkę wysoko nad poprzeczką bramki Roberta Stanka Drugą bramkę zagłębiacy zdobyli po ewidentnym błędzie obrońców. Błyskawiczna kontra z głębi pola rozstrzygnęła o losach meczu. W środkowej strefie stracił kontrolę nad piłką Tomasz Najewski, a Dawid Skrzypek prostopadłym podaniem posłał w bój szybkiego Artura Derbina. Napastnik Zagłębia łatwo zostawił za plecami defensorów i po efektownym rajdzie nie miał kłopotów z ulokowaniem piłki w bramce Lechitów. W rewanżu Michał Goliński przegrał pojedynek ze Stankiem. Trener Pinter po przerwie dokonał dwóch korekt w składzie (Radosław Borykin za Sławomira Twardygrosza, a Piotr Najewski zastąpił Zakrzewskiego) i Lechici energicznie szturmowali przedpole bramki Stanka. Dopiero w 65 minucie skapitulował po przytomnym uderzeniu piłki w długi róg przez Golińskiego. Lechici atakowali chaotycznie, najczęściej środkiem pola karnego, gdzie trudno było sforsować obronę rywali. W 90 minucie Ślusarski uderzył piłkę z powietrza zza linii pola karnego. Niestety, zatrzymała się na poprzeczce. Austriacki opiekun Lechitów znów miał pretensje do arbitra za podyķtowanie rzutu karnego w 4 minucie i oczywiście ufa, że już wkrótce Lech zacznie zwyciężać. Trener sosnowiczan - Władysław Szaryński uważa, że zwycięstwo w Poznaniu to sukces beniaminka, którego ze względu na skromny budżet, nie było stać przed nowym sezonem na transfery i wzmocnienia. Młodzi piłkarze Zagłębia zaprezentowali na stadionie przy ulicy Bułgarskiej charakter i waleczność. Lechici podjęli wyzwanie. Walka była twarda, w każdej strefie boiska, ale bez umiejętności gry "jeden na jeden" trudno nawet uratować remis.
”
JACEK PORTALA
Źródło: Głos Wielkopolski, 7 sierpnia 2000
Źródło: Głos Wielkopolski, 7 sierpnia 2000
Gazeta Wyborcza Katowice
Lech na kolanach
“
To mistrzostwo świata, by przez 90 minut mieć przygniatającą przewagę i przegrać mecz - wołał po spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec trener poznańskiego Lecha Adi Pinter. Była to pierwsza porażka Lecha z Zagłębiem Sosnowiec w Poznaniu od 21 maja 1975 r., gdy "Kolejorz" uległ naszemu zespołowi 0:1. Występy Zagłębia w II lidze cieszą się sporym zainteresowaniem jego kibiców - w Poznaniu zajęli cały sektor. Kibice Lecha też nie zawiedli - na stadionie pojawiło się ich aż 7 tys. Były ognie sztuczne, flary i flagi. Przed spotkaniem głos zabrał prezes Lecha Radosław Majchrzak: - Dziękuję za przybycie i obiecuję, że zrobimy wszystko, by Lech jak najszybciej wrócił do ekstraklasy. Jednak już w 4. min Zagłębie prowadziło 1:0. Marek Adamczyk był popychany w polu karnym, a "jedenastkę" wykorzystał Maciej Zudin. W pierwszej połowie sosnowiczanie grali bez respektu dla Lecha i jego wielkiego stadionu. Ataki sunęły zwłaszcza prawą stroną. Obrona poznańskiego zespołu popełniała błędy, często grała niefrasobliwie. - Około 25. min kazałem się rozgrzewać dwóm nowym zawodnikom. Zwlekałem jednak z tą decyzją i to był błąd - przyznał Adi Pinter. Zagłębie wbiło bowiem drugiego gola. W 33. min Rafał Baczyński przejął piłkę w środku pola, wyprowadził kontrę, zagrał szybko do wbiegającego w pole karne Artura Derbina, który podwyższył na 2:0. - Czytałem, że Lech napędził w Łęcznej sporo strachu Górnikowi i wiedziałem, że w Poznaniu będzie ciężko. Nie spodziewałem się zupełnie, że mecz tak się dla nas ułoży - mówił szkoleniowiec Zagłębia Władysław Szaryński. Po stracie drugiego gola Lech z minuty na minutę coraz bardziej spychał Zagłębie do kurczowej obrony. Poznaniacy bez trudu wyprzedzali rywali, odbierali im piłkę. Nie wiedzieli jednak, co z nią zrobić - albo decydowali się na zawodne, prostopadłe podania, albo plątali się w dryblingach na polu karnym. Wreszcie w 65. min padł gol. Sędzia popełnił błąd, nie dostrzegając faulu Tomasza Najewskiego i przyznał Lechowi rzut rożny. Piłka trafiła do Michała Golińskiego, a ten pokonał Roberta Stanka.”
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice, 7 sierpnia 2000
Trybuna Sląska .Kibic
Lech Poznań - Zagłębie Sosnowiec 1:2 Sama nazwa to za mało
“
Piłkarze Zagłębia Sosnowiec nie przestraszyli się bardziej utytułowanego rywala i pokonali na wyjeźdzle Lecha Poznań 2:1 (2:0). Sztuczne ognie, płomienne przemówienie prezesa Lecha i osiem tysięcy widzów na trybunach nie zmobilizowały poznańskich piłkarzy. W pierwszej połowie grali wolno i bez pomysłu, co skrzętnie wykorzystali goście. W 4 min w zupełnie niegroźnej sytuacji, w narożniku pola karnego, Damian Zieniuk sfaulował Marka Adamczyka. Rzut karny, pewnie na bramkę zamienił Maciej Zudin. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Jednak doskonałych sytuacji file wykorzystali Jarosław Białek, którego strzał w ostatniej chwili zablokował Arkadiusz Koster i Zbigniew Zakrzewski, po którego uderzeniu piłka minimalnie minęła poprzeczkę. W 33 min trybuny zamarły. Szkolny błąd Piotra Najewskiego wykorzystał Artur Derbin. Przejął piłkę i znalazł się sam na sam z Krzysztofem Tymą, nie dając bramkarzowi gospodarzy żadnych szans. Po przerwie uwidoczniła się przewaga Lecha. W 51 min po strzale Białka doskonałą interwencją popisał się Robert Stanek. Chwilę później ponownie Białek starał się zaskoczyć bramkarza sosnowiczan, ale minimalnie chybił. Dopiero w 65 min. Michał Goliński, płaskim strzałem w długi róg zdobył kontaktową bramkę. Jeszcze w ostatniej minucie Bartosz Ślusarski chciał uratować punkt, ale po jego uderzeniu z dystansu piłka trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie Lech udowodnił, że jest bardzo groźnym zespołem - stwierdził trener Zagłębia, Władysław Szaryński. - Cieszymy się ze z dobytych punktów, bo na trudnym terenie Lecha nie przyszły one łatwo”
Źródło: Trybuna Sląska .Kibic, 7 sierpnia 2000 [1]

