Władysław Sobkowiak

Z wikiLech.pl
Władysław Sobkowiak
Imię i nazwisko Władysław Sobkowiak
Kraj Polska
Data i m.
urodzenia
20 marca 1929
Poznań, Polska
Data i m.
śmierci
25 lutego 2005
Poznań, Polska
Pozycja obrońca
Wzrost 170 cm
Waga 60 kg

WRACAM DO KOLEJARZA I...DO NARZECZONEJ!

Wywiad z Władysławem Sobkowiakiem opisany w Expresie Sportowym dnia 5 maja 1952 roku(Express Sportowy 1952.05.05 Nr18)

TO ZNAJOMA sylwetka - pomyślałem ,mijając spieszącego wydłuż ulicy Armii Czerwonej, opalonego wczesnym wiosennym słońcem bruneta.
-Dzień dobry, panie Władysławie.
Władysław Sobkowiak, dawny obrońca poznańskiego Kolejarza wrócił w nocy z Berlina, z podróży po NRD, gdzie stołeczny CWKS rozegrał trzy spotkania piłkarskie. Jak wiadomo -piłkarze wojskowi wygrali wszystkie trzy mecze.
-Mecze te jak i podróż - mówi Sobkowiak - pozostawiły bardzo miłe wspomnienia. Wywiozłem z pobytu w NRD dużo wrażeń. Niemcy przyjęli nas bardzo serdecznie. W Berlinie wzięliśmy udział w odgruzowaniu stolicy NRD, która wzorem Warszawy odbudowuje się w szybkim tempie. Zwiedziliśmy kilka obiektów gospodarczych i przemysłowych. Między innymi oglądaliśmy potężny Kombinat Wschodniw Fuerstenberge, odpowiednik naszej Nowej Huty.
SPOTKANIA piłkarskie - mówi Sobkowiak powracając do tematu ściśle sportowego - stały na wysokim poziomie technicznym, a poza tym co najważniejsze były prowadzone w przyjacielskiej i braterskiej atmosferze. Oba zespoły - jak to rzadko się spotyka grały niezwykle fair i rycersko. Dowodem tego jest fakt, że mimo trzech spotkań, nie było kontuzji. Niemcy grają na ogół bardzo ładnie, kombinacyjnie na niezłym poziomie technicznym, ale wykazują duże braki w kondycji. To też we wszystkich trzech meczach mieliśmy z nimi "robotę" tylko przez pierwsze 60 minut. Pozostały okres gry jednak już należał bezapelacyjnie do nas. Zarówno w Lipsku jak i w Dreźnie nasi przeciwnicy nie wytrzymali tempa.
- A jak z przebytą kontuzją?
-Oto już minęło bezpowrotnie -mówi nasz rozmówca. -Było więcej krzyku i żalów na ten temat niż trzeba. Na szczęście domysły i plotki o mojej jakoby "skończonej" karierze i pociętych od góry do dołu nogach i połamanych kościach - względnie zdruzgotanym jabłku kolanowym, były czczym wymysłem. Kontuzję, której uległem, na treningu, choć kłopotliwą, wyleczyłem dzięki pieczołowitej opiece i staraniom mojego klubu. Doskonale zrobił mi pobyt w Ciechocinku i dziś czuję się zupełnie zdrów. Jak dotąd nieodczuwam żadnych dolegliwości i sądzę, że kontuzję wyleczono mi bezpowrotnie.
- A plany na przyszłość? Często wspominamy o dawnych sukcesach Kolejarza poznańskiego, który Ostatnio gra bardzo nierówno i wykazuje chimeryczną wprost formę.
-Tak, rzeczywiście mówi Sobkowiak. Sam niejednokrotnie zastanawiam się nad wynikami poznańskiego Kolejarza. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tej nierównej formy. Chyba nieodpowiedni i niedostateczny trening jest tego powodem. Tęsknię nieraz za klubem, w którym się wychowałem. Składało się dotychczas tak szczęśliwe, że i nie grałem przeciwko mej byłej drużynie klubowej i sądzę, że nie będę potrzebował grać przeciwko niej. Zresztą mam nadzieję zobaczyć się znów z nią na stałe. Skoro tylko skończy się mój okres służby wojskowej i czas potrzebny do ukończenia rozgrywek ligowych obecnego roku wrócę do Poznania. Niemniej jednak do końca bieżącego sezonu ligowego pozostanę w CWKS-ie i grać będę w jego barwach. Wieczorem wyjeżdżam do Katowic. Tam bowiem nasza drużyna wojskowa zagra z czeską drużyną Trnava. Sądzę, że jeszcze zobaczymy się w Poznaniu, w którym w prawdzie jestem rzadkim naogół gościem - dodaje na za kończenie obrońca i kapitan drużyny CWKS-u. (Sm)

Na marginesie: Władysław Sobkowiak ma w Poznaniu narzeczoną. Jak się też dowiadujemy ma on zamiar porzucić stan kawalerski. [[1]]