Rozgrywki I ligi piłkarskiej sezonu 1973/74 zakończono ostatecznie w minioną środę. Za tydzień drużyny ekstraklasy wyjdą na boiska, by rozpocząć jesienną rundę sezonu 1974/75. Ponieważ poza tym czekają nas jeszcze mecze reprezentacji narodowej w eliminacjach Mistrzostw Europy oraz pojedynki klubów w europejskich pucharach, ligowy maraton znowu ciągnąć się będzie, aż do połowy grudnia br. Przedstawiciel
Poznania w ekstraklasie w końcowej klasyfikacji najlepszych drużyn kraju zajął dziesiąte miejsce. Kolejarze w 30 meczach zgromadzili 28
punktów, tracąc 32 punkty przy stosunku bramek 25:26. Można powiedzieć, że były to nietypowe rozgrywki, przerywane spotkaniami pucharowymi, a w ostatniej fazie przygotowaniami kadry narodowej do finałów Mistrzostw Świata. Zespoły, które miały po kilku reprezentantów w kadrze skorzystały z tych przygotowań oraz udziału w spotkaniach. Większości pozostałych drużyn, do nich też zaliczyłbym
Lecha, przerwa rozgrywkach przed ich zakończeniem nie wyszła na dobre. „Liga na raty”, jak niekiedy mówiono o sezonie 1973/74 dała się zresztą we znaki niemal wszystkim zespołom. Najmniejsze wahania formy miał chorzowski Ruch i stąd ta drużyna — po raz jedenasty (rekord w polskim piłkarstwie!) — zasłużenie została mistrzem Polski. Natomiast reszta zespołów z czołowej piątki oprócz bardzo dobrych występów, niekiedy nawet serii spotkań na wysokim poziomie, miała też okresy załamań. To samo dotyczy pozostałych drużyn.
Czy dziesiąte miejsce Lecha w tej sytuacji satysfakcjonuje nas? Ambicje wielkopolskiego piłkarstwa sięgają na pewno znacznie wyżej. Można tłumaczyć Kolejarzy w różny sposób, że np. jesienią — bynajmniej nie z własnej woli, jedynie w interesie (jak to się mówi „dobrze pojmowanym”) polskiego piłkarstwa — musieli rozegrać w kilku dniach dwa trudne, zaległe mecze z Legią i z Ruchem. Przed tymi spotkaniami zajmowali niemal przez cały czas miejsce od 5 do 8. Przypominamy, że nie przegrali pierwszych pięciu meczów mistrzowskich, gromadząc 6 punktów, przy bilansie bramkowym 2:1. Najgorszym miejscem zajmowanym przez Lecha było miejsce trzynaste, ale ostatecznie na finiszu rundy
jesiennej Kolejarze znaleźli się na 10 pozycji, gromadząc 13 punktów przy ujemnym stosunku bramkowym 11:15. Przed zespołem poznańskim figurowały w tabeli I-ligowej m. in.: Szombierki, Śląsk i Polonia, a za nim w kolejności: ROW, Gwardia, Odra, Pogoń, Zagłębię Wałbrzych
i Zagłębie Sosnowiec. Po zakończeniu rundy jesiennej trener Lecha Janusz Pekowski oświadczył, że nie jest zadowolony z miejsca zajętego przez Kolejarzy, plan minimum przewidywał bowiem zgromadzenie 15 punktów. Dodał poza tym, iż zespół stać na uplasowanie się w ostatecznym rozrachunku na pozycji ósmej, ale każdym razie nie gorszej jedenastej. Cokolwiek by powiedzieć o Lechu — J. Pekowski słowa dotrzymał.
niż Dziesiąte miejsce w tabeli mówi niewiele, jeśli nie porównać go z dorobkiem innych sąsiadujących w tabeli zespołów. Środkowa grupa drużyn I ligi, a za taką uważamy drużyny, które zajęły miejsca od 6 do 13. była bardzo wyrównana.
Z 30 spotkań Lech przegrał 10, 12 zremisował i 8 wygrał. Najwyższa porażka 0:3 z Polonią w Bytomiu, najwyższe zwycięstwo, ze Śląskiem w Poznaniu 4:0. Najcenniejsze sukcesy to zwycięstwa 2:1 ze Stalą w Mielcu. 2:0 z Legią w Warszawie, 3:1 z Wisłą w Poznaniu oraz remis z tym zespołem 0:0 w Krakowie. Najwięcej bramek dla drużyny poznańskiej zdobyli Jakóbczak i Milewski po 6 oraz Szpakowski — 5. Ciekawa jest jeszcze statystyka spotkań z poszczególnymi drużynami. Tylko Ruch zabrał Lechowi 4 punkty. Natomiast bilans spotkań z innymi drużynami jest całkiem niezły (z wyjątkiem Górnika):
ze Stalą 0:0 i 2:1,
z Legią 1:3 i 2:0,
z Wisłą 3:1 i 0:0,
z ŁKS 0:0 i 2:1.
Gorzej bywało niekiedy nawet z zespołami niemal do końca zagrożonymi spadkiem np. Pogonią 0:0 i 1:2 czy z Odrą 1:2 i 0:0.
Lech nadal jest drużyną bez gwiazd. Stąd konieczność posiadania doskonałej kondycji, wybiegania, jak najlepszej gry zespołowej, dyscypliny w realizacji założeń taktycznych. W środkowej fazie wiosennej rundy rozgrywek wcześniejszy solidny trening w Muszynie dał nadspodziewanie dobre rezultaty, a wygrana ze Stalą w Mielcu pozwoliła zespołowi uwierzyć we własne siły, a także obalić bzdurny mit, iż Lech nie potrafił wygrywać w meczach wyjazdowych. System treningu zapoczątkowany w Muszynie należy kontynuować i doskonalić. Trenerowi J. Pekowskiemu udało się nieco odmłodzić zespół. Wydaje się, że na stałe zaaklimatyzował się w drużynie Barczak, coraz lepiej poczyna sobie
Olszyna, dobrze grał wiosną obrońca Grala. Wszystkie te poczynania to jednak stanowczo zbyt mało. Ostatnie mecze unaoczniły nam, iż Lech nadal nie dysponuje pełnowartościowymi rezerwami. Jeśli w przyszłości zespół poznański zamierza uplasować się nie tylko w środku tabeli, ale atakować pozycje czołówki, drużyna wymaga wzmocnienia klasowymi zawodnikami niemal w każdej — z wyjątkiem bramki — formacji. Mimo więc wielu niewątpliwych mankamentów, o których jeszcze niejednokrotnie będziemy pisać, uważamy ostatecznie, iż dziesiąta lokata w tabeli oznacza niewielki postęp. Jeśli ktoś ma wątpliwości przypominamy: przed rokiem Lech zajął 12 miejsce (na 14, a nie jak w minionym sezonie 16 zespołów) gromadząc 22 punkty przy stosunku bramek 16:26. (ANDRZEJ KUCZYŃSKI)