Wiktor Haglauer

Z wikiLech.pl
Wiktor Haglauer
Imię i nazwisko Wiktor Haglauer
Kraj Polska
Data i m.
urodzenia
26 stycznia 1931
Poznań, Polska
Data i m.
śmierci
10 maja 2025
Poznań, Polska

Wiktor Haglauer (ur. 26 stycznia 1931 w Poznaniu, zm. 10 maja 2025 polski koszykarz, reprezentant kraju, multimedalista mistrzostw Polski, po zakończeniu kariery zawodniczej trener koszykówki. W szkole średniej trenował koszykówkę (Lech), piłkę ręczną (AZS), wioślarstwo (KW 04). W latach 1954–1989 pracował jako nauczyciel w-f w I Liceum Ogólnokształcącym w Poznaniu. Równocześnie grał w koszykówkę w barwach Lecha, a następnie trenował tę drużynę. Jego żona Bożena była mistrzynią i reprezentantką Polski w koszykówce. 19 maja 2025 został pochowany na cmentarzu junikowskim w Poznaniu. [[1]]


Wywiad z trenerem Haglauerem (luty 1980):

Zakończone przed trzema dniami rozgrywki ligowe koszykarzy, przyniosły rozstrzygnięcie, w jakie przed rozpoczęciem sezonu nikt by nie uwierzył. Dla siedmiokrotnych mistrzów i czterokrotnych wicemistrzów Polski - koszykarzy poznańskiego Lecha - po raz pierwszy od chwili powołania ekstraklasy, zabrakło miejsca w gronie najlepszych drużyn kraju. O przyczynach rozmawiamy z trenerem zespołu - Wiktorem Haglauerem.
- Dlaczego Lech spadł z I ligi?
- Trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie; przyczyn jest bowiem wiele. Przygotowania do rozgrywek prowadzone były należycie. Potwierdzeniem tego był nasz start na mistrzostwach Europy federacji „Kolejarz”, na których grając bardzo dobrze wywalczyliśmy złoty medal. Później wyjechaliśmy na niezwykle męczące tourne po Francji, co - oceniając z perspektywy czasu - nie wyszło nam na dobre. Rozegraliśmy tam 11 spotkań, pokonując autokarem znaczne odległości, dochodzące do 400 km dziennie. Do Poznania powróciliśmy dopiero na 4 dni przed pierwszymi meczami ligowymi z Wisłą. Zespół był zmęczony, grał słabo i przegraliśmy jedno spotkanie. Późniejsza kontuzja ścięgna Achillesa Kijewskiego sprawiła, iż dwukrotnie na własnym boisku ulegliśmy Resovii. A nikt chyba nie wątpi, że gdyby grał ten świetny zawodnik, to jeden z pojedynków zakończony dwupunktową porażką przyniósłby sukces Lechowi. Moja choroba zaś sprawiła, że nie mogłem pojechać na mecze z Polonią do Warszawy, i tam też niespodziewanie przegraliśmy jedno spotkanie.
- Jako trener zespołu mógł pan protestować przeciwko wyjazdowi do Francji w przeddzień rozgrywek ligowych.
- Byłem przeciwny, lecz nie samemu wyjazdowi który mógł przynieść korzyści drużynie, ale czasowi trwania tego tourne i zbył dużej liczbie spotkań jakie musieliśmy rozegrać. Na organizację tourne nie miałem jednak wpływu.
- Po pięciu kolejkach nastąpiła przeszło miesięczna przerwa w rozgrywkach spowodowana wyjazdem kadry narodowej do USA, i zespół miał czas by nadrobić pewne braki szkoleniowe. Niestety przerwa ta nie została, należycie wykorzystana. Inne zespoły ligowe uczestniczyły w zgrupowaniach, bądź startowały w turniejach. Nas też na takowe zapraszano, ale w klubie brakowało pieniędzy na wyjazdy i musieliśmy spędzać czas w Poznaniu. Dało się zauważyć bardzo nikłe zainteresowanie władz klubu losami drużyny. Nie była to zresztą żadna nowość. Już przed trzema laty, jak obejmowałem zespół, wielu zawodnikom obiecywano załatwienie pewnych spraw związanych z nauką i warunkami socjalno-bytowymi i owe obietnice nie zostały spełnione. To spowodowało rozprężenie w zespole. Na dodatek po powrocie z USA słabiej dysponowany był Kijewski, który ze wszystkich zawodników kadry jest najbardziej eksploatowany. Po wznowieniu rozgrywek przegraliśmy kolejne mecze: na wyjeździe z Górnikiem oraz we własnej sali ze Startem i Wybrzeżem. Kolejną z przyczyn degradacji były liczne kontuzje zawodników. Z powodu choroby oraz odnawiającej się dolegliwości kolana w 18 meczach nie mógł wystąpić Trela, 14 spotkań nie grał Tyranowski, oprócz wspomnianego już Kijowskiego, przerwę w grze mieli również: Kostencki, Nowak, Błaszczak, Kiełpiński i Pluciński.
- Kontuzje trapiły zawodników różnych drużyn.
- Tak, ale inne zespoły odczuły to w mniejszym stopniu gdyż ich sytuacja kadrowa była lepsza. Lech ma mało pełnowartościowych zawodników. Przecież już w ubiegłym sezonie, w którym wywalczyliśmy 4 miejsce graliśmy 5-6 zawodnikami. Skoro mowa o składzie to przypomnę, że w porównaniu z tamtymi rozgrywkami z zespołu ubyli Glinka i Tybinkowski, ale przyszli Trela i Kiełpiński, a pod koniec sezonu dołączył do drużyny utalentowany Jechorek. Owszem. Trela jednak z powodu wykazanych już kłopotów zdrowotnych nie był w stanie w pełni zastąpić Glinki. Kiełpiński nie zrobił postępów, nie spełnił pokładanych w nim nadziei, Jechorek natomiast grać zaczął w końcówce ligi trochę z konieczności. Ma jeszcze duże braki.
- Większego osłabienia personalnego niż Lech doznała np. Wisła, w której przestali grać: A. Seweryn, Ładniak i Dolczewski. A jednak krakowska drużyna zdołała utrzymać się w lidze.
- Tak utrzymała się, choć w minionych rozgrywkach. Lech był zespołem lepszym od Wisły. Przy mniej więcej wyrównanych składach, my mamy taką indywidualność jak Kijewski, a to przesądza sprawę na naszą korzyść. Z Wisłą mam też lepszy bilans w bezpośrednich spotkaniach. Zresztą nic tylko z Wisłą, ale również z Polonią, Górnikiem, Legią i Zagłębiem, a więc ze wszystkim drużynami spoza pierwszej czwórki.
- Ale w I lidze grać będą nadal krakowianie.
- Niestety do koszykówki przeniosły się już złe obyczaje, z piłki nożnej. W ekstraklasie utrzymują się niekoniecznie te zespoły które grają lepiej... Wiele zwycięstw odniesionych przez Wisłę w drugiej rundzie jest ogromnie zagadkowych, a dwa - ze Śląskiem we Wrocławiu i z Wybrzeżem w Gdańsku - wprost bulwersujące.
- Z Wybrzeżem w Gdańsku wygrał też Lech.
- Ale my graliśmy tam w pełnym składzie, a Wisła bez Langosza. Ten zawodnik ma dla nich taką wartość, jak dla Lecha Kijewski. A my bez Kijewskiego nie mielibyśmy żadnych szans na sukces.
- Kibice już dziś głośno spekulują w jakim klubie od nowego sezonu grać będzie Kijewski. Wiele się też mówi o wyjeździe Durejki do Belgii.
- O pozyskanie Kijewskiego z racji reprezentowanej przez niego klasy, rzecz jasna zabiegać będzie wiele klubów. Ale on jest bardzo związany z Poznaniem i nie chce wyjeżdżać. O ile tylko załatwione zostaną jego sprawy socjalno-bytowe, to chyba go nie stracimy. Durejko zaś ma zgodę klubu i PZKosz na wyjazd i jeżeli dopełni pozostałych formalności, opuści nasz zespół.
- Jak długo koszykarze Lecha grać będą w II lidze?
- To zależy od wielu czynników. Drużyna musi bowiem nie tylko utrzymać się w tym samym składzie, ale jeszcze zostać wzmocniona. By tak się stało spełnione być muszą w sekcji wszelkie sprawy socjalnobytowe. Aby nadążać za tym co robi się w innych ośrodkach stwarzać trzeba takie same warunki. W naszej walce o utrzymanie się w ekstraklasie bardzo wspierały nas władze polityczne województwa. O ile nadal będą nam pomagać to wierzę, że drugoligowa kwarantanna potrwa tylko rok. Rozmawiał WIESŁAW ŁUCZAK [2]