Sezon 1983/84 (Lech Poznań, piłka nożna)

Z wikiLech.pl

I liga
1983.08.07 Lech Poznań - Wisła Kraków 1:0
1983.08.13 Śląsk Wrocław - Lech Poznań 0:2
1983.08.17 Lech Poznań - Szombierki Bytom 1:0
1983.08.21 Widzew Łódź - Lech Poznań 2:0
1983.08.27 Lech Poznań - Bałtyk Gdynia 1:0
1983.08.31 Zagłębie Sosnowiec - Lech Poznań 1:3
1983.09.10 Lech Poznań - Motor Lublin 2:0
1983.09.18 Lech Poznań - Legia Warszawa 2:1
1983.09.24 Cracovia - Lech Poznań 1:0
1983.10.02 Lech Poznań - Górnik Wałbrzych 2:0
1983.10.12 Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:0
1983.10.16 Lech Poznań - ŁKS Łódź 4:0
1983.10.22 Ruch Chorzów - Lech Poznań 2:2
1983.11.06 Lech Poznań - GKS Katowice 3:0
1983.11.12 Pogoń Szczecin - Lech Poznań 2:0


1984.03.10 Wisła Kraków - Lech Poznań 0:0
1984.03.18 Lech Poznań - Śląsk Wrocław 6:0
1984.03.24 Szombierki Bytom - Lech Poznań 1:1
1984.04.08 Lech Poznań - Widzew Łódź 0:1
1984.04.14 Bałtyk Gdynia - Lech Poznań 3:1
1984.04.25 Lech Poznań - Zagłębie Sosnowiec 1:0
1984.04.29 Motor Lublin - Lech Poznań 1:2
1984.05.05 Legia Warszawa - Lech Poznań 0:2
1984.05.09 Lech Poznań - Cracovia 1:0
1984.05.13 Górnik Wałbrzych - Lech Poznań 0:1
1984.05.20 Lech Poznań - Górnik Zabrze 1:0
1984.05.26 ŁKS Łódź - Lech Poznań 1:4
1984.06.03 Lech Poznań - Ruch Chorzów 3:1
1984.06.10 GKS Katowice - Lech Poznań 2:0
1984.06.13 Lech Poznań - Pogoń Szczecin 1:1

Puchar Polski
1983.09.21 Celuloza Kostrzyn nad Odrą - Lech Poznań 0:0 po dogrywce, karne 3-4
1983.11.19 Piast Gliwice - Lech Poznań 0:5
1983.11.27 Lech Poznań - ŁKS Łódź 1:0
1984.03.04 ŁKS Łódź - Lech Poznań 2:1
1984.03.14 Ruch Chorzów - Lech Poznań 0:1
1984.05.16 Lech Poznań - Ruch Chorzów 3:0
1984.06.19 Wisła Kraków - Lech Poznań 0:3

Superpuchar Polski
1983.07.30 Lechia Gdańsk - Lech Poznań 1:0

Puchar Europy Mistrzów Krajowych
1983.09.14 Lech Poznań - Athletic Club 2:0
1983.09.28 Athletic Club - Lech Poznań 4:0

Mecze towarzyskie

1983.08.03 Lech Poznań - Vorwärts Frankfurt 1:2
1984.02.09 Lech Poznań - Warta Poznań 5:2
1984.02.29 Lech Poznań - Kryształ Stronie Śląskie 4:0
1984.05.01 Lech Poznań - Vorwärts Frankfurt 1:2

Relacje prasowe

"Piłkarze Lecha na zgrupowaniu w Bydgoszczy. Normalny treningowy rytm" -
Głos Wielkopolski
Piłkarze Lecha na zgrupowaniu w Bydgoszczy. Normalny treningowy rytm

Głos Wielkopolski. 1984.01.14-15 R.40 nr12 Wyd.AB

Dzień rozpoczyna się o godz. 7.15. O tej właśnie porze dyżurny zawodnik puka do drzwi i budzi swych kolegów. O godz. 7.50 wszyscy spotykają się na śniadaniu. O godz. 9 piłkarze Lecha przebywający na zgrupowaniu w Bydgoszczy rozpoczynają pierwsze zajęcia tak zwane teoretycznymi. Trenerzy analizują minioną rundę rozgrywek, wskazują na najczęściej popełniane błędy, mówią wiele o sprawach wychowawczych, uświadamiają zawodnikom jakie spustoszenie w organizmie trenującego sportowca czynią alkohol i nikotyna. O godz. 11 zawodnicy zbierają się ponownie. Tym razem jednak już w strojach treningowych. Udają się na zabawy biegowe do lasu, bądź też grają - jak się to zdarzyło wczoraj - mecz sparringowy. Kolejna porcja zajęć o godz. 16 w sali lub siłowni. Piłkarze podnoszą ciężary, albo wykonują zmyślnie obmyślane ćwiczenia, korzystając z materaców, skrzyń, ławeczek, piłek lekarskich i innych tego typu akcesoriów. Pracują bardzo ciężko, a moment obwieszczający zakończenie zajęć przyjmują z ulgą. Nie oznacza to jednak, że do końca dnia będą już odpoczywać. O godz. 20:30 spotykają się raz jeszcze, znów w sali, wykonując różne ćwiczenia mające na celu doskonalenie techniki. A później kąpiel i do łóżek. Po takiej porcji treningów nikt już zresztą na nic innego nie ma ochoty. Piłkarzy Lecha jest w Bydgoszczy 15. Bramkarze Ryszard Jankowski i Wojciech Wojciechowski, oraz zawodnicy pola: Ryszard Szewczyk, Damian Łukasik, Hieronim Barczak, Krzysztof Michalak, Rafał Stroiński, Dariusz Kofnyt, Wojciech Jarzyński, Bogusław Oblewski, Jarosław Araszkiewicz, Jacek Bąk I, Grzegorz Kapica, Sławomir Najtkowski i Krzysztof Marcinkowski. Miał być również Janusz Małek, ale nie pojawił się na zgrupowaniu. Wszystko wskazuje na to, że wiosną występować będzie w Zagłębiu Sosnowiec, bowiem działacze tego klubu są nim bardzo zainteresowani. Na rozpoczynające się 18 bm. kolejne zgrupowanie w Wiśle dołączą Andrzej Strugarek, Tadeusz Wiśniewski, Grzegorz Łazarek, Andrzej Jankowski i Dariusz Skrzypczak, którym udział w bydgoskim obozie uniemożliwiły zajęcia w szkołach i na uczelni. Nie ma natomiast kadrowiczów: Mirosława Okońskiego, Krzysztofa Pawlaka, Czesława Jakołcewicza i Józefa Adamca, którzy startują w turnieju w Indiach, Zbigniewa Pleśnierowicza i Henryka Miłoszewicza uczestniczących w przygotowaniach kadry olimpijskiej oraz Mariusza Niewiadomskiego, który powołany został do reprezentacji młodzieżowej i wraz z nią uda się na tournee po Ameryce Południowej. Brak 7 kadrowiczów spędza trenerowi Wojciechowi Łazarkowi sen z powiek. Z jednej strony to powód do dumy, że z jednego klubu wywodzi się aż 7 kadrowiczów, ale trener pamięta dobrze, że swego czasu ze Stali Mielec czy Wisły Kraków powoływano do różnych reprezentacji po 8 a nawet więcej piłkarzy, i co te kluby teraz znaczą? Ten okres przygotowań jest niezmiernie ważny. Pracuje się nad siłą i wytrzymałością, której starczyć musi aż do zakończenia sezonu. Kto zaniedba przygotowania, w maju będzię powłóczyć nogami.

Co wiec robić, gdy brakuje 7 czołowych graczy? Jaki przyjąć model przygotowań w lutym, gdy zespół będzie już w pełnym składzie? Trener przede wszystkim wierzy, że kadrowicze czasu nie marnują. Sądzi, że trenerzy kadry przyślą do klubów dokumentację, jakie zajęcia w kadrach się odbywały. Po powrocie u zawodników przeprowadzone zostaną w Poznaniu badania wydolnościowe, na podstawie których będzie można ocenić jaki jest stopień wytrenowania poszczególnych piłkarzy. W lutym trzeba będzie zastosować zindywidualizowany trening. Ale sytuacja taka ma jedną dodatnią stronę. Jest olbrzymią szansą dla młodzieży, która w Bydgoszczy jest tak licznie reprezentowana. Juniorzy w Lechu mają trudną drogę do pierwszego zespołu, gdyż jest to przecież mistrz Polski. Lecz właśnie teraz mają okazję udowodnić, że na miejsce w pierwszej drużynie zasługują. Mimo wszystko w obozie Lecha panuje optymizm. Sprawdzają to przede wszystkim świetne warunki jakie Lechici mają w Bydgoszczy. Trener W. Łazarek, który widział już sporo, twierdzi, że ośrodek Zawiszy, to jeden z najlepszych w Europie. Jest tu wszystko: 3 sale, kilka starannie utrzymanych boisk, siłownia, gabinety odnowy, dobry hotel z należytym wyżywieniem, piękne leśne tereny wokół ośrodka i przychylnie nastawiony do sportowców personel. Dobrej atmosfery nie zmącił wcale przegrany sparring z miejscowym Zawiszą 1:2 (0:0) - bramkę dla Lecha strzelił Bąk. Był to pierwszy w tym roku mecz mistrzów Polski. Kierownik drużyny - Mirosław Jankowski cieszył się nawet z tej porażki, twierdząc, że kto przegrywa pierwszy mecz będzie później święcił sukcesy. Oby okazało się to prawdą.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 12 z 14-15 stycznia 1984 [1]
***
"Nawet trener nie wie w jakiej formie są Lechici" -
Głos Wielkopolski
Nawet trener nie wie w jakiej formie są Lechici

Głos Wielkopolski. 1984.03.03-04 R.40 nr54 Wyd.AB

Niedzielnym pucharowym spotkaniem z ŁKS piłkarze Lecha rozpoczną wiosenną rundę rozgrywek, w której postawili sobie za cel obronienie tytułu mistrza Polski oraz osiągnięcie jak najlepszego rezultatu w Pucharze Polski. Ambitne to cele i do ich realizacji potrzebna jest wysoka forma. A w jakiej dyspozycji przystąpią do rozgrywek Lechici, tego nie wie nawet ich trener Wojciech Łazarek. Przygotowania do wiosennej części sezonu przebiegały z pewnymi zakłóceniami. Do 1 lutego bowiem poza klubem przebywało 7 podstawowych zawodników, którzy uczestniczyli w wojażach różnych kadr - narodowej, olimpijskiej i młodzieżowej. Po powrocie do kraju piłkarze ci różnie przechodzili okres aklimatyzacji i nie mogli od razu w pełni włączyć się do zajęć treningowych. A tych było bardzo dużo. Trener Łazarek ma odnotowane w swoim notesie 103 jednostki treningowe. W niektóre dni ćwiczono aż trzykrotnie. Lechici rozegrali 15 sparringowych meczów (w tym 9 w pełnym składzie, z udziałem kadrowiczów). Rzecz w tym jednak, że z wyjątkiem dwóch spotkań z Vorwaertsem Frankfurt rywale prezentowali słaby poziom, i właśnie brak konfrontacji z silnymi przeciwnikami nie pozwala trenerowi Łazarkowi na dokonanie oceny dyspozycji. Szkoleniowiec Lecha jest bardzo zadowolony z postępów jakie systematycznie czynią młodzi piłkarze tego klubu. Zwiększa to rywalizację o miejsce w podstawowej jedenastce, a to z kolei przyczynia się do większego zaangażowania wszystkich zawodników na treningach. Zdrowotnych kłopotów w Lechu prawie nie ma. Pawlak i Jakołcewicz, którzy uskarżali się na dolegliwości po powrocie z Indii powrócili już do pełnej dyspozycji. Jedynie Kapica miał przerwę w treningach z powodu naderwania włókien mięśnia czworogłowego. Zawodnik ten wznowił już treningi, ale zdolny do gry będzie dopiero za dwa tygodnie. Informowaliśmy już o tym, że z zespołem pożegnał się Strugarek, który przeszedł do GKS Katowice. Barwy klubowe zmienił również Małek, który w rundzie wiosennej bronić będzie barw Polonii Bytom. Skoro o transferach mowa, to trzeba wspomnieć również o Mądrachowskim. Zawodnik ten jako piłkarz Lecha odbywał służbę wojskową w Gryfie Słupsk. Po jej zakończeniu stał się ponownie członkiem Kolejowego klubu. Nie będzie jednak w nim występować, gdyż przeszedł do Zagłębia Lubin. Pieniądze jakie Lech zyskał za tych trzech piłkarzy pozwoliły prawie całkowicie pokryć niedobory w klubowej kasie, spowodowane transferami dokonanymi latem ubiegłego roku. Są jeszcze pewne drobne zaległości, lecz działacze Lecha twierdzą, że opracowany na bieżący rok program finansowy pozwoli na spłacenie wszelkich długów.

Ceny biletów na mecze rundy wiosennej będą zróżnicowane. Na większość spotkań kosztować będą 150 zł (sektor centralny) i 120 zł (sektor boczny), na mecz z Widzewem bilety będą kosztowały 180 i 150 zł, natomiast na pojedynki z Ruchem, Górnikiem Zabrze i Pogonią 200 i 180 zł. Najkorzystniej więc, aby kibice wykupili karnety na 7 spotkań za 800 zł.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 54 z 3-4 marca 1984 [2]
***
"Spotkanie wiceprzewodniczącego GKKFiS z kierownictwem klubu Lech uzdrowił swą politykę finansową" -
Głos Wielkopolski
Spotkanie wiceprzewodniczącego GKKFiS z kierownictwem klubu Lech uzdrowił swą politykę finansową

Głos Wielkopolski. 1984.03.21 R.40 nr69 Wyd.AB

Wielokrotnie na naszych łamach obszernie informowaliśmy o wynikach kontroli finansowej, przeprowadzonej przez Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu w piłkarskich klubach I ligi i związanych z nią sankcjach nałożonych na kluby, które przekroczyły przepisy. W gronie ukaranych był także mistrz Polski - poznański Lech. Wszystko wskazuje jednak na to, że wszelkie kłopoty związane z kontrolą GKKFiS poznański klub ma już za sobą. Na zaproszenie Kolejowego klubu w Poznaniu przebywał wiceprzewodniczący GKKFiS - Bogusław Ryba. Tematem rozmów z prezesem klubu i kierownictwem sekcji piłkarskiej były przede wszystkim sprawy związane z kontrolą finansową. Wykazała ona bowiem nadmierne wydatkowanie pieniędzy na transfery, które Lech poczynił latem ubiegłego roku. Braki w kasie zostały już jednak uzupełnione. Kwota (około 11 milionów), którą Lech otrzymał w styczniu za transfery Strugarka, Małka i Mądrachowskiego w pełni pokryła niedobory. B. Ryba dokładnie zapoznał się z przedstawionymi mu dokumentami, w tym również z preliminarzem wydatków na bieżący rok i stwierdził, że polityce finansowej Lecha teraz nie można nic zarzucić. Wkrótce zdaniem wiceprzewodniczącego zniesiona zostanie ostatnia z kar nałożonych na klub - zakaz wyjazdów zagranicznych. Podczas spotkania wiele mówiono również o najbliższych planach sportowych i inwestycyjnych sekcji piłkarskiej Lecha. Kolejarze zamierzają obronić prymat w kraju, zdobyć Puchar Polski, a także zaprezentować się korzystniej niż w ubiegłym roku w rozgrywkach o europejskie puchary. Planowana jest również rozbudowa stadionu przy ul. Bułgarskiej (utworzenie dodatkowych sektorów, by stadion stanowił zamkniętą nieckę) oraz instalacja sztucznego oświetlenia. Wiceprzewodniczący GKKFiS obiecał w tych sprawach pomoc finansową ze strony resortu. Miłą wiadomość przekazać możemy również sympatykom koszykówki. B. Ryba stwierdził, że poszczególne związki w grach zespołowych otrzymają pewną kwotę dewiz i będą mogły zgłosić swe drużyny do rozgrywek o europejskie puchary. Można mieć więc prawie pewność, że PZKosz nie pominie mistrzowskiej drużyny koszykarzy.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 69 z 21 marca 1984 [3]
***
"Po mistrzowskim tytule piłkarzy Lecha Zewsząd napływają gratulacje" -
Głos Wielkopolski
Po mistrzowskim tytule piłkarzy Lecha Zewsząd napływają gratulacje

Głos Wielkopolski. 1984.06.15 R.40 nr141 Wyd.AB

W środę po meczu piłkarze Lecha odbierali gratulacje za zdobycie mistrzowskiego tytułu od osób, które były bezpośrednimi obserwatorami decydującego spotkania z Pogonią Szczecin. Wczoraj od godzin rannych do sekretariatu klubu zaczęły napływać telegramy z całej Polski. Kolejarska drużyna otrzymała też list gratulacyjny od członka Biura Politycznego KC PZPR - Stanisława Kalkusa. Z klubów ekstraklasy pierwszy telegram nadesłał najbliższy rywal Lechitów w finale Pucharu Polski - Wisła Kraków. Sympatyczne życzenia nadesłali też piłkarze i kierownictwo GKS Katowice, klubu, który uniemożliwił Lechitom wywalczenie tytułu trzy dni wcześniej. W telegramie od katowiczan czytamy, iż cieszą się z tego, że Lech zdobył mistrzostwo w całkowicie sportowej walce. Osobny telegram nadesłał trener katowickiej drużyny - Z. Podedworny Skoro o szkoleniowcach mowa, to Lechici otrzymali gratulacje oraz życzenia pomyślnej wallki w europejskich pucharach od T. Forysia z PZPN i H. Panica z Górnika Wałbrzych. Z gratulacjami pospieszył również lokalny rywal Kolejarzy - pukający do wrót I ligi zespół Olimpii. Telegramy nadesłali też m. in. załoga Centralnego Ośrodka Sportowego w Wałczu, były piłkarz Widzewa grający obecnie we Francji - M. Tłokiński, krakowski dziennikarz - J. Kukulski, stały kibic Lecha z Nysy - Z. Gruszka, kluby Start - Prosna Wieruszów i Pogoń Imielin. Te telegramy napłynęły do klubu najwcześniej. W ciągu dnia uzbierało się ich kilkadziesiąt. Podobną partię na prywatny adres otrzymał trener Wojciech Łazarek. Były to głównie gratulacje i życzenia od działaczy PZPN oraz kolegów trenerów.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 141 z 15 czerwca 1984
***
"Lech - mistrz i zdobywca Pucharu Polski. Teraz czas na sukcesy międzynarodowe" -
Głos Wielkopolski
Lech - mistrz i zdobywca Pucharu Polski. Teraz czas na sukcesy międzynarodowe

Głos Wielkopolski. 1984.06.23-24 R.40 nr147 Wyd.AB

Kiedy w ubiegłym roku piłkarze Lecha zdobyli swój pierwszy tytuł mistrza Polski, nie wszyscy byli przekonani, że poznaniacy to najlepszy zespół w kraju. Nie brakowało głosów, że prymat należy się Widzewowi, któremu jedynie pucharowe potyczki z Liverpoolem i Juventusem przeszkodziły w wygraniu ligowej rywalizacji. W tym roku ton komentarzy prasy sportowej oraz dzienników centralnych jest zupełnie odmienny. Ponowne zdobycie tytułu mistrza kraju poparte triumfem w Pucharze Polski nie pozostawia nawet najmniejszych wątpliwości co do tego, kto dzierży prymat w krajowym futbolu. Praktycznie już na kilka kolejek przed końcem ligi było wiadomo, że walka o pierwsze miejsce rozegra się podobnie jak w ubiegłym roku miedzy Lechem a Widzewem. Wprawdzie z układu tabeli wynikało, że szanse na mistrzostwo ma także Pogoń, ale nikt z fachowców nie upatrywał w niej faworyta. Liczyła się tylko rywalizacja poznańsko-łódzka Lech wygrał ją minimalnie, gdyż zaledwie korzystniejszą różnicą bramek przy równej liczbie punktów. W ostatnich dwóch meczach Lechici wywalczyli tylko jeden punkt, ale taki właśnie dorobek gwarantował sukces. Gdyby do zajęcia pierwszego miejsca potrzebne były na przykład trzy punkty i to prawdopodobnie Lech bez trudu by je sobie zapewnił. W Pucharze Polski jedynie w ćwierćfinale ŁKS sprawił poznaniakom nieco kłopotu. W półfinałowych pojedynkach z Ruchem oraz w finałowej potyczce z Wisłą Lechici nie dali rywalom nawet szans na nawiązanie wyrównanej walki. Przez miniony rok sporo się w Lechu zmieniło. Piotra Mowlika zastąpił Zbigniew Pleśnierowicz. Janusza Kupcewicza - Henryk Miłoszewicz, ubył w trakcie sezonu Józef Szewczyk, ale pojawili się tacy gracze, jak Czesław Jakołcewicz, Ryszard Szewczyk czy Grzegorz Kąpica. Lech z pewnością kadrowo prezentował się bardziej okazale. A przecież nie można zapomnieć o tym, że do pierwszej jednostki awansowali młodzi zawodnicy, wychowankowie klubu. Damian Łukasik ma niemal etapowe miejsce na pozycji stopera, w ataku występują Jarosław Araszkiewicz i Dariusz Kofnyt, a Grzegorz Łazarek i Sławomir Najtkowski też zaliczyli już występy na ligowych boiskach. Trenerowi Wojciechowi Łazarkowi udało się stworzyć szeroką kadrę zawodników o wyrównanych umiejętnościach. Korzystnie to wpływa na rywalizację o miejsce w ligowej drużynie i jest czynnikiem gwarantującym postęp.

Czym imponował Lech w minionym sezonie, co przyczyniło się w głównej mierze do jego sukcesów?

Przede wszystkim Lechici zbierali pochwały za mądrość i olbrzymią dojrzałość w grze, za konsekwencję w realizowaniu założeń taktycznych. Widoczne to było zwłaszcza w pojedynkach wyjazdowych. Rozważna gra w obronie z błyskawicznym przejściem do kontrataku zapewniła Poznańskiej drużynie wiele punktów. Kilka dobrych spotkań rozegrali też Lechici na własnym boisku. Zwłaszcza wtedy, gdy gra układała się po ich myśli. W akcjach ofensywnych dostrzec można było wtedy elementy improwizacji, szukania nieszablonowych rozwiązań. Prym wiedli oczywiście Henryk Miłoszewicz i Mirosław Okoński. Gorzej, gdy przyszło poznaniakom grać z zespołem zdecydowanie nastawionym na defensywę. Atak pozycyjny nie jest jeszcze bowiem silną stroną mistrza Polski. W tym względzie dużo jeszcze można poprawić. Lech słynie z tego, że panuje w nim bardzo dobra atmosfera. Ma też Lech prężnych działaczy, a organizacja pracy w tej sekcji stawiana bywa za wzór. No i ma też szkoleniowca, któremu zawdzięcza ogromnie dużo. Wybitnego fachowca, a zarazem pasjonata swojego zawodu - WOJCIECHA ŁAZARKA. Wiele by można napisać na jego temat. Ograniczę się jedynie do cytatu z artykułu "Tajemnica sukcesu Lecha”, który ukazał się na łamach "Żołnierza Wolności". Autor S. Ł. pisze m.in. „Śmiem domniemywać, że Kolejarska drużyna nie byłaby mistrzem, gdyby nie miała Wojciecha Łazarka. To jego spokojne prowadzenie drużyny, duże doświadczenie, osobowość trenera i człowieka, zawsze dobre rady, umiejętność wyboru odpowiedniej taktyki, a nawet zmiany personalne zawodników w czasie meczu wpływały na to, że poznaniacy wygrywali mecze, zdobywali punkty, bramki”. W tych słowach nie ma żadnej przesady. Skoro jednak o W. Łazanku mowa, zaraz pojawia się pytanie - zostanie w Lechu czy nie? Odpowiedzi nie zna chyba jeszcze nawet sam zainteresowany. Wszelkie oficjalne wypowiedzi na ten temat są bardzo enigmatyczne. Szkoleniowiec twierdzi, że decyzja zależy od prezesów, ci zaś, że głos decydujący będzie miał trener. Pewne jest jedno - dotychczasowa umowa W. Łazarka z Lechem wygasa 30 czerwca br. Do tego czasu przeprowadzonych zostanie wiele rozmów, a decyzję poznamy pod koniec miesiąca. Owe rozmowy dotyczyć będą przede wszystkim najbliższej przyszłości zespołu. Osiągnął on już pewien pułap, wygrywając w kraju wszystko co możliwe. Teraz potrzebne są sukcesy na arenie międzynarodowej. To zaś wymaga szeregu działań organizacyjnych. Trener ma swoje koncepcje. Jeżeli podzielą je działacze, to być może, poznańska publiczność będzie jeszcze miała okazję przez rok skandować po wygranych meczach „Brawo Łazarek”.
WIESŁAW ŁUCZAK
Źródło: Głos Wielkopolski, nr 147 z 20 czerwca 1984 [4]
***