Pierwszy mecz Lecha w Pucharze Polski

Z wikiLech.pl

Ciekawostki historyczne przy okazji meczów Lecha

Sezon 1951, Puchar Polski, 1/32 finału (edycja 1951)
26 listopada 1950, niedziela
Toruń, stadion Pomorzanina
6.000
Ignatowicz (Szczecin)
1:0
(0:0)


Pomorzanin Toruń Lech Poznań
Norkowski 62` 1:0
Wakarecy
Munikowski
Muszala
Norkowski
Magryś
Roman Wróblewski
Władysław Sobkowiak
Mieczysław Tarka
Ryszard Wojciechowski
Zygfryd Słoma
Henryk Czapczyk
Tadeusz Kołtuniak
Edmund Białas
Teodor Anioła
Janusz Gogolewski
Mieczysław Chudziak

trener:
Antoni Böttcher i Franciszek Bródka



Pisali w Przegląd Sportowy 1950.11.27

Przegląd Sportowy. R. 6, 1950, nr 94

LIGOWIEC ODPADA Z PUCHARU

TORUŃ, 29.11 (Tel. wł.). Kolejarz Toruń — Kolejarz Poznań 1:0 (0:0). Bramkę dla Kolejarza Toruń zdobył Norkowski.

W I połowie gra wyrównana, w 11-ej minucie lekka przewaga Kolejarza Poznań, którego atak nie potrafił wykorzystać kilku 100 procentowych sytuacji podbramkowych. Kolejarz Toruń wystąpił do spotkania bez Rembeckiego, Sapoka i Bondla. Najlepszy z drużyny Kolejarza Toruń był środkowy pomocnik Muszala, z Poznania Tarka i Białas. Bramka podła w 15 min. II połowy meczu. [[1]]


Pisali w Gazecie Pomorskiej 1950.11.27

Gazeta Pomorska, 1950.11.27, R.3, nr 327

Toruńczycy sprawili niespodziankę Kolejarz (Toruń) - Kolejarz (Poznań) 1:0 (0:0)

TORUŃ. Ostatnia kord sezonu piłkarskiego w Toruniu, w spotkaniu o„Puchar Polski" naszczeblu centralnym pomiędzy „Kolejarzami" Poznania i Torunia,zakończył się sensacyjną porażką I-ligowców (którzy wystąpili w pełnym składzie) w stosunku 0:1 (0:0). Obiektywnie przyznać należy, iż wynik nie zupełnie odzwierciedla przebieg gry,której 80 proc. należało do gości. Toruńczycy zawdzięczają odniesione zwycięstwo niesłychanej ambicji. Ciężar gry spoczywał przez cały czas na barkach Unii defensywnych, które z zadania wywiązały się doskonale. Wyróżnili się szczególnie: Wakarecy, Munikowski i Muszala, którzy przez całe 90 minut gry całkowicie unieruchomili reprezentanta Aniołę. Od początku spotkania zaznaczas się przewaga gości, pomimoto, już w pierwszych minutach miejscowi mają idealną pozycję, której nie potrafił wykorzystać niezdecydowany Norkowski. Lotny atak gości z Aniołą i Białasem na czele przebywa raz po raz pod bramką toruńczyków. Jednak wspaniała postawa ich tria obronnego likwiduje wszelkie dogodne sytuacje do zdobycia bramki. W 30 minucie Norkowski ponownie marnuje idealną pozycję. Od tego momentu gra się bardziej wyrównuje, lecz wynik pozostaje do przerwy bezbramkowy. Po przerwie, początkowo obydwie drużyny przeprowadzają składne akcje, a w 62 minucie Norkowski płaskim strzałem, z podania Magrysia, wśród niesłychanego entuzjazmu publiczności, zdobywa zwycięską bramkę. Od tej chwili poznaniacy przystępują do generalnego ataku i...zaczynają tracić nerwy. Zdecydowana ich przewaga do końca spotkania nie zmienia już wyniku bramkowego, a doprowadza jedynie do niemiłych incydentów, szczególnie ze strony gości. Bardzo nieprzyjemne wrażenie pozostawił po sobie reprezentant Polski —Anioła, który niedosyć, że zagrywał bardzo ostro, ale także wdawał się w niepotrzebne dyskusje z sędzią. Sędziował Ignatowicz ze Szczecina. [[2]]