2026.05.02 Motor Lublin - Lech Poznań 0:1
| Sezon 2025/26, PKO Bank Polski Ekstraklasa, 31. kolejka | ||
| 0:1 (0:1) |
||
| Motor Lublin | Lech Poznań | |
| 0:1 | ||
| Gašper Tratnik Paweł Stolarski Marek Bartoš Arkadiusz Najemski Filip Luberecki Mbaye N'Diaye Sergi Samper Bartosz Wolski © Ivo Rodrigues Bradly van Hoeven Karol Czubak |
Bartosz Mrozek Joel Pereira Wojciech Mońka Antonio Milić Michał Gurgul Ali Gholizadeh Timothy Ouma Antoni Kozubal Patrik Wålemark Leo Bengtsson Mikael Ishak © | |
trener: Mateusz Stolarski |
trener: Niels Frederiksen | |
| klub poinformował 4 maja 2026, że Ali Gholizadeh zerwał więzadła krzyżowe przednie | ||
Skrót meczu
Skrót meczu
Kulisy meczu
Relacje prasowe
Przegląd Sportowy
Motor Lublin - Lech Poznań 0:1 (0:1). W Lechu radość i niepokój.
Wygrana w Lublinie przybliża Kolejorza do obrony tytuł, ale jego kibiców niepokoi kontuzja Alego Gholizadeha.
Wygrana w Lublinie przybliża Kolejorza do obrony tytuł, ale jego kibiców niepokoi kontuzja Alego Gholizadeha.
“
Motor Lublin - Lech Poznań 0:1 (0:1). Bramka Leo Bengtsson 40'. Sędziowali K. Arys 4 (Szczecin) oraz M. Arys i Janawa + Jenda. Kartki: brak. VAR/AVAR: Stefański/Golis. Widzów w Lublinie: 15200.
Motor: Tratnik 6, Bartos 4, Najemski 4, P. Stolarski 5 (77' Wójcik), Samper 5, Luberecki (młodzieżowiec) 3, Wolski 5, Rodrigues 4 (86' Karasek), N'diayes 5 (65' Król 5), Van Hoeven 4 (65' Fabio Ronaldo 4), Czubak 4 (77' Dadasov). Trener: M. Stolarski
Lech: Mrozek 5, Mońka (młodzieżowiec) 6, Milić 6, Gurgul (młodzieżowiec) 6 (79' Gumny), Pereira 7, Kozubal 6, Ouma 6, Bengtsson 7 (79' Ismaheel), Walemark 5 (65' Jagiełło 5), Gholizadeh 5 (19' Håkans 5 65' Palma 4), Ishak 6.
Rezerwowi: Motor: Kukulski, Ede M, Matthys, Meyer M, Łabojko, Scalet.Lech: Andreew, Pruchniewski M. Janyszka M. Murawski, Rodriguez.
Irańczyk zakończył sobotni mecz po zaledwie 20 minutach, gdy przeskakiwał nad wykonującym wślizg Bradlym van Hoevenem i przy lądowaniu ucierpiało jego kolano. Gholizadeh został zniesiony na noszach, a już po zakończeniu meczu przy pomocy kolegów z zespołu podszedł pod sektor kibiców gości, którzy głośno skandowali jego imię i nazwisko.
Jeszcze nie jest gwiazdą
Mimo zejścia 30-latka Lech kontrolował mecz i wygrał 1:0. Zadecydował o tym błysk Leo Bengtssona. Szwedzki skrzydłowy otrzymał podanie od Joela Pereiry, po czym znakomicie obrócił się w kierunku bramki i nie dał szans Gasperowi Tratnikowi. "Przyznaję, że jednak bardziej martwi mnie kontuzja Gholizadeha, niż cieszy zwycięstwo. Ali to nie tylko najlepszy piłkarz Lecha, ale również całej ligi. Zagrał tylko kilkanaście minut, a i tak potrafił stworzyć kilka świetnych okazji z niczego. Mam nadzieję, że to tylko naciągnięcie, a nie zerwane więzadła" mówi nam Marek Rzepka, trzykrotny mistrz Polski z Kolejorzem. Rzepkę dopytujemy jednak o wspomnianego Bengtssona. Dla Szweda gol przeciwko Motorowi był szóstym w obecnym sezonie. Na lewej stronie bywa przewidywalny, często schodzi do środka i brakuje tego pójścia na lewą nogę, jak dawniej robił to Kuba Kamiński. Ale trzeba przyznać, że wykonuje ogrom pracy w obronie, wraca, biega, walczy. W meczu z Motorem, grając z konieczności na prawej flance, zachował się jak rasowy napastnik, strzelając gola. To pożyteczny, ambitny zawodnik, który wnosi wiele do drużyny, ale jeszcze nie określiłbym go jako gwiazdy Lecha uważa nasz rozmówca. Wygrana na Lubelszczyźnie oznacza, że Lechowi do obrony tytułu wystarczą dwa zwycięstwa w trzech ostatnich kolejkach. Rywalami Poznaniaków będą Arka Gdynia, Radomiak Radom oraz Wisła Płock. Co ciekawe, z tymi samymi rywalami (oraz z Zagłębiem Lubin) zmierzy się goniący Kolejorza Górnik Zabrze. Uważam, że Lech to dowiezie. Musi to zrobić, choć nie pewność budzą kontuzje...znów wraca do tematu Rzepka. Zaczynają wypadać piłkarze, niemal jeden po drugim (w Lublinie zabrakło kontuzjowanych Skrzypczaka, Moutinho i Agnero - przyp. red.). Oby nie powtórzyła się sytuacja z wczesnej jesieni, gdy dziewięciu graczy było poza grą. Ale nawet przy osłabieniach Lech ma wystarczająco szeroki skład, żeby sobie poradzić - twierdzi 62-latek.
Frederiksen się broni
Na koniec Rzepkę pytamy o Nielsa Frederiksena. Kontrakt duńskiego trenera z Lechem kończy się po sezonie. "Przyznaję, że po pierwszych dwóch meczach tej rundy miałem go dosyć. Twierdziłem, że należy się z nim pożegnać, bo spotkania z Lechią (1:3) i Piastem (0:1) zostały oddane walkowerem, zwłaszcza to pierwsze. Teraz biję się w pierś i mogę powiedzieć, że się pomyliłem. Zespół się rozwinął, trener potrafił wyjść z trudniejszego momentu i znajduje odpowiednie rozwiązania, gdy sytuacja tego wymaga. Najlepszy przykład to występy Roberta Gumnego na pozycji stopera. Jeżeli Lech obroni tytuł, nie ma innej opcji niż pozostanie Frederiksena. No chyba że on sam będzie chciał odejść" - kończy Rzepka.
”
Bartłomiej Płonka
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 36 z 4-7 maja 2026
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 36 z 4-7 maja 2026
Głos Wielkopolski
Lech Poznań wygrał znów na trudnym terenie i ma autostradę do majstra.
SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU - BŁYSK LEO I URAZ ALEGO
SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU - BŁYSK LEO I URAZ ALEGO
Głos Wielkopolski 2026.05.04 Nr 101
“
Motor Lublin - Lech Poznań 0:1 (0:1). Bramka: Leo Bengtsson 40'. Sędziował: Karol Arys (Szczecin). Widzów: 15 200. W 31. kolejce Lech Poznań pokonał w Lublinie Motor 1:0, ale stracił Aliego Gholizadeha. Jego kontuzja wyglądała fatalnie.Motor: Tratnik, Stolarski (77' Wójcik), Najemski, Bartos, Luberecki, Samper, Rodrigues (86' Karasek), Wolski, van Hoeven (66' Ronaldo), N'Diaye (66' Król), Czubak (77' Dadaszow).
Lech: Mrozek, Pereira, Morika, Milić, Gurgul (79' Gumny), Kozubal, Ouma, Walemark (65' Jagiełło), Gholizadeh (19' Hakans 65' Palma), Leo Bengtsson (79' Ismaheel), Ishak.
Po rozbiciu Legii 4:0 nastroje w Lechu Poznań były wyśmienite. Frederiksen ostrzegał, że może być to trudny mecz, ale dla mistrzów Polski wygrana w Lublinie była jak wjazd na autostradę do obrony tytułu. Tymczasem już w 15 min. Poznaniacy stracili swojego najlepszego zawodnika. Ali Gholizadeh na nowej murawie stadionu Motoru niefortunnie upadł na nogę, która mu "odjechała" i po chwili już było widać, że kontuzja Irańczyka może być groźna. Na noszach musiał opuścić murawę. Chwilę wcześniej Filip Luberecki i Arkadiusz Najemski musieli łapać za rękę Gholizadeha, który szarżował w polu karnym Motoru, ale sędzia Karol Arys nie widział tu faulu, za który podyktowałby rzut karny. Lech do kontuzji Irańczyka próbował rozgrywać akcje w swoim stylu. Raz były to podania do skrzydłowych, raz prostopadłe w kierunku napastników. W miarę upływu czasu gospodarzom udawało się ominąć pressing Lechitów i stworzyli sobie dwie groźne sytuacje pod bramką Kolejorza, ale brakowało im precyzji. Podobnie zastrzeżenia można mieć też do Patrika Walemarka. Szwed w 31 min. utrzymał idealne podanie od Ishaka, ale uderzył nad poprzeczką. W 40 min. Lech Poznań dopiął swego. Piłkę w środku pola szybko rozegrali Ouma z Pereirą, Portugalczyk świetnie dostrzegł Leo Bengtssona, który kapitalnym zwodem uwolnił się od opieki i precyzyjnym strzałem pokonał Gaspera Tratnika. Tuż przed przerwą Kolejorz miał kapitalną szansę na drugiego gola. Milić po dośrodkowaniu na "dalszy słupek" zgrał piłkę na środek pola karnego, gdzie był Antoni Kozubal, ale strzał młodzieżowego reprezentanta Polski obronił bramkarz Motoru. Motor, który przegrał dwa ostatnie mecze do 60, minuty miał problemy, by zaistnieć na połowie gości. Potem jednak gospodarze, którzy mieli nie wiele do stracenia kilka razy za grozili bramce Mrozka. Ekipa Motoru walczyła z dużą ambicją, groźnie dośrodkowywała, starała się wykorzystać stałe fragmenty, więc defensywa Lecha musiała być skoncentrowana. W 69 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Arkadiusz Najemski na szczęście nie zamknął akcji. Kolejorz nie potrafił znaleźć swojego rytmu. Dopiero w 80. min akcja Taofeek Ismaheela z Mikaelem Ishakiem mogła zmienić wynik. Strzał kapitana Lecha z narożnika pola bramkowego odbił bramkarz Motoru. W końcówce Kolejorz kontrolował wydarzenia na boisku, to on miał więcej okazji na podwyższenie wyniku i wygrał zasłużenie. Cel został osiągnięty, ale jest to szczęście w nieszczęściu, bo strata Gholizedha to fatalna informacja. "Chciałbym zacząć od pochwał dla gospodarzy, którzy świetnie przygotowali boisko. Trzeba dbać o murawy, bo tylko dzięki temu można zwiększać poziom Ekstraklasy. Ta murawa sprzyjała Motorowi w jego grze, szanuję chęć gry tej drużyny, która mi się podobała. Był to trudny mecz, wynik 1:0 był niebezpieczny, przy takim wyniku wszystko mogło się wydarzyć. Powinniśmy strzelić bramkę na 2:0, ale na szczęście dobrze broniliśmy w tym meczu" -skomentował ten pojedynek Niels Frederiksen. "Wygrał dziś zespół, który był lepszy, ale nie byliśmy tłem dla Lecha. W porównaniu z meczem z Widzewem dziś zobaczyłem inny zespół Motoru, lepiej biegaliśmy, mieliśmy rekordowy wynik biegowy w całym sezonie. Dziś moja drużyna robiła wszystko, by wyrównać. Dzisiaj Lech nie wyszedł na nas wysokim pressingiem, zagrał trochę inaczej niż w poprzednich meczach. Lech trochę dostosował się do nas i był to przyjemny mecz dla oka". - powie dział trener Motoru Mateusz Stolarski.
Oceny za mecz z Motorem
Bartosz Mrozek 6: To było jego 10 czyste konto w tym sezonie i drugie z rzędu. W tym meczu bronił pewnie, choć nie miał spektakularnych interwencji. Był pewny i skoncentrowany na przedpolu. Musiał wykazać się tylko raz, kiedy w końcówce meczu wybił na rzut rożny, próbę dośrodkowania Ronaldo tuż spod linii końcowej.
Joel Pereira 7: Grał w tym meczu jak profesor. Asysta do Bengtssona była z gatunku palce lizać. Świetnie wyprowadzał piłkę spod pressingu wygrywał pojedynki, był szybki i zdecydowany. Bardzo dobry mecz. Jest w formie.
Wojciech Mońka 7: Tylko raz spuścił z oka Czubaka, ale najlepszy polski napastnik w Ekstraklasie był z nim w tym meczu bez szans. Młody Lechita był szybszy, wyprzedzał napastnika Motoru i w tym meczu nie dał mu pograć. Przykrył go czapką, a jeszcze dużo dawał, gdy Lech przechodził do ofensywy.
Antonio Milić 6: Wyleczył kontuzję, ale nie był tak pewny jak zwykle. Zdarzały mu się też momenty, w których nie miał kontroli nad rywalami. Po jednym ze strać ławka Motoru domagała się karnego, ale sędzia wytrzymał presję. Nie grał źle, ale pauza miała wpływ na jego formę.
Michał Gurgul 7: (grał do 79 minuty). Kolejny bardzo dobry mecz. Radził sobie w pojedynkach w defensywie, było widać jego jakość przy wyprowadzaniu piłki. Ostatnio spisuje się świetnie, można powiedzieć, że jest wizytówką Akademii.
Antoni Kozubal 6: Mając za plecami Oumę, wykazywał dużą chęć pokazania się w ofensywie i wychodziło mu to bardzo dobrze. Był bliski strzelenia gola na 2:0, ale bramkarz Motoru jakimś cudem obronił jego strzał tuż przed przerwą. W drugiej części też strzelał na bramkę gospodarzy. Trochę brakowało mu szczęścia w decydujących momentach, ale rozegrał w sumie dobry mecz.
Timothy Ouma 6: Lech powinien strać się przedłużyć jego wypożyczenie, bo w końcówce sezonu błyszczy. Daje to, co nie potrafi dać Rodriquez, czyli siłę i zdecydowanie. Jest szybki, potrafi przyspieszyć grę i miał też udział przy zwycięskim golu. Fajnie się jego ogląda.
Patrik Walemark 5: (grał do 65 minuty). Gdyby potrafił dopieścić swoje strzały...Cóż Szwed dochodzi do sytuacji, ale za dużo przy finalizacji jest spontanu, a za mało zimnej krwi. Ma duże umiejętności, ale mamy wrażenie, że jest za mało skoncentrowany.
Ali Gholizadeh (grał do 15 minuty). Trzeba trzymać za niego kciuki by kontuzja nie była poważna, a pauza krótka.
Leo Bengtsson 7: (grał do 79. minuty). Strzelił gola na wagę trzech punktów, więc jest bohaterem. Zwód i uderzenie - bajka. Gdyby jeszcze na wysokich obrotach potrafił grać trochę dłużej...Ale pretensji za ten występ do niego na pewno nie będziemy mieli.
Mikael Ishak 6: Kapitan przełamał się z Legią, ale w Lublinie nie pokazał błysku w polu karnym Motoru. Miał dwie sytuacje, ale ich nie wykorzystał. Dobrze natomiast pracował dla zespołu. Angażował się w obronie, wygrywał pojedynki przy stałych fragmentach. Świetnie też podał do Walemarka w pierwszej części.
Grali także: Daniel Hakans 4: (grał od 19 do 65 minuty). Chaotyczny i nieskuteczny. Kompletnie nie wychodziły mu dryblingi. Dlaczego nie wszedł Palma za Gholizadeha, wie tylko Frederiksen.
Filip Jagiełło 5: (grał od 65. minuty) Na pewno przydało się jego doświadczenie w końcówce meczu.
Luis Palma 5: (grał od 65 minuty). Widać, że jest to dużo lepszy piłkarz od Hakansa, co potwierdził też ten mecz. Miał dużą ochotę do gry, ale w końcówce był trochę osamotniony.
Robert Gumny i Taofeek Ismaheel (grali od 79 minuty). Grali za krótko, bez oceny. Gumny pokazał, że jest prawdziwym żołnierzem Frederiksena. Tym razem zagrał na lewej obronie i był nawet bliski strzelenia gola w końcówce.
SKALA OCENEN: 1-10 OCENIAŁ: MACIEJ LEHMANN.
Dramat Gholizadeha. Wszystko rozstrzygnie się dziś
Najlepszy ostatnio piłkarz Lecha Poznań Ali Gholizadeh w sobotnim meczu z Motorem Lublin już w 15 minucie opuszczał murawę na noszach...Reakcja po tym jak przeskoczył rywala i wylądował na murawie nie pozostawiała złudzeń. Nie tylko wyglądało to koszmarnie, ale mając w pamięci jego poprzednie problemy z kolanami, skojarzenia nasuwały się same. Na diagnozę poczekamy do poniedziałku. Są nadzieje, że Irańczyka nie spotkało najgorsze. Ali Gholizadeh to ulubieniec kibiców Kolejorza, Po tym jak grał w końcówce poprzedniego sezonu i teraz wiosną ta sympatia nikogo nie dziwi. Irańczyk rozgrywa kapitalną rundę. Strzela gole, asystuje, czaruje swoimi zagraniami. W tej chwili to najlepszy piłkarz całej ekstraklasy i nie ma nawet realnego konkurenta do tytułu MVP sezonu. Niestety w 15 min. meczu z Motorem, w którym też błyszczał od początku, przeżył dramat. Próbował przy linii końcowej nie dopuścić do dośrodkowania, a w starciu z jednym z piłkarzy Motoru przeskoczył nad nim, unikając kontaktu. I potem, przy próbie "lądowania" na murawie, lewa noga Irańczyka, nienaturalnie się wygięła. Do gwiazdy Lecha od razu dobiegli członkowie sztabu medycznego i zatroskany stanem zdrowia sędzia Karol Arys. Poszkodowany ukrył twarz w dłoniach. Potem walił też ręką o trawę. Ta reakcja sugerowała jedno - uraz jest poważny. Kto wie czy nie chodzi o więzadła. W każdym razie na pewno ucierpiało kolano. Gholizadeh opuścił boisko na noszach. "Alego czeka jutro w Poznaniu rezonans, po którym będziemy wiedzieć więcej, najprawdopodobniej w poniedziałek wieczorem poinformujemy o jego wyniku" - napisał na X rzecznik Lecha Adrian Gałuszka. Kibice Lecha od wczoraj wysyłają wyrazy wsparcia do Aliego. W niedzielę gwiazdor Kolejorza za pomocą dziennikarza Erfana Hoseiny przekazał na portalu X informacje o tym jak się czuje. Wróciłem do Poznania. Chwała Bogu, mogę zginać i prostować kolano. Rzepka wyskoczyła, a potem wróciła na swoje miejsce. Personel medyczny drużyny mnie zbadał, a ja dodatkowo skonsultowałem się z dwoma lekarzami. Wszyscy powiedzieli, że jeśli to tylko rzepka, to nie jest poważna sprawa i powinienem wrócić do dobrej formy za około cztery tygodnie. Dziś zrobię rezonans i jutro wyślę wyniki lekarzom, żeby poznać ich opinię. Mam nadzieję, że to nic poważnego - powiedział Ali Gholizadeh.
”
Maciej Lehmann
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 101 z 4 maja 2026
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 101 z 4 maja 2026
Głos Wielkopolski
Potwierdził się najczarniejszy scenariusz - Ali zerwał więzadła
Głos Wielkopolski 2026.05.05 Nr 102
“
Ali Gholizadeh niestety zerwał więzadła krzyżowe - poinformował Lech Poznań. A to oznacza operację oraz długą rehabilitację. Nie wiadomo czy zobaczymy jeszcze "Księcia Persji" w Kolejorzu. Najlepszy ostatnio piłkarz Lecha Poznań Ali Gholizadeh w sobotnim meczu z Motorem Lublin już w 15 minucie opuszczał murawę na noszach. Stało się to po tym jak próbował przy linii końcowej nie dopuścić do dośrodkowania. Przeskoczył nad z jednym z piłkarzy Motoru, ale przy próbie "lądowania" na murawie, lewa noga Irańczyka, nienaturalnie się wygięła. Jego reakcja, gdy leżał na murawie nie pozostawiała złudzeń. Nie tylko wyglądało to koszmarnie, ale mając w pa-mięci jego poprzednie problemy z kolanami, skojarzenia nasuwały się same. Jeszcze wczoraj wydawało się, że uraz nie jest tak poważny. Ali rozmawiał z irańskim dziennikarzem, a ten na portalu X przytoczył jego wypowiedź. "Wróciłem do Poznania, żeby zrobić rezonans magnetyczny. Chwała Bogu, mogę zginać i prostować kolano. Rzepka wyskoczyła z miejsca, a potem wróciła na swoje miejsce. Personel medyczny drużyny mnie zbadał, a ja dodatkowo skonsultowałem się z dwoma lekarzami. Wszyscy powiedzieli, że jeśli to tylko rzepka, to nie jest poważna sprawa i powinienem wrócić do dobrej formy za około cztery tygodnie. Dziś zrobię rezonans i jutro wyślę wyniki lekarzom, żeby poznać ich opinię. Mam nadzieję, że to nic poważnego" - napisał Ali Gholizadeh. Dramat "Księcia Persji"
Niestety w poniedziałkowe popołudnie spełnił się najczarniejszy scenariusz. Przeprowadzone w Poznaniu badania wykazały, że zerwał więzadła krzyżowe przednie i w tym sezonie już nie zagra. W najbliższych dniach Gholizadeha czeka operacja, a następnie długa rehabilitacja. Szacuje się, że potrwa ona od 8-9 miesięcy. Marzenia Irańczyka o mundialu też zostały brutalnie rozwiane. Sytuacja Aliego Gholizadeha staje się wyjątkowo problematyczna też w kontekście jego kontraktu z Lechem Poznań. Ten wygasa z końcem obecnego sezonu. Trwały już negocjacje na temat przedłużenia umowy o rok. Teraz w obliczu tak długiej przerwy podpisanie jej nie będzie możliwe. Nie można wykluczyć, że Gholizadeh już nie zagra w bar-wach Lecha Poznań. Zresztą sam prosił wcześniej o więcej czasu na decyzję o podpisaniu kontraktu ze względu na oferty z innych klubów. Lech Poznań w każdym razie zagwarantował Irańczykowi wszelką pomoc. Na razie nie wiadomo, gdzie będzie przeprowadzona operacja. W tej kwestii Irańczyk otrzymał wolną rękę Ali Gholizadeh trafił na Bułgarską latem 2023 roku. Lech zapłacił wówczas belgijskiemu Charleroi prawie dwa miliony euro, choć wiedział, że skrzydłowy jest kontuzjowany. Do tej pory Irańczyk rozegrał dla Kolejorza 75 meczów. Zdobył 14 bramek i zanotował 10 asyst. Gdyby nie urazy...Liczby miałby na pewno dużo lepsze, gdyby nie urazy. W sezonie 2023/24 pauzował przez 92 dni z powodu pęknięcia łąkotki. Potem długo leczył pachwinę, ale w końcówce poprzedniego sezonu przyczynił się walnie do zdobycia mistrzostwa Polski przez Lecha Poznań. W tym sezonie niemal całą jesień stracił z powodu zerwania mięśni uda, ale gdy wrócił na boisku znów czarował i stał się ulubieńcem kibiców. Szkoda więc, że zabraknie go w walce o Ligę Mistrzów kolejnych rozgrywkach.
”
Maciej Lehmann
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 102 z 5 maja 2026
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 102 z 5 maja 2026

