Klub Kibica Lecha Poznań
Relacje prasowe
Głos Wielkopolski. 1976.10.06 R.32 nr227 Wyd.A
Wielkie widowiska sportowe nie mogłyby nosić tego miana, gdyby nie kibice. Żywo reagujące na wydarzenia nż boiskach, w salach, na bieżniach trybuny, stanowią nieodłączną oprawę międzynarodowych igrzysk, mistrzostw kontynentów i innych różnego rodzaju imprez. Miejsce szczególne w tym rejestrze zajmują, zwłaszcza w Europie, stadiony piłkarskie. Miłośnicy futbolu są licznie reprezentowani nie tylko na meczach o różne trofea między narodowe, ale także w pojedynkach ligowych. Czasem nawet II-ligowych. Przypominam to nie bez powodu, gdyż właśnie w Poznaniu bito rekordy Europy (a może i świata?) w 1972 roku, kiedy to Lech walczył o awans do I ligi. Na Stadion Warty im. 22 Lipca przybywało wówczas 60-65.000 widzów. Jeśli nawet zdaniem niektórych ta druga cyfra była przesadzona, bezsporne jest, że trybuny największej poznańskiej areny sportowej były cztery lata temu przepełnione. Zresztą nie tylko 1972 rok wysunął kibiców Lecha na czoło pod względem liczby widzów w kraju. Tłumy publiczności sympatyzujące z Lechitami przybywały na stadion przy ul. Dolna Wilda także i później. Działo się tak i w 1973 r. czy - zwłaszcza - w 1974, kiedy Kolejarze rozgrywali - pominąwszy lata pięćdziesiąte - swe najlepsze mecze w I lidze (pamiętne trzecie, miejsce po jesiennej rundzie rozgrywek sezonu 1974/75). Nawet jesienią bieżącego roku, choć - jak na razie Lechici spisują się fatalnie, dwukrotnie oglądało ich spotkania ponad 40.000 osób! Była więc, jest i być może będzie znaczna frekwencja na meczach poznańskiego I-ligowca, lecz brakowało istotnego jej odzwierciedlenia -klubu kibiców. Tego typu zrzeszenia znacznie wcześniej pojawiły się w Warszawie, Krakowie, Łodzi czy na Śląsku. Czy znaczy to, że Kolejarzom brakuje kibiców? Każdy kto chodzi na mecze Lecha wie, iż tak nie jest. Nie potrafiono jednak na fali olbrzymiego entuzjazmu utworzyć klubu kibiców w 1972 r. czy dwa lata później, w roku licznych sukcesów. Pojawiła się wprawdzie zagrzewająca do walki pieśń „W górę serca, niech zwycięża Lech” na melodię bitelsowskiej „Żółtej łodzi podwodnej” liczne, częstokroć dowcipne okrzyki dopingujące piłkarzy, a także flagi klubowe sporych rozmiarów, czy przygotowywane nie wiadomo jak i gdzie czapeczki. Początkowo wyglądało to naprawdę malowniczo. Dopingu dziesiątków tysięcy przeciwnicy Kolejarzy w Poznaniu obawiali się częstokroć bardziej, niż samej drużyny gospodarzy i - jak to się wielokrotnie okazało - słusznie. Sam spotykałem się z zazdrością widzów w innych miastach, do których na wyjazdowe mecze Lecha przybywało sporo kibiców z nadwarciańskiego grodu. "Świetnych macie kibiców - mówili - i w dodatku licznych". Nie chcieli wierzyć, że poznański I-ligowiec nie ma klubu kibiców z prawdziwego zdarzenia. W końcu rozgrywek sezonu 1975/76, kiedy to piłkarze Lecha z trudem utrzymali się w ekstraklasie, z trybun - oprócz wielu innych - często padały okrzyki „Chcemy klubu kibiców!”. Wyraziliśmy wówczas na naszych łamach pogląd, że dłużej obojętnie owych żądań traktować nie można. Udostępniliśmy sympatykom Kolejarskiego zespołu przez około 10 dni redakcyjny telefon, dzięki czemu mogli oni przedstawić swe propozycje co do kształtu przyszłego klubu. Zgłosiliśmy chęć współuczestniczenia w przygotowaniach do powołania tej swego rodzaju organizacji i patronowania jej zwłaszcza w pierwszym okresie istnienia. Do inicjatywy „Głosowskiej” przyłączyły się ostatnio redakcje: Polskiego Radia w Poznaniu i katowickiego "Sportu". i katowickiego „Sportu”. Zarówno tym, którzy zwątpili w powodzenie akcji, jak i wierzącym w jej skuteczność przekazuję dzisiaj wiadomość: we wtorek 12 października bieżącego roku odbędzie się zebranie założycielskie klubu kibiców piłkarzy Lecha. KKS Lech, który przejął już na siebie główny trud przygotowań wtorkowego spotkania, przyjmować będzie w piątek, 12 bm. w godz. 12-17 zapisy do klubu kibiców w świetlicy na Dębcu przy ul. Dzierżyńskiego 274. Członkiem klubu może zostać każdy, kto ukończył lat 18 i ma stałe miejsce pracy lub nauki, co winien potwierdzić stosownymi dokumentami. Pomyślano także i o młodszych. Również i oni mogą zostać członkami klubu kibiców, jeśli dostarczą pisemne zgody rodziców potwierdzone przez szkoły. Decyduje kolejność zgłoszeń, gdyż zdaniem jego organizatorów, klub nie może liczyć na razie więcej osób niż 300. KKS Lech prosi również o posiadanie przy sobie w dniu zapisów fotografii legitymacyjnej. Jaki będzie profil działalności klubu kibiców? Czy inni sympatycy piłkarzy Lecha, nie członkowie klubu, będą „dyskryminowani”? Jak ustosunkowano się do wcześniej zgłaszanych postulatów? Czy członkowie klubu kibiców zostaną wyposażeni w wyróżniające ich akcesoria, np. czapeczki, szaliki, metalowe znaczki? Na wszystkie te pytania odpowiemy w kolejnych wydaniach "Głosu".
Głos Wielkopolski. 1976.10.07 R.32 nr228 Wyd.A
ZAPISY. 8.X w godz. 12-17 w świetlicy KKS Lech na Dębcu, ul. Dzierżyńskiego 274 przyjmowane będą zapisy do klubu kibiców piłkarzy Lecha. Mogą nimi zostać osoby, które ukończyły łat 18 i mają stałe miejsce pracy lub nauki. Młodsi winni dostarczyć pisemne zgody rodziców lub opiekunów prawnych poświadczone przez szkoły. Należy przynieść ze sobą stosowne dokumenty i fotografię legitymacyjną.
TELEFONY. Jutro, 8 bm. w godz. 12-15 (Polskie Radio w Poznaniu - hasło „klub kibiców”) teł. 630-51 i w godz. 13-17 „Glos Wielkopolski” tel. 6-18-45 przyjmowane będą uwagi i propozycje na temat przyszłego kształtu klubu kibiców piłkarzy Lecha. Osoby, które nie będą się mogły z nami połączyć telefonicznie prosimy o pisemne przedstawienie swoich sugestii: 60-959 Poznań, „Głos Wielkopolski”, ul. Grunwaldzka 19 z dopiskiem na kopercie lub kartce pocztowej „Klub
kibiców”.Głos Wielkopolski. 1976.10.09-10 R.32 nr230 Wyd.A
Również w piątek do Polskiego Radia w Poznaniu i redakcji „Głosu Wielkopolskiego”, które patronują narodzinom klubu kibiców, telefonowali sympatycy Kolejarskiej drużyny. Nie wszyscy wypowiadali się na temat nowo powstającego stowarzyszenia. Bardziej interesowały ich przyszłe losy piłkarzy Lecha i o tym mówili z niepokojem. Wszyscy zdają sobie doskonale sprawy z sytuacji, w jakiej znajdują się poznańscy 1-ligowcy. Szans na utrzymanie się w ekstraklasie jest bardzo niewiele. Aby jednak wykorzystać te, które są nie wystarczą najlepsze chęci i wiedza trenerów. Potrzebna będzie naprawdę solidna praca samych zawodników i wiara w to, że jeszcze nie wszystko stracone. (ad)
Głos Wielkopolski. 1976.10.12 nr232 Wyd.A
Głos Wielkopolski. 1976.10.13 R.32 nr233 Wyd.A
Express Poznański 1987.01.27 Nr18