Przejdź do zawartości

2000.09.02 Lech Poznań - GKS Bełchatów 0:0

Z wikiLech.pl
Sezon 2000/01, II liga, 6. kolejka
2 września 2000, sobota, 20:00
Poznań, Bułgarska
3.000-4.000
Jarosław Żyro (Bydgoszcz)
Gzella i Lyczmański (Bydgoszcz)
0:0
(0:0)


Lech Poznań GKS Bełchatów
0:0
Norbert Tyrajski
Maciej Truszczyński (46' Damian Zieniuk)
Arkadiusz Miklosik
Krzysztof Smoliński
Piotr Jacek
Radosław Borykin
Jarosław Białek (69' Piotr Najewski)
Adam Dąbrowski (59' Tomasz Bekas)
Michał Goliński
Tomasz Suwary 🆕
Bartosz Ślusarski
Sebastian Łukiewicz
Sławomir Konkiewicz (69' Robert Kolendowicz)
Adam Nocoń
Grzegorz Wilczok
Ireneusz Kościelniak
Piotr Szarpak
Bartosz Hinc
Sylwester Szkudlarek
Marius Skinderis (17' Jacek Berensztajn)
Paweł Pranagal
Dariusz Patalan (79' Marek Nowicki)

trener:
Adam Topolski

trener:
Jan Złomańczuk
Powrót na ławkę trenerską Lecha Poznań Adama Topolskiego.
Debiut w Lechu Poznań notuje Tomasz Suwary.



Relacje prasowe

"PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO LECH Poznań - GKS Bełchatów" -
Przegląd Sportowy
PROGNOZA PRZEGLĄDU SPORTOWEGO LECH Poznań - GKS Bełchatów

Przegląd Sportowy 2000.09.01 Nr

Topolski w Poznaniu

KATASTROFALNE wyniki Lecha - tylko jeden punkt zdobyty w pięciu meczach, spowodowały, iż posadę stracił Austriak Adolf Pinter. Na trenerskiej ławce zastąpił go Adam Topolski i już jutro poprowadzi drużynę w spotkaniu z Bełchatowem. Zobaczymy czy znanemu i cenionemu szkoleniowcowi uda się odwrócić fatalną passę, pamiętając wszakże, iż trenerzy nie grają. Lech ma poważne problemy, ma je również inny spadkowicz - ŁKS. W środę zaległym meczu przegrał z Ceramiką i spadł na ostatnie miejsce, zmieniając na nim właśnie "Kolejorza". Niedawni mistrzowie Polski na dwóch ostatnich lokatach w II lidze, czy ktoś mógł się tego spodziewać?

LECH Poznań - GKS Bełchatów

W CZWARTEK Adam Topolski przeprowadził pierwszy trening ze swymi nowymi podopiecznymi, a jutro wieczorem poprowadzi drużynę w trudnym spotkaniu z coraz lepiej grającym Bełchatowem. Niestety nie będzie mógł skorzystać z usług doświadczonego Sławomira Twardygrosza, który doznał poważnej kontuzji więzadeł krzyżowych w kolanie. Bełchatowianie chyba najgorsze mają już za sobą. Forma rośnie, zaczęli wreszcie wygrywać. Kontuzjowani wracają do zdrowia. Jutro na ławce rezerwowych zasiądzie już Jacek Berensztajn. Coraz mocniej trenują Marek Nowicki, Marcin Kaczmarek, Aleksander Ptak i Krzysztof Kukulski. Grzegorzowi Chedzie zdjęto gips i w środę zaczął lekko truchtać, tak by sprawdzić czy śruba wmontowana mu w stopę nie sprawia bólu.

LECH: Tyrajski - Smoliński, Dąbrowski, Bednarczyk - Truszczyński, Zieniuk, Bekas, Jacek, T. Najewski - Goliński, Ślusarski.

BEŁCHATÓW: Łukiewicz - Konkiewicz, Nocoń, Wilczok - Kalkowski Kuścielniak, Skinderis, Szarpak, Hinc - Pranagal, Patalan.
KW
Źródło: Przegląd Sportowy, 1 września 2000
***
"LECH Poznań - GKS Bełchatów 0:0 Remisowy debiut" -
Przegląd Sportowy
LECH Poznań - GKS Bełchatów 0:0 Remisowy debiut

Przegląd Sportowy 2000.09.04 Nr

LECH Poznań - GKS Bełchatów 0:0. Sędziowali: Żyro (7) jako główny oraz Gzella i Lyczmański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Truszczyński, Ślusarski (Lech); Kościelniak, Szarpak, Hinc (Bełchatów). Widzów: 4000.

LECH: Tyrajski 6 - Truszczyński 2 (46' Zieniuk) 4, Miklosik 6 - Smoliński 5, Jacek 5, Dąbrowski 4 (60' Bekas) Borykin 4, Białek 4 (70' P. Najewski), Goliński 5 - Ślusarski 4, Suwary 4. TRENER: Topolski.

BEŁCHATÓW: Łukiewicz 6 - Konkiewicz 5, (70' Kolendowicz), Nocoń 6, Wilczok 5 - Szkudlarek 4, Kościelniak 4, Skinderis (17' Berensztajn 4), Szarpak 4, Hinc 4 - Pranagal 4, Patalan 4 (82' Nowicki). TRENER: Złomańczuk.

POZNAŃ, 2.9. Debiut nowego - starego trenera Lecha Adama Topolskiego nie wypadł zbyt okazale. Jego podopieczni tylko zremisowali z Bełchatowem, po meczu który stał na bardzo słabym poziomie. Lechici rozpoczęli obiecująco. W 6. minucie gospodarze egzekwowali rzut wolny pośredni z około 10 metrów. Tomasz Suwary odegrał piłkę do Arkadiusza Miklosika, ale strzał poznaniaka trafił w mur. Później przez długie, długie minuty na boisku nie działo się nic ciekawego. Obydwa bloki defensywne spisywały się bez zarzutów, zresztą akcje z jednej jak i z drugiej strony były mało przemyślane. W ataku Lecha, po raz pierwszy zagrał Suwary, który został zatwierdzony do gry dosłownie w ostatniej chwili, ale umiejętnie został wyłączony przez obrońców Bełchatowa. Wejście na boisko Tomasza Bekasa na moment ożywiło poczynania gospodarzy. Już kilkadziesiąt sekund później z kilku metrów kąśliwie uderzył głową, ale Sebastian Łukiewicz był na posterunku. Trzy minuty później kas otrzymał dobre podanie od Piotra Jacka, ale w ostatniej chwili bełchatowianie zablokowali jego strzał. Tuż przed końcem spotkania Michał Goliński po dośrodkowaniu uderzył przy słupku, ale Łukiewicz nie bez problemów złapał piłkę. Była już bodaj ostatnia minuta, kiedy to goście przeprowadzili szybki kontratak. Robert Kolendowicz idealnie zagrał do wchodzącego w pole karne Jacka Berensztajna, ale ten przegrał pojedynek z Norbertem Tyrajskim.
MARCIN PAWLICKI
Źródło: Przegląd Sportowy, 4 września 2000
***
"Lech - GKS Bełchatów 0:0 Z nadzieją na lepszą przyszłość" -
Głos Wielkopolski
Lech - GKS Bełchatów 0:0 Z nadzieją na lepszą przyszłość

Głos Wielkopolski 2000.09.04 Nr

Lech - GKS Bełchatów 0:0. Sędziował: Jarosław Żyro (Bydgoszcz). Żółte kartki: Ślusarski, Truszczyński (Lech); Hinc, Kościelniak, Szarpak (GKS). Widzów: 4.000.

LECH: Tyrajski - Truszczyński, Miklosik, Smoliński - Jacek, Borykin, Białek (69' P. Najewski) Dąbrowsk (59' Bekas), Goliński - Suwary, Ślusarski.

GKS BEŁCHATÓW: Łukiewicz - Konkiewicz (69' Kolendowicz), Nocoń, Wilczok Kościelniak, Szarpak, Hinc, Szkudlarek, Skinderis (16' Berensztajn) - Pranagal, Patalan (81' Nowicki).

Piłkarze Lecha zdobyli drugi w tym sezonie punkt, remisując z GKS Bełchatów 0:0. Nie poprawia to znacznie ich lokaty w tabeli, ale remis z dużo wyżej notowanym rywalem może cieszyć. Widać było też poprawę w stylu gry poznańskiej drużyny, co może napawać lekkim optymizmem.

Trener Adam Topolski swą drugą przygodę z Lechem rozpoczął od remisu. W sytuacji w jakiej znajduje się poznański zespół nie jest to rezultat w pełni satysfakcjonujący, ale z tego punktu trzeba się cieszyć. Gospodarze choć nie byli faworytem, prezentowali się lepiej od rywala. Lepsza też była ich gra w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. To napawa optymizmem i oczekiwać można, że wkrótce, gdy do Poznania zawitają drużyny słabsze niż GKS, kibice doczekają się zwycięstw. Poznaniacy rozpoczęli z impetem i już w piątej minucie mogli zdobyć bramkę. Arbiter podyktował rzut wolny pośredni, z odległości 10 metrów - strzelał Arkadiusz Miklosik, jednak trafił w mur. Goście dopiero po kwadransie zdołali wyrównać grę, ale poza strzałem Dariusza Patalana obok słupka, zagrożenia dla poznańskiej bramki nie stanowili. Podobnie zresztą można ocenić poczynania Lechitów przed przerwą, ich akcje ofensywne były mało skuteczne.

Lepsza była w wykonaniu gospodarzy druga połowa. Grali szybko, dużo biegali i co najistotniejsze, potrafili kilka akcji zakończyć celnym strzałem na bramkę. Głową strzelał Tomasz Bekas, ale wprost w bramkarza. Jeszcze lepszą okazję miał ten zawodnik po akcji Piotra Jacka w 62 minucie, ale i tym razem górą był golkiper bełchatowian. W końcówce meczu Sebastiana Łukiewicza próbował zaskoczyć debiutujący w Lechu Tomasz Suwary, jednak bez rezultatu. Choć Lechici byli bliżsi zdobycia gola, mogli zejść z boiska pokonani. W przedłużonym czasie gry w bardzo dobrej pozycji strzeleckiej znalazł się Jacek Berensztajn, na szczęście skuteczna interwencją popisał się Norbert Tyrajski.

Trener Lecha ADAM TOPOLSKI: "Nie udało się wygrać, mieliśmy sytuacje, ale nie zostały one wykorzystane. Kibice muszą wykazać trochę cierpliwości. Po dokonaniu wzmocnienia składu, ta mieszanka młodości z doświadczeniem powinna zaowocować".

Trener GKS JAN ZŁOMAŃCZUK: "Lech postawił nam trudne warunki, zespół był dobrze ustawiony, zawodnicy dużo biegali. Nie udało nam się wygrać, remis jest sprawiedliwy".
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, 4 września 2000
***
"Cierpliwości, idą wzmocnienia" -
Gazeta Wyborcza
Cierpliwości, idą wzmocnienia

Samo przyjście do Lecha Poznań nowego trenera Adama Topolskiego nie wystarczyło do zwycięstwa "Kolejorza" nad doświadczonym GKS Bełchatów. Zdaniem nowego szkoleniowca Lech już wkrótce zacznie wygrywać, bowiem od dziś jego skład będzie wzmacniany. Kibice w Poznaniu i jego okolicach stanęli w ten weekend przed ciężkim dylematem. Lech-Kreisel Poznań grał swój mecz ligowy w sobotę o godz. 20. Tymczasem o godz. 18 rozpoczynała się w Wizji TV transmisja meczu Ukraina - Polska w Kijowie. Relacja ta skończyła się o godz. 19.50 i pozostawało zaledwie 10 min. na dotarcie na stadion przy ul. Bułgarskiej. Dziennikarz "Gazety" sprawdził, że w sobotni wieczór 10 min. w zupełności wystarczyło na dojazd samochodem z centrum na ul. Bułgarską. Gorzej było z tymi kibicami, którzy musieli podróżować środkami MPK. Na dodatek nie wszyscy mieli odbiorniki Wizji TV i pozostawało im obejrzenie retransmisji meczu Ukraina - Polska, a ta rozpoczynała się w niekodowanej TVP1 o godz. 19.45. Trzeba było się na coś zdecydować… Z jednej strony - osoba nowego trenera i powrót z wakacji wielu kibiców Lecha, którzy latem nie bywali na stadionie. Z drugiej strony - słabe wyniki "Kolejorza", mierny poziom drugoligowych meczów i transmisja niezwykłego meczu z Kijowa. Efekt - tylko 3 tys. widzów na stadionie Lecha.

Manewr z Miklosikiem

Adam Topolski nie dokonał wielkiej rewolucji w składzie, ale dokonał kilku znaczących zmian. Wystawił w ataku Tomasza Suwarego, którego udało się Lechowi zatwierdzić do gry przed tym spotkaniem. Suwary gola nie strzelił, ale był wyróżniającym się piłkarzem Lecha. Szarpał obronę rywali, często sam wypracowywał sobie sytuacje. W obronie "Kolejorza" w roli stopera zadebiutował Arkadiusz Miklosik. Po meczu trener Topolski bardzo go chwalił. - To był dobry manewr - mówił. Miklosik nie popełnił błędu, ale było widać, że gra na pozycji ostatniego obrońcy, to dla niego zupełna nowość. Często oglądał się za siebie, nie przyzwyczajony do tego, że za plecami ma już tylko bramkarza. Miklosik to już czwarty lechita, który jest w tym sezonie próbowany na tej pozycji - po Adamie Dąbrowskim, Tomaszu Najewskim i Sławomirze Twardygroszu. Ten ostatni odniósł niedawno poważną kontuzję i nowy szkoleniowiec Lecha musiał znaleźć nowego stopera. Z dwóch bocznych obrońców znacznie gorzej wypadł Maciej Truszczyński z prawej strony. Był to już kolejny słaby występ tego piłkarza. Truszczyński nie radził sobie z Dariuszem Patalanem, na dodatek złapał żółtą kartkę i zmiana, jakiej dokonał w przerwie trener Topolski, była oczywista. Dobre wrażenie pozostawił po sobie wreszcie Krzysztof Smoliński. Piłkarz ten pokazał, że ma poważny atut - dobre dośrodkowania. To po jego podaniach w 21. i 22. min Michał Goliński i Bartosz Ślusarski stawali przed dogodnymi sytuacjami do strzelenia gola.

Lech nie pozwolił

Lech był bliski ustawienia przebiegu meczu na swoją korzyść już w 5. min. Wtedy to, gdy z nieba zaczęło lać, jeden z obrońców Bełchatowa zagrał nakładką w polu karnym. Sędzia gwizdnął, a na trybunach wybuchł szał radości. Nie wszyscy kibice pamiętali, że za zagranie nakładką nie dyktuje się rzutu karnego, lecz rzut wolny z pola karnego. Dopiero spiker wyjaśnił widzom decyzję sędziego. Rzut wolny bity z odległości 10 m od bramki rywali też jest jednak kapitalną okazją bramkową. - Dobrze uderzona piłka i bramkarz jest bez szans - mówił po spotkaniu Topolski. Suwary trafił jednak w mur złożony ze wszystkich piłkarzy Bełchatowa, a po dobitce Jarosława Białka piłkę złapał bełchatowski bramkarz. W całym meczu Lech nie miał już drugiej tak dogodnej okazji do zdobycia bramki. Spotkanie nie rozpieszczało bowiem widzów - nie obfitowało w strzały ani sytuacje podbramkowe, a poziom widowiska mógł przyprawić rozpieszczoną pierwszoligowymi meczami poznańską widownię o ból głowy. Tak jednak gra się w II lidze - mnóstwo tu bezładnej kopaniny i chaosu, które tylko z dużym przymrużeniem oka można uznać za interesująca walkę. GKS Bełchatów nie prezentował wyższego poziomu od Lecha, a po meczu trener bełchatowian Jan Złomańczuk był pełen uznania dla lechitów. - Grałem z Odrą Opole, Polonią Bytom, Ceramiką Opoczno i tam stworzyłem więcej sytuacji podbramkowych niż w Poznaniu. Lech nam na to nie pozwolił - stwierdził. - Cieszę się, że mam ten mecz za sobą - dodał.

Prostszy futbol

GKS Bełchatów rzeczywiście aż do 90. min nie miał klarownych sytuacji bramkowych, ale grał lepiej od Lecha - przynajmniej przed przerwą spotkania. Doświadczony zespół GKS, który jest uważany za faworyta do awansu do ekstraklasy, grał futbol mniej skomplikowany od Lecha. Dwoma, trzema podaniami gracze z Bełchatowa przedostawali się pod pole karne "Kolejorza". Tam brakowało im skuteczności. GKS lepiej też rozgrywał piłkę w środku pola. Grał częściej z pierwszej piłki, co znamionowało większe zrozumienie w tej drużynie. Między 25. a 45. min jego przewaga nad Lechem była wyraźna. Wtedy jednak, pod koniec pierwszej połowy, poznaniacy przycisnęli rywali. W 44. min groźny strzał Suwarego obronił bramkarz Sebastian Łukiewicz. Minutę później Goliński chciał dośrodkować, ale śliska piłka zeszła mu z nogi i omal nie zaskoczyła Łukiewicza. Wreszcie chwilę później wybita przez bełchatowian piłka wróciła na ich pole karne, a tam przyjął ją na pierś Suwary. Stał tyłem do bramki, więc odegrał piłkę do Ślusarskiego, którego strzał został zablokowany.

Nadziani na kontry

Lech ruszył do ataku zaraz po przerwie, ale nadział się na dwie groźne akcje bełchatowian i gwizdy publiczności, kiedy to w 51. min strzelający z bliska na bramkę Lecha Adam Nocoń spudłował, a w 54. min poznańscy obrońcy w ostatniej chwili ubiegli aktywnego Sylwestra Szkudlarka. Bełchatów uporczywie nękał Lecha i dopiero wejście na boisko zawodników rezerwowych ożywiło grę "Kolejorza". - Jeden punkt mnie nie urządzał. Zacząłem więc wpuszczać piłkarzy grających ofensywnie i pod koniec meczu graliśmy już piątką napastników - uzasadniał Topolski. Jednym z aktywniejszych był Tomasz Bekas, który jednak raził nieskutecznością. W 61. min jego strzał obronił bramkarz. W 63. min Piotr Jacek zaatakował Noconia w polu karnym GKS, odebrał mu piłkę i zamiast strzelać, podegrał do Bekasa. Ten dał się zablokować. Ostatnią tak dogodną sytuacje bramkową lechici mieli w 87. min, kiedy po rzucie wolnym wykonywanym przez Miklosika głową strzelał Goliński. Piłkę złapał bramkarz. Nieskuteczność i niekiedy wręcz nieporadność Lecha omal nie została skarcona. Najpierw w 79. min w dobrej sytuacji do strzelenia gola znalazł się Paweł Pranagal, ale wystraszony wycofał się z pola karnego. Wreszcie już w doliczonym czasie Lech nadział się na dwie niezwykle groźne kontry Bełchatowa. Najpierw pięciu graczy GKS szło na trzech lechitów i Ireneusz Kościelniak został zablokowany. Potem na bramkę Lecha pobiegł Robert Kolendowicz. Podał do Jacka Berensztajna, który miał czyste pole i czas na przyjęcie piłki. Samotny Norbert Tyrajski wybiegł mu na spotkanie i Berensztajn strzelił w niego. - Ani mnie, ani Lechowi remis nic nie dawał, ale z przebiegu meczu wynika, ze remis obu ekipom się należał - stwierdził Złomańczuk. - Lechici nieźle biegają i ustawiają się na boisku. - Chcę pochwalić zespół za organizację gry i wykonanie powierzonych zadań - opowiadał Adam Topolski. - Na razie nie potrafimy jeszcze wykorzystywać sytuacji. Trochę cierpliwości, nadchodzą wzmocnienia.

Już dziś na Bułgarskiej mają trenować awizowani wcześniej gracze z Pogoni Szczecin: Rafał Piotrowski, Robert Sikorski, Maciej Faltyński, Ryszard Remień oraz bezrobotny ostatnio Adam Kucz.
Źródło: Gazeta Wyborcza,
***
"Pierwszy punkt Topolskiego" -
Pierwszy punkt Topolskiego

Trener gości, Jan Złomańczuk komplementował na konferencji prasowej drużynę Lecha. Mecz stał na przeciętnym poziomie, ale szkoleniowiec z Bełchatowa był zadowolony, że pojedynek w Poznaniu ma już za sobą. Chciałem wygrać w Poznaniu, ale po meczu jestem zadowolony, że udało się zremisować powiedział uśmiechnięty trener z Bełchatowa. Istotnie to lechici mieli więcej szans na zdobycie bramki, ale tym razem zawiodła skuteczność. Już na pierwszy rzut oka było widać, że trener Adam Topolski tchnął w drużynę nowego ducha. Rolę ostatniego obrońcy tym razem powierzono Arkadiuszowi Miklosikowi, a ten okazał się żelaznym punktem zespołu gospodarzy. Interweniował bardzo pewnie i dzięki temu faworyci meczu niewiele mogli zdziałać pod bramką Lecha. Tym razem niewiele pracy miał Norbert Tyrajski, ale jego interwencja z 94 min. meczu udowodniła, że golkiper gospodarzy jest w bardzo dobrej formie. W sytuacji sam na sam„ Norbiego” nie zdołał pokonać Jacek Berensztajn i to wystawia bramkarzowi jak najlepsze świadectwo.

Obrona nie zawiodła.

Cały blok defensywny tym razem spisał się dobrze. Górnicy z Bełchatowa mieli spore problemy z przedostaniem się w pole karne Lecha. Lech postawił nam ciężkie warunki gry. W meczu w Opolu mieliśmy wiele okazji do zdobycia gola, a tu w Poznaniu niewiele mogliśmy zdziałać dodał Jan Złomańczuk. Uważna gra w obronie sprawiła, że tym razem„ ucierpieli” kibice. Mecz nie był porywającym widowiskiem i rzadko fanom Lecha podnosiło się ciśnienie krwi. W pewnym momencie na boisku było pięciu nominalnych napastników i to świadczy o tym, że nie nastawialiśmy się na wywalczenie remisu powiedział nowy-stary trener Kolejorza, Adam Topolski. Niestety nie udało się strzelić gola mimo, że w ataku zaprezentował się nowy nabytek poznańskiej ekipy, Tomasz Suwary. Grał poprawnie, ale skuteczność nie była najmocniejszą stroną gospodarzy.

Adam Topolski, trener Lecha: "Moi zawodnicy włożyli w pojedynek sporo wysiłku i za to chciałbym im podziękować. Nie mam zastrzeżeń do organizacji gry, wszyscy zawodnicy wywiązali się z powierzonych zadań. Chciałbym znowu osiągnąć sukces z Lechem, myślę, że miejsce w środku tabeli po rundzie jesiennej będzie właśnie takim sukcesem".
Grzegorz Surdyk
Źródło: ,
***