2026.05.08 Lech Poznań - Arka Gdynia 1:1
| Sezon 2025/26, PKO Bank Polski Ekstraklasa, 32. kolejka | ||
| 1:1 (0:0) |
||
| Lech Poznań | Arka Gdynia | |
Luis Palma 57' |
0:1 1:1 |
|
| Bartosz Mrozek Joel Pereira Wojciech Mońka Antonio Milić Michał Gurgul Patrik Wålemark Timothy Ouma Antoni Kozubal Luis Palma Leo Bengtsson Mikael Ishak © |
Jędrzej Grobelny Dominick Zator Kike Hermoso Michał Marcjanik Dawid Gojny © Dawid Abramowicz Oskar Kubiak Luis Perea Kamil Jakubczyk Sebastian Kerk Vladislavs Gutkovskis | |
trener: Niels Frederiksen |
trener: Dariusz Banasik | |
Skrót meczu
Skrót meczu
Kulisy meczu
Relacje prasowe

Przegląd Sportowy
LECH Poznań - ARKA Gdynia 1:1 (0:0) SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU
Przegląd Sportowy 2026.05.11 Nr 38
“
LECH Poznań - ARKA Gdynia 1:1 (0:0). SĘDZIOWIE: Frankowski 5 (Toruń) oraz Winkler i Blażejczyk + Ostrowski. VAR/AVAR: Kwiatkowski/Łężny. WIDZÓW W POZNANIU: 41598. LECH: MROZEK 5, MOŃKA (młodzieżowiec) 6, MILIĆ 5 (46' GUMNY 5), PEREIRA 6, GURGUL (młodzieżowiec) 4, KOZUBAL 5 (82' AGNERO), OUMA 4 (46' JAGIEŁŁO 5), PALMA 6 (82' HÅKANS), WALEMARK 5, BENGTSSON 4 (64' RODRIGUEZ 5), © ISHAK 4.
REZERWOWI LECH: Andreew, Pruchniewski M. Skrzypczak, Ismaheel, Murawski.
GROBELNY 7, © GOJNY 4, MARCJANIK 5, HERMOSO 6, JAKUBCZYK 6, PEREA 5 (24' RZUCHOWSKI 4), ABRAMOWICZ 4 (85' KOCYŁA), ZATOR 4, KERK 5 (85' SZYSZ), KUBIAK (młodzieżowiec) 3 (61' RUSYN 4), GUTKOVSKIS 3 (61' ESPIAU 3).
REZERWOWI ARKA: Węglarz, Szota, Navarro, Sidibe.
W Lechu po remisie z Arką panowało duże rozczarowanie i niezadowolenie, ale ostatecznie okazało się, że właśnie w ten sposób Poznaniacy powiększyli przewagę nad Górnikiem Zabrze. Znów w Kolejorzu zawiodła skuteczność. Przed meczem wielu mówiło o autostradzie do tytułu i świętowaniu mistrzostwa w razie pokonania Arki, a takie spotkania wcale nie są łatwe i dobitnie się o tym przekonaliśmy. I te dwa ostatnie starcia będą podobne. Przed nami trudna droga, żaden spacerek stwierdził w piątkowy wieczór trener Lecha Niels Frederiksen. Duńczyk nie krył niezadowolenia z postawy swojego zespołu, który przy Bułgarskiej w Poznaniu zderzył się ze skrajnie cofniętą ekipą z Gdyni i zremisował z jednym z głównych kandydatów do spadku 1:1. Taki wynik przed rekordowo w tym sezonie Ekstraklasy wypełnionymi trybunami (ponad 42 tysiące widzów) stanowił duży zawód dla wszystkich sympatyzujących z Kolejorzem, choć nazajutrz okazało się, że w ten sposób...jednak powiększono przewagę nad Górnikiem Zabrze do siedmiu punktów. Sytuacja obrońców tytułu mistrza Polski wciąż pozostaje bardzo komfortowa.
Ale to już było
Co nie zmienia faktu, że w stolicy Wielkopolski nie powinni bagatelizować przebiegu potyczki z Arką. Drużyna trenera Dariusza Banasika nawet nie udawała, że warto wchodzić z gospodarzami w otwartą bitkę i cofnęła się tak bardzo jak nikt wcześniej w tym sezonie ligowym. Gdynianie finiszowali rekordowo niskim posiadaniem piłki (19 procent) i wymienili najmniej celnych podań (91). Goście mieli jasny plan pilnować własnej bramki jak największego skarbu i liczyć na szanse do zdobycia bramki po stałym fragmencie. Nic więcej ich nie interesowało. I w pewnym sensie słusznie, skoro prowadzili po rożnym po trafieniu Kike Hermoso i choć nie utrzymali tego wyniku, to i tak ostatecznie zabrali do domów jeden punkt. Styl rywali nas nie zaskoczył. Wyzywaniem było przełamanie tej defensywy, co nie udało się, bo nie byliśmy wystarczająco dobrzy smutno podsumował Frederiksen. A tak konkretnie Lechitom zabrakło skuteczności, jako że nawet przy tak głęboko cofniętym przeciwniku, zainteresowanym przede wszystkim przeszkadzaniem, zanotowali 64 kontakty z piłką w polu karnym przyjezdnych, oddali stamtąd 19 strzałów, mieli 3 duże szanse i wykreowali 1,84 XG. W tak zamkniętym meczu, kiedy rywala zadowala remis, to bardzo dużo i powinno wystarczyć do zwycięstwa. Powinno, tyle że zawiodła finalizacja i świetne okazje zmarnowali Mikael Ishak oraz Antoni Kozubal. To o tyle problem do rozwiązania, że takie występy już przydarzały się Kolejorzowi w 2026 roku. Najpierw na jej początku w pierwszych sześciu spotkaniach zawodnicy wykorzystali ledwie 18,5 procent swoich dużych szans, czyli znacząco mniej niż jesienią (42 procent). To albo kosztowało porażkę (0:1 z Piastem Gliwice), albo nerwowe wygrane (1:0 z Górnikiem Zabrze, czy 2:1 z Koroną Kielce). Później nastąpiła poprawa i w kolejnych siedmiu potyczkach skuteczność urosła do 45 procent (bez PP ze względu na brak danych z tych rozgrywek), ale po przerwie na kadrę z wyjątkiem triumfu nad Legią Warszawa (4:0) Poznaniacy znów mają kłopot z odpowiednią finalizacją. Bez starcia z Wojskowymi piłkarze Frederiksena cieszyli się z goli tylko po 10,6 procent dużych szans. Fatalny bilans. I stąd nerwowe końcówki z Pogonią Szczecin (2:1) i Motorem Lublin (1:0) oraz remis w piątek z Arką. Oczywiście zwykle Lech nawet przy marnowaniu dogodnych okazji na potęgę potrafił zdobywać bramki dzięki indywidualnym umiejętnościom poszczególnych zawodników, którzy trafiali w mało korzystnych sytuacjach, w czym przede wszystkim prym wiedli Luis Palma oraz Ali Gholizadeh. Zresztą właśnie ten pierwszy wyrównał w piątek (choć akurat z łatwej pozycji) i uratował skórę kolegom, a drugi oglądał z trybun pierwszy mecz po oficjalnym potwierdzeniu poważnej kontuzji kolana. Nie tłumaczymy braku zwycięstwa nad Arką brakiem Alego - kategorycznie orzekł Frederiksen. Ale trudno nie dostrzec prawidłowości, z Irańczykiem Kolejorz w lidze średnio zdobywał 2,1 punktu na spotkanie, a bez niego już tylko 1,23. Gigantyczna różnica.
Czekanie na Szweda
Lech musi poprawić ten bilans, bo zwyczajnie Gholizadeha w koszulce ekipy z Poznania już nie zobaczymy. Rozmowy o przedłużeniu wygasającego w czerwcu kontraktu trwały i była szansa na porozumienie, ale kontuzja kolana pomocnika zmieniła okoliczności. Władze Kolejorza nie zostawią Irańczyka na lodzie i pokryją koszty leczenia oraz rehabilitacji, jednak wycofali ofertę nowej umowy, skoro 30-latek pewnie gotowy do gry będzie najszybciej za rok. Obowiązki Gholizadeha muszą przejąć inni, w pierwszej kolejności Palma oraz Patrik Walemark. I o ile na Honduranina można liczyć, o tyle Szwed ciągle nie osiągnął dyspozycji sprzed kontuzji, która wykluczyła go z występów w pierwszej połowie sezonu. - Dziś Patrik poradził sobie całkiem nieźle. Wciąż czeka na gola, który w końcu przyjdzie - mimo wszystko ciepło wypowiadał się o pomocniku Frederiksen, choć niełatwo oprzeć się wrażeniu, że więcej tu kurtuazji niż szczerości. Nie ma wątpliwości, że Walemark potrafi czarować jak Gholizadeh, co pokazał w poprzednich rozgrywkach, tyle że po problemach zdrowotnych ciągle tego nie pokazuje. Wiosną zmarnował wszystkie cztery duże szanse, które miał, i z xG 4,3 nie strzelił żadnego gola. Dopóki błyszczał Irańczyk, to nie był wielki kłopot, ale w obliczu nieobecności dotychczasowego lidera zespołu Poznaniacy potrzebują dawnej dyspozycji Szweda. Bo choć remis z Arką okazał się szczęściem w nieszczęściu, mistrzowie kraju w następnych dwóch kolejkach nie chcieliby w podobny sposób utrzymywać prowadzenia, tylko po wygranych. By samemu przypieczętować tytuł, a nie dzięki potknięciom innych.
”
Mateusz JANIAK
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 38 z 11 maja 2026
Źródło: Przegląd Sportowy, nr 38 z 11 maja 2026
Głos Wielkopolski
"Mecze przyjaźni" zmorą Kolejorza. SZWEDZKIE TRIO BEZ OGNIA - ALE MAJSTER JUŻ BLISKO
Głos Wielkopolski 2026.05.11 Nr 107
“
W 32. kolejce Lech Poznań tylko zremisował z broniącą się przed spadkiem Arką, ale swój mecz przegrał Górnik i szanse Kolejorza na obronę mistrzostwa jeszcze wzrosły.Lech Poznań - Arka Gdynia 1:1 (0:0). Bramki: 0:1 Hermoso (52'), 1:1 Palma (57'). Sędziował: Frankowski (Toruń). Widzów: 41598.
Lech: Mrozek - Pereira, Mońka, Milić (46' Gumny), Gurgul - Ouma (46' Jagiełło), Kozubal (82' Agnero) - Walemark, Palma (82' Hakans), Bengtsson (64' Rodriguez) - Ishak.
Arka: Grobelny -Hermoso, Marcjanik, Gojny - Zator, Perea (27' Rzuchowski), Jakubczyk, Abramowicz, Kubiak (61' Rusyn), Gutkovskis (61' Espiau), Kerk (85' Szysz).
Jedno zwycięstwo w dwóch ostatnich meczach w sobotę z Radomiakiem w Radomiu lub Wisłą Płock 23 maja przy Bułgarskiej zapewni Lechowi Poznań 10. tytuł w historii. Być może jednak do pełni szczęścia wystarczą dwa lub jeden remis, Wydawało się, że punkt z Arką skomplikował sytuację naszej drużynie, ale w sobotę kapitalnie bronił w barwach Zagłębia Jasmin Burić i doszło w Zabrzu do sensacyjnej porażki gospodarzy 0:2. Ogromne znaczenie będą miały środowe zaległe mecze, których termin został przesunięty ze względu na finał Pucharu Polski. Najpierw w Gdyni Arka zagra z Górnikiem Zabrze, a potem Raków podejmie Jagiellonię. Dla Lecha Poznań naj-korzystniejsze byłyby remisy w obu meczach. Każda strata punktów przez Zabrzan eliminuje ich z walki o tytuł. W przypadku remisu Rakowa z Jagiellonią tytułu na pewno nie zdobędzie już Raków, bo ma gorszy bilans z Lechem. Jeśli wygrają gospodarze, z walki o tytuł wypisuje się Jagiellonia. W przypadku zwycięstwa gości "Duma Podlasia" będzie miała 4 punkty straty do Lecha Poznań, a jej przeciwnikami w dwóch ostatnich meczach będą GKS w Katowicach oraz Zagłębie Lubin w Białymstoku. Lech przystępując do starcia z Radomiakiem, będzie w komfortowej sytuacji. Może się tak zdarzyć, że nawet remis zapewni mu obronę mistrzostwa Polski. Trzeba więc spokojnie usiąść w fotelu i śledzić wyniki środowych meczów. Jedno nie ulega wątpliwości. Powoli można już mrozić szampany, bo Kolejorz tak komfortowej sytuacji w walce o majstra dawno już nie miał. Na rozgrzewkę przed meczem z Arką, piłkarze Lecha wyszli w specjalnych koszulkach dedykowanych kontuzjowanemu koledze Aliemu Gholizadehowi. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego, Irańczyk odebrał nagrodę za najlepszego zawodnika kwietnia w Ekstraklasie, a Michał Gurgul za najlepszego młodzieżowca poprzedniego miesiąca. Lech od początku próbował zdominować, grającą o przeżycie Arkę. Już w 2 min. mocnej zabiły serca kibiców, bo po główce Ishaka piłka trafiła w poprzeczkę. Tak jak można było się spodziewać, gospodarze mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, a gdynianie szukali swoich szans w kontratakach. W 20 min. Joel Pereira urwał się "ruletą" Kamilowi Jakubczykowi, podał prostopadle w pole karne do Mikaela Ishaka, ale strzał kapitana został zablokowany. Chwilę później Patrik Walemark ograł Dawida Gojnego, który powalił Lechitę i sędzia wskazał na "wapno". Po interwencji VAR Tomasz Kwiatkowski uznał, że faul był tuż przed linią 16 metra. Szwed z rzutu wolnego chciał wkręcić piłkę w okienko, ale pomylił się o kilka centymetrów. Przez kilka następnych minut Kolejorz naciskał coraz bardziej. Szansę miał też Kozubal, ale Jędrzej Grobelny, były bramkarz Warty, jakimś cudem obronił uderzenie z bliska młodzieżowego reprezentanta Polski. Spodziewaliśmy się, że po zmianie stron Kolejorz podkręci tempo i poprawi jakość podań na połowie Arki, a tymczasem goście objęli sensacyjne prowadzenie. W 52 min. po dośrodkowaniu z lewego narożnika, do "przedłużonej" piłki dopadł Rzuchowski, który głową zgrywał piłkę na 5. metr, skąd Kike Hermoso trafił do siatki. Do był szok, bo nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Na szczęście mistrzom Polski udało się niemal błyskawicznie wyrównać. W polu karnym Arki starli się Ishak z Hermoso, a do bezpańskiej piłki najszybciej dopadł Luis Palma i było 1:1. Lechowi potrzebny był jeszcze jeden gol, ale mimo kilku wyśmienitych okazji, Arce udało się przetrwać i zdobyć punkt.
OCENY ZA MECZ Z ARKĄ:
Bartosz Mrozek 6: Uratował Lecha przed sensacyjną porażką, bo w doliczonym czasie gry obronił groźny strzał Nazarija Rusyna z bliskiej odległości. Przy golu dla Arki niewiele miał do powiedzenia.
Joel Pereira 6: Aktywny od początku, kapitalnie podał do Ishaka w 19 minucie. Potem miał jednak kilka wrzutek, "do nikogo". Po zmianie stron też często przy piłce, starał się obsłużyć kolegów, ale niestety byli oni nieskuteczni.
Wojciech Mońka 6: Przy golu dla Arki pogubiła się obrona Lecha. Przegrał pojedynek z Rzukowskim i piłka trafiła do Kike Hermoso, który wyprowadził Arkę na sensacyjne prowadzenie. Poza tą sytuacją bardzo pewny w obronie, często zapuszczał się na połowę Arki.
Antonio Milić (grał do 46 minuty) 6: Widać było, że jest bardzo skoncentrowany. Kasował z łatwością akcje Arki, próbował długimi podaniami uruchomić lewe skrzydło. Zszedł w przerwie z powodu urazu, który od jakiegoś czasu regularnie przeszkadza mu grać na 100 procent.
Antoni Kozubal (grał do 82. minuty) 5: Taką okazję, jaką miał w 32 minucie, trzeba zamienić na gola. Trzymał swój poziom, choć w kilku sytuacjach, aż prosiło się, by przyspieszył grę.
Timothy Ouma (grał do 46 minuty) 4: Rozpoczął mecz od fatalnej straty i w pierwszej połowie miał kilka takich momentów, w których zachował się dosyć niefrasobliwie. Zmieniony w przerwie, bo trener Frederiksen chciał mieć więcej jakości w ofensywie.
Luis Palma (grał do 82 minuty) 6: Czekaliśmy na jego błysk w pierwszej połowie, ale grał poniżej swojego potencjału. Zbyt często odskakiwała mu piłka, podejmował złe decyzje w ataku pozycyjnym, więc rozczarowywał. Ale w drugiej części dzięki niemu Kolejorz wrócił do gry, bo wykorzystał zamieszanie w polu karnym i doprowadził do stanu 1:1.
Leo Bengtsson (grał do 60. minuty) 4: Nie wszedł dobrze w mecz, a w 17 min. strzelił "Panu Bogu w okno". Był zbyt statyczny, zamiast robić przewagę, często decydował się na podania do tyłu. Po przerwie też niczym nie zaimponował i został zmieniony w 60 minucie.
Patrik Walemark 5: W 20 min. po faulu Gojnego na Szwedzie, sędzia najpierw podyktował rzut karny, a po interwencji VAR-u cofnął decyzję. Z rzutu wolnego tuż przed linią pola karnego uderzył minimalnie niecelnie. Próbował wejść w buty Ali Gholizadeha, ale na jego dryblingi nie nabierali się Arkowcy.
Mikael Ishak 4: W 2 min. główkował w poprzeczkę, a w 19 min. przegrał pojedynek z Grobelnym. W 60 min. znów miał kapitalną szansę, ale z bliska przestrzelił. Co tu dużo mówić, cały szwedzki tercet zawiódł w tym meczu.
Grali także:
Robert Gumny (od 46, minuty) 4: Dał się uprzedzić przez Kike Hermoso i było 0:1. Przy nielicznych kontrach Arki też nie wyglądał najlepiej. Żółta kartka eliminuje go z meczu w Radomiu.
Filip Jagiełło (od 46. minuty) 5: Uderzył nad bramką z 6 metrów w 55 minucie. Potem wystawił piłkę Ishakowi, ale kapitan fatalnie przestrzelił. Dużo lepszy niż Ouma.
Pablo Rodriguez (od 60 mi-nuty) 4: Nie był to mecz, po którym jego nazwisko napiszemy wielkimi literami. Właściwie tylko raz udało mu się zmylić obronę Arki.
Yannick Agnero oraz Daniel Hakans (od 82. minuty). Grali za krótko, bez oceny. SKALA OCEN: 1-10 OCENIAŁ: MACIEJ LEHMANN.
”
Maciej Lehmann
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 107 z 11 maja 2026
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 107 z 11 maja 2026

